KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Ryzykowaliśmy, ale to nic nie dało - komentarze po meczu Anwil Włocławek - Krasnie Krylia Samara

Anwil Włocławek walczył przez trzy kwarty z rosyjską ekipą Krasnie Krylia Samara, ale ostatecznie uległ w Pucharu Europy po raz czwarty, tym razem 83:98. Kapitalny mecz rozegrał Primoż Breżec, który zdobył 25 punktów i miał 12 zbiórek. Na konferencji prasowej trenerzy obu drużyn wypowiedzieli się na temat spotkania. Głos zabrali także zawodnicy: Chris Thomas z Anwilu i Gerald Green z Krasnye Krylia.
Michał Fałkowski
Michał Fałkowski

Stanislav Eremin (trener Krasnie Krylia Samara): Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że końcowy rezultat dzisiejszego spotkania, czyli nasza wygrana różnicą piętnastu punktów, nie odzwierciedla przebiegu całego meczu, który notabene ułożył się podobnie jak ten pierwszy w Samarze. Na początku spotkania graliśmy całkiem dobrze, ale kompletnie pogubiliśmy się w drugiej kwarcie, kiedy gospodarze zagrali świetnie w defensywie. Prowadziliśmy przez dłuższy czas, ale Anwilowi udało się przełamać nasze prowadzenie i do przerwy to oni wygrywali. Tak samo było w trzeciej kwarcie, kiedy prowadziliśmy już prawie dziesięcioma punktami i szybko je straciliśmy. Generalnie zagraliśmy dwie różne połowy, w jednej graliśmy gorzej, w drugiej lepiej, ale naszą największą bolączką nadal jest fakt, że nie jesteśmy w stanie zbilansować naszej koszykówki i w jednej chwili umiemy zagrać świetnie, by potem całkowicie zapomnieć o tym, co powinniśmy robić na parkiecie. Ponadto, gramy bardzo dobrze w ataku, ale nad obroną musimy jeszcze sporo popracować. Nie chciałbym wywyższać żadnego z moich koszykarzy, ale siedzący tutaj Gerald Green wykonał kawał dobrej roboty w końcówce, gdy swoimi przechwytami i celnymi trójkami pogrążył Anwil. Co więcej, zdecydowanie wykorzystaliśmy fakt, że mieliśmy większą siłę pod koszem i to też był jeden z ważnych elementów. Wiem, że włocławianie przechodzą obecnie trudne chwile, ale życzę im wszystkiego dobrego i powodzenia w kolejnych meczach.

Krzysztof Szablowski (trener Anwilu Włocławek): Tak się składa, że występuję w roli pierwszego trenera, ale to wszystko niejako w zastępstwie. Wszyscy wiemy, że przeżywamy trudny okres i czekamy na zmiany, które mają nastąpić. Myślę, że w tym meczu spróbowaliśmy zagrać najlepiej jak umiemy na chwilę obecną, ale drużyna z Samary pokazała, że w obecnie jest ekipą zdecydowanie od nas lepszą. Zgadzam się z tym, co powiedział trener Eremin, że Krasnye Krylia zdecydowanie zdominowała strefę podkoszową. Oni grali bardzo proste akcje pick and roll, ale kompletnie nie byliśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Jeśli zagęszczaliśmy pod koszem, wówczas wysoki gracz, najczęściej Primoż Breżec, oddawał piłkę na obwód skąd trafiali świetnie dysponowali Alexander Anisimov i Green. Próbowaliśmy w pewnym momencie przejść na obronę strefową, ale oni to świetnie przeczytali i po chwili znowu byli bardzo skuteczni. Grając pewne schematy, trochę ryzykowaliśmy i niestety oni bardzo dobrze czytali naszą defensywę. Tylko w czwartej kwarcie zdobyli ponad 30 punktów, a w całej drugiej połowie - ponad 60.

Gerald Green (Krasnie Krylia Samara): Myślę, że to był dobry mecz. Anwil to bardzo wymagający i trudny przeciwnik, który napsuł nam sporo krwi. Bardzo dobrze trafiali zarówno z półdystansu, dystansu jak i spod kosza wykorzystując wszystkie nasze błędy. Przed tym meczem ciężko trenowaliśmy by wyeliminować ich najgroźniejszych strzelców i choć ostatecznie udało nam się tego dokonać, było ciężko. Wiedzieliśmy, że oni u siebie są bardzo groźni, dlatego chcieliśmy wyjść na parkiet i od razu sprawić, by nie grali takiej koszykówki, jaką lubią. Chcieliśmy zagrać bardzo intensywnie w obronie i w ataku. Udało się to tylko częściowo, ale na szczęście wywieźliśmy z Włocławka bardzo cenne zwycięstwo.

Chris Thomas (Anwil Włocławek): Bardzo ciężko gra się przeciwko rywalowi, który ma w swoich szeregach takiego koszykarza, jak Primoż Breżec. Kompletnie nie byliśmy w stanie wyeliminować z ich gry tych prostych akcji pick and roll, po których Słoweniec seriami zdobywał punkty. Przez trzy kwarty graliśmy z wielkim poświęceniem, ale niestety w czwartej trochę się pogubiliśmy, co goście wykorzystali bezbłędnie i ostatecznie wygrali. W Pucharze Europy pozostały nam jeszcze co prawda dwa mecze, ale to już praktycznie nie ma żadnego znaczenia. Teraz musimy się skupić tylko na lidze polskiej.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×