KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Kontrowersyjny gest zwycięzcy etapu Tour de France. "Czułem się jak przestępca"

- Nie jest to miłe, gdy policja wchodzi do twojego pokoju i zaczyna przeszukiwać twoje prywatne rzeczy - mówi Słoweniec Matej Mohoric. Ten na mecie 19. etapu Tour de France wysłał w świat jasny sygnał.
Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
gest Mateja Mohoricia na mecie 19 etapu Tour de France PAP/EPA / CHRISTOPHE PETIT-TESSON / Na zdjęciu: gest Mateja Mohoricia na mecie 19. etapu Tour de France

Najpierw przytknął palec do ust, a potem wykonał ruch sugerujący ich "zamknięcie" - na takie gesty zdecydował się na mecie 19. etapu Tour de France Słoweniec Matej Mohoric. Było to nawiązanie do wydarzeń, które miały miejsce w nocy ze środy na czwartek.

Wtedy francuska policja przeprowadziła niespodziewany nalot na hotel, w którym spała cała ekipa Bahrain Victorious, w barwach której jeździe Mohoric.

Powodem było trwające od 3 lipca dochodzenie w sprawie ewentualnego posiadania przez wspomniany zespół substancji zabronionych.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Tak spędza wakacje dziewczyna Ronaldo

Mohoric dojechał do mety sam. O czym myślał na ostatnim kilometrze? Czy gesty były zaplanowane? - Myślałem głównie o tym, co wydarzyło się dwa dni temu wieczorem. Poczułem się jak przestępca, gdy policja weszła do naszego hotelu - przyznał w rozmowie z cyclingnews.com.

Słoweniec dodał, że kontrole są potrzebne i nie ma nic przeciwko nim, bo w jego teamie nie ma nic do ukrycia. Jednocześnie dodał natomiast, że styl w jakim została ona przeprowadzana, pozostawia dużo do życzenia.

- Z jednego punktu widzenia to dobra rzecz, ale z drugiej strony jestem trochę rozczarowany sposobem, ponieważ nie jest to miłe, gdy policja wchodzi do twojego pokoju i zaczyna po prostu przeszukiwać wszystkie twoje prywatne rzeczy, nawet jeśli nie masz nic do ukrycia - tłumaczy.

Szczególnie nie spodobało mu się to, że policja zarekwirowała, a potem swobodnie przeglądała telefony, w których były same prywatne zdjęcia czy wiadomości. - Czułem się z tym trochę nie tak - przyznał.

Cały nalot zakończył się tym, że około 50 funkcjonariuszy policji niczego niepokojącego nie znalazło. Bo i nie mogło. - Nie przejąłem się za bardzo tą kontrolą, ponieważ nie mamy nic do ukrycia - zakończył.

Zobacz także:
Afera dopingowa na Tour de France? Policja zrobiła nalot na hotel
Niecodzienna historia z trasy Tour de France. Kolarze tego się nie spodziewali

Czy takie kontrole powinny być na porządku dziennym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (1)
  • steffen Zgłoś komentarz
    Też bym się wkurzył gdyby policjanci przeglądali sobie moje prywatne zdjęcia w telefonie pod pozorem jakiegoś śledztwa.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×