WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Kolarska afera w Sejmie. Wotum nieufności wobec ministra sportu?

- To naruszenie autonomii i zamach personalny na związek - mówi poseł Platformy Obywatelskiej Ireneusz Raś. - Minister Witold Bańka wziął na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Jeżeli nie ma racji, musi liczyć się z wnioskiem o wotum nieufności.
Kamil Kołsut
Kamil Kołsut
WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Na zdjęciu: Witold Bańka, minister sportu i turystyki

Wejdź na TYPER.WP.PL i obstawiaj wyniki meczów MŚ!

Afera w Polskim Związku Kolarskim wykroczyła poza sport i stała się także elementem politycznej gry. We wtorek jej głównych aktorów - prezesa PZKol Dariusza Banaszka oraz ministra Bańkę - wezwał na posiedzenie przewodniczący Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Pierwszy z nich na miejsce dotarł, choć spóźniony. Drugi delegował do dyskusji podsekretarza stanu Jana Widerę.

Minister kontra prezes

Stanowisko strony rządowej jest jasne.

Widera: - Ministerstwo nie widzi możliwości współpracy z kimkolwiek z obecnych władz PZKol. Ten zarząd skompromitował się biernością i niechęcią do ujawnienia prawdy. Jego członkowie dla dobra kolarstwa muszą odejść. Sportowców nie zostawimy samych i - jeżeli będzie trzeba - znajdziemy inne sposoby finansowania - przekonywał.

"Nie było molestowania ani gwałtów"

Prezes PZKol winny się nie czuje. I przyznaje, że za nim koszmarne tygodnie.
Banaszek: - Jestem prezesem od 10 grudnia tamtego roku. Za mojego urzędowania nie ma i nie było malwersacji, molestowania, ani gwałtów. To sytuacje historyczne, sprzed 8-10 lat. Zleciłem audyt, chciałem normalności działania. Wyników nie otrzymałem, choć prosiłem firmę audytorską o monity. Strasznie przeżyłem ostatnie miesiące. Jestem zbulwersowany sytuacją i nie poczuwam się nawet do jednego procenta winy, o jaką się mnie oskarża - mówił.

Komisja po dymisję?

Podczas posiedzenia komisji Widera nie potwierdził, że do narzuszeń - które miał wykazać audyt - doszło za kadencji prezesa Banaszka. - Działo się to w okresie ostatnich 10 lat. Kiedy dokładnie, powinna wyjaśnić prokuratura - mówi Widera.

I podkreśla: - Nazwisko Banaszka w moim oświadczeniu nie padło ani razu. Mówimy o zarządzie,  który - są przesłanki, by sądzić - wiedział o pewnych nieprawidłowościach. Gdybyśmy nie zgłosili tej sprawy do prokuratury, mogłaby ona trafić pod dywan. 

ZOBACZ WIDEO: Nowy trening Agnieszki Radwańskiej? Dawid Celt wyjaśnia

Dla przewodniczącego Rasia sprawa nie jest tak oczywista. - Z oświadczenia wynika, że minister Bańka chce dymisji zarządu niezależnie od tego, czy ktoś jest winny, czy nie. Komisja nie dała ani jednego dowodu na to, że ten człowiek (Banaszek - przyp. red.) jest w sprawę zamieszany. I nie jest tak, że związek nie zrobił nic. Okazuje się, że zlecił audyt - mówi.

Zapowiada też dalsze działania. - Bańka wziął na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Może dojść do tego, że posłowie Komisji będą - po decyzjach prokuratury - wnioskować o wotum nieufności. To naruszenie autonomii, zamach personalny na związek, jeśli minister nie będzie miał racji. Musimy się liczyć z taką ewentualnością - zapowiada Raś. - Nie można tak traktować innych bez argumentów i pełnej wiedzy.

Strateg Raś

Bańka na Twitterze do wydarzeń z posiedzenia Komisji zachowuje dystans.

Sam przewodniczący oskarża zaś ministra o to, że jego nieobecność to efekt strachu.

Minister pisze do Komisji

Uczestnicy wtorkowego posiedzenia otrzymali pismo, które 11 grudnia MSiT wystosowało do przewodniczącego komisji, czyli Rasia. Podpisał je Widera. Zgodnie z jego treścią w 2017 roku PZKol zawarł z Departamentem Sportu Wyczynowego MSiT 6 umów dotacyjnych.

Współpraca ze związkiem miała być "bardzo trudna". Sprawozdanie z realizacji umów za I półrocze zostały złożone terminowo (31 sierpnia), ale ze względu na wymóg licznych poprawek ostatnie aneksy podpisano dopiero 18 października.

Sprawozdanie z realizacji umów za II półrocze należało złożyć do 30 listopada. 4 grudnia do MSiT wpłynęło datowane na 30 listopada pismo z prośbą o przedłużenie terminu do 8 grudnia. MSiT wyraziło na to zgodę, a sprawozdania zostały złożone w wyznaczonym dniu.

24 listopada minister Bańka anulował przyznanie PZKol przyznanie 515 tysięcy złotych z budżetu państwa na dofinansowanie zadań w zakresie programu przygotowań do igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata i Europy w 2017 roku.

Ministerstwo prowadzi obecnie kontrolę w PZKol. Jej zakres został rozszerzony na wszystkie umowy o dofinansowanie zawarte w 2017 roku, a termin został przedłużony do końca stycznia 2018 roku. Po zakończeniu kontroli jej podsumowanie trafi do Biuletynu Informacji Publicznej.

O co chodzi w kolarskiej aferze

Zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt. Słowa Piotra Kosmali, które padły w rozmowie z WP SportoweFakty, wstrząsnęły Polską. Natychmiastowa reakcja ministerstwa sportu, zapowiedź bardzo dokładnego zbadania sprawy z ust Zbigniewa Ziobro, pierwsze kroki prokuratury oraz list szefa Międzynarodowej Federacji Kolarskiej.

W ciągu tygodnia od ujawnienia seksafery do dymisji podało się ośmiu (z dziewięciu) członków zarządu PZKol. Jedynie prezes Banaszek nie odpowiedział na apel ministra sportu i zapowiedział, że dopiero 22 grudnia (na ten dzień jest zaplanowane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów) odda się do dyspozycji środowiska.

Zaatakował przy okazji ministra Bańkę sugerując, że ten "wymieniał się telefonami i żył w bardzo dobrych stosunkach" z oskarżanym o molestowanie trenerem. Tymi słowami całkowicie przeciął sobie jakąkolwiek możliwość współpracy i rozmowy z ministerstwem. - Gdybym traktował prezesa Banaszka poważnie, wytoczyłbym mu proces - odpowiedział Bańka.

Czy Dariusz Banaszek powinien podać się do dymisji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • grolo 0
    Artykuł jest wyraźnie stronniczy, a to przecież nie felieton, który służy do ujawniania osobistych ocen i poglądów autora. W artykule informacyjnym konieczne jest obiektywne przedstawienie faktów. A tu ten dziennikarz nie trzyma standardów zawodowych i nadużywa zaufania czytelników ujmując domniemania jako stwierdzenie faktów.
    Pisze "O co chodzi w kolarskiej aferze . Zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt " - a przecież jeszcze nie wiadomo jak było, przecież dopiero trwa postępowanie.
    Pisze : "Bańka na Twitterze do wydarzeń z posiedzenia Komisji zachowuje dystans. Na dowód tego załącza twitt Bańki, w którym Bańka żadnego dystansu nie zachowuje, wręcz przeciwnie - szydzi i atakuje personalnie oraz politycznie osobę, przed którą miał się tłumaczyć. No właśnie, miał ale się nie stawił. Zamiast się stawić wysłał pracownika a sam atakuje zza węgła. Robi to w bardzo nieelegancki sposób, zupełnie nie licujący z ministerialnym stanowiskiem. Dowód na "dystans" Bańki sam tej tezie zaprzecza. Dziennikarz tak wyraźnie trzymający jedną stronę zaprzecza standardom zawodu
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • poważny.grzesznik 3
    nie darzę sympatią PIS-u ale Raś chyba za bystry nie jest. W tej sytuacji gdzie są osoby które mimo posiadanej wiedzy na temat przestępstw nie robią nic lub wręcz starają się to ukryć atak na ministra to jak strzał w stopę
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Błażej Mania 2
    A może by tak ciebie Raś prześwietlić. Podobno ten parszywiec, który sobie używał ma spore plecy i te plecy to właśnie ty i twoja klika? Mam nadzieję, że Bańka się nie wystraszy tego stracha na wróble.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)