WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

"Zwracamy się z prośbą o ratunek". Tego w polskim sporcie jeszcze nie było

Arena Pruszków najpewniej pójdzie pod młotek. To tu rozegrano MŚ w kolarstwie torowym, odbyła się gala Eska Awards, regularnie spotykają się miłośnicy psów rasowych, a nawet swój kongres miało Polskie Stronnictwo Ludowe. Komornik już ostrzy zęby.
Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
PAP / Bartłomiej Zborowski / Arena Pruszków w całej okazałości.

Około 10 milionów złotych - tyle trzeba, aby uratować jedyny w Polsce zamknięty tor kolarski. "Arena Pruszków", której właścicielem jest Polski Związek Kolarski od lat stoi na granicy przepaści. Dług wobec generalnego wykonawcy - spółki Mostostal Puławy - ciągle rośnie. Jak nam mówił w styczniu 2018 roku Krzysztof Golwiej (przewodniczący Komisji Rewizyjnej PZKol), zadłużenie zwiększa się o 830,94 zł (tutaj więcej szczegółów >>). Codziennie! Bez różnicy, czy mamy dzień roboczy, czy świąteczny. Miesięcznie to prawie 25 tysięcy. Rocznie już 300 tysięcy. Szaleństwo. Wydaje się, że to szaleństwo jest już u kresu. Jeżeli do końca grudnia 2018 roku zadłużenie nie zostanie spłacone, Mostostal Puławy zajmie tor, wpuści komornika, który oklei plombami co się da, zamknie drzwi na cztery spusty i wystawi obiekt na licytację. A przecież na przełomie lutego i marca 2019 na pruszkowskich welodromie mają się odbyć mistrzostwa świata w kolarstwie torowym. Czeka nas wstyd na cały świat.

Tak wynika z apelu, który został zamieszczony na oficjalnej stronie obiektu, a o którym poinformował również na swoim koncie Twitterowym kolarski związek. "Zwracamy się z prośbą o pomoc i ratunek dla toru kolarskiego w Pruszkowie. Link do zbiórki na naszej stronie" - tak zaczyna się dramatyczny apel. Tego w polskim sporcie jeszcze nie było. 

Zdarza się, że kibice "zrzucają się" na pomoc dla klubów sportowych (choćby przykład z ostatnich dni w Stoczni Szczecin - tutaj więcej >>), ale żeby o pomoc prosił obiekt (właściwie jego pracownicy), którego właścicielem jest związek sportowy? To się nie mieści w głowie.

Historia długu PZKol wobec Mostostalu Puławy sięga 2007 roku. Mostostal wybudował tor za ponad 92 mln złotych. Pieniądze na ten obiekt wydał rząd. I nie byłoby problemu, gdyby nie umowa uzupełniająca, na mocy której wykonano prace dodatkowe. Były one potrzebne, bowiem zmieniły się zarówno przepisy o organizacji imprez masowych, jak i wymagania nakładane przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI). Koszt wyniósł 5,3 mln zł. - Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego ministerstwo za to nie zapłaciło - zastanawia się Tadeusz Rybak, prezes Mostostalu Puławy SA.

Pieniądze nie wpłynęły, a PZKol nie miał takiego budżetu, aby pokryć dług. Sprawa ciągnęła się miesiącami, w końcu trafiła do sądu. Po wielu latach ostatecznie wydano wyrok. - 6 grudnia 2016 roku otrzymaliśmy decyzję na mocy której PZKol ma nam zapłacić cały dług z odsetkami - tłumaczy Rybak. 

Z nieco ponad pięciu milionów złotych zrobiło się mniej więcej 10 milionów (mimo że apel mówi o ośmiu milionach, to nasze obliczenia są raczej bliższe prawdy - przyp. red.), a po 11 latach kolejnych spraw sądowych, prób podpisywania ugód, itp. sprawa kończy się kuriozalnie. Apelem o to, aby to kibice spłacili zadłużenie.

A miało być tak pięknie. Przed rokiem ówczesny prezes PZKol Dariusz Banaszek przekonywał delegatów, że wystarczy wziąć pod tor kredyt w jednym z banków i sprawa będzie załatwiona. Potem jego następca w fotelu prezesa - Janusz Pożak - podpisał nawet ugodę z Mostostalem Puławy. Na jej mocy miał co kwartał spłacać potężne pieniądze (ok. 300 tys. zł). Pierwszy termin minął 30 września 2018 roku. Pieniądze nie wpłynęły do Mostostalu. 31 grudnia mija termin II raty. Stąd między innymi apel.

ZOBACZ WIDEO: Kszczot trzyma kciuki za Kubicę: Wierzyłem, że wróci. Teraz najważniejsza jest stabilizacja

Arena Pruszków to obiekt wyjątkowy. Jedyny w Polsce. Na co dzień trenują na nim polscy torowcy, to właśnie tutaj szlifują swoją formę przez najważniejszymi zawodami na świecie. A sukcesy mamy. Złote medale Adriana Teklińskiego czy Szymona Sajnoka z ostatnich lat świadczą, że obiekt spełnia swoje zadanie.

W Pruszkowie odbywają się również imprezy komercyjne - koncerty (m.in. Eska Awards), wystawy psów rasowych, a w listopadzie 2012 welodrom gościł nawet polityków. To właśnie tutaj odbył się kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego. To właśnie wtedy ponad 1000 delegatów dokonało dość nieoczekiwanej zmiany: Janusz Piechociński zastąpił Waldemara Pawlaka.

Janusz Piechociński podczas konferencji prasowej na torze kolarskim w Pruszkowie, tuż po wyborze na szefa PSL-u. Fot. PAP/Jacek Turczyk. Janusz Piechociński podczas konferencji prasowej na torze kolarskim w Pruszkowie, tuż po wyborze na szefa PSL-u. Fot. PAP/Jacek Turczyk.
Sytuacja polskiego kolarstwa (zwłaszcza po wybuchu seksafery, o której poinformowaliśmy jako pierwsi - więcej szczegółów TUTAJ >>) jest dramatyczna. Wstrzymanie finansowania z ministerstwa sportu, wielomilionowe długi, brak jakichkolwiek sponsorów. Na dodatek Arena Pruszków. 

Apel wystosowany do kibiców jest o tyle niefortunny, że przed nami mistrzostwa świata w kolarstwie torowym, które mają się odbyć w Pruszkowie. Oczywiście, nie odbędą się, jeżeli wcześniej na welodromie pojawi się komornik. A wtedy będzie kolejny klops. Po pierwsze, będzie wstyd na cały świat, bo UCI będzie musiało szybko zorganizować tor "zastępczy". Po drugie, międzynarodowa federacja wystąpi o zapłatę kar, które są wpisane w umowie. A wieść gminna niesie, że to horendalne kwoty, które przekraczają koszt organizacji MŚ.

Komornik, długi, wstyd na arenie międzynarodowej, w końcu licytacja toru. Czy w polskim kolarstwie może być jeszcze gorzej?



Czy kibice uratują tor w Pruszkowie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (9):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • grolo 0
    Państwo na prawo i lewo rozrzuca pieniądze a obiekty sportowe muszą ratować kibice...Kamil Glik musi dokładać do boiska, Kuba Błaszczu do telefonu zaufania dla dzieci ... a dużo dużo więcej kosztują miesięcznie cotygodniowe bizantyjskie przejazdy Szydło do domu. Żeby Beata mogła szybciej spożyć z mężem kolację, dwie limuzyny transportowane są samolotem transportowym CASĄ do Krakowa, a stamtąd jadą do Brzeszcz (od czasu wypadku - na sygnale:)) . Policzcie sobie koszty transportu i dniówki zaangażowanych w to ludzi - ochrony, pilotów, kierowców ... Bo jej się to NALEŻY.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    "Rocznie to 300 tysięcy zł" ... Hm, a130 mln zł rocznie kosztuje wynajem na siedzibę KBF, który przeforsował Marek Ch. To 1/10 wartości całego budynku a kwota wynajmu wielokrotnie zawyżona. By podpisać tę umowę prezes KNF fatygował się nawet do więzienia. Budynek wynajął bowiem od przestępcy, a kasa za wynajem szła na konto rosyjskiej spółki na Cyprze. Ten wynajem prezes KNF przeforsował mimo sprzeciwu własnych prawników. Mimo, że KNF ma 40 własnych prawników umowę najmu - za jedne 100 tys zł - przygotował prawnik z zewnątrz... no kto? dzieci, no kto? Ach, ten skromny radca prawny z Częstochowy G. Kowalczyk.. tak, to ten sam, którego wcześniej p. Glapiński, pisowski szef NBP wstawił do zarządu Giełdy mimo iż całe jego doświadczenie finansowe ograniczało się do rady nadzorczej zakładów cukierniczych "Miś". Tak, to ten sam, którego Marek Ch. usilnie polecał Czarneckiemu wstawić do zarządu jego banku pod groźbą kłopotów... za skromnym wynagrodzeniem 40 mln zł.... Marek Ch. - wynalazek Glapińskiego, który wstawił go na szefa KNF. Patron Glapiński bardzo się angażował nawet w obronę doktoratu swojego pupila (i osobiście go przeforsował, mimo bardzo miernych ocen).
    Ale o tym, drogie dzieci , w telewizji TVPiS nie usłyszycie...
    Fata A jeszcze jedna sprawa... z tych dodatkowych 5 mln niech pokażą dokłądne rozliczenie, co, komu i za co. Jak się znajdzie jedna choć pozycja typu "ekspertyza dodatkowa, doradztwo techniczne", czy "analiza techniczna" lub prace uzupełniające", to od razu wiecie, że ktoś naciągał Skarb Państwa a zarobili kolesie. Pamiętajcie ludzie, że wszystkie te związki sportowe, to jedna wielka wyłudzalnia państwowej kasy! A prezesi i działacze to banda cwaniaków i balujący za nie swoje pijaczyny!!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Jozef Czajkowski 2
    CZY MASZ NA MYSLI LATA RP,OD 1989 ROKU,BO W PRL TAKICH PROBLEMOW NIE BYLO,AMEN!!!!!!!
    Marcin Marc Marc Dziwnym trafem do końca roku trzeba zdobyć 10 baniek bo w lutym 2019 mistrzostwa. A przez tyle lat nie trzeba bylo
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×