Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Euroliga: Niesamowity pościg Unicaji Malaga

To był nieprawdopodobny mecz, który kibice z Malagi zapamiętają na długo. Unicaja w beznadziejnej sytuacji doprowadziła do dogrywki, po której ostatecznie pokonała Montepaschi Siena 91:89.
Wojciech Niemiec
Wojciech Niemiec

Po pierwsze, niezwykle ważne zwycięstwo w tegorocznej Eurolidze sięgnęła ekipa Pallacanestro Cantu. Na specjalistów od porażek w ostatnich sekundach wyrastają za to koszykarze Montepaschi Siena, którzy tym razem roztrwonili kilkanaście "oczek" zapasu w czwartej kwarcie przeciwko Unicaji Malaga. Bliżej awansu do najlepszej "szesnastki" są za to koszykarze Panathinaikosu Ateny i Anadolu Efes Stambuł , które wygrały pewnie swoje mecze Grecy pokonali Olimpiję Lublana, zaś Turcy rozbili u siebie "debiutanta" w Eurolidze – Cedevite Zagrzeb.

Relacja z piątkowych spotkań Euroligi:
Grupa A:

Rywalizacja w "grupie śmierci" nabiera tempa. W piątek zmierzyły się zespoły, które walczą o Top16 - Cantu i Chimki Moskwa. Pierwsze zwycięstwo w Eurolidze odnieśli Włosi, choć za faworyta tej konfrontacji nie uchodzili. Rosjanie po zwycięstwie nad Realem Madryt, tym razem zawiedli. Decydujące dla losów spotkania okazały się druga i trzecia kwarta, wysoko wygrane przez podopiecznych Andrei Trincheriego. Gospodarze na tym etapie meczu pozwolili rzucić ekipie z Moskwy zaledwie 22 punkty. Kolejny dobry występ w barwach Cantu zanotował Pietro Aradori. Reprezentant Włoch na swoim koncie zapisał 13 punktów i 8 zbiórek.

Cantu - Khimky 67: 54 (14:21, 21:11 ,20:11, 12:11)

Cantu: Aradori 13, Smith 10, Leunen 9
Khimky: Fridzon i Planinić po 10, Loncar 8

Interesująco zapowiadała się także druga konfrontacja w Grupie A. Niestety "Smokom" z Lubljany nie udało się sprawić kolejnej niespodzianki i przegrały one dość wyraźnie z Panathinaikosem Ateny. Saso Filipovski i jego zespół momentami był bezradny w starciu z Grekami, wśród których prym wiódł litewski strzelec Jonas Maciulis - zdobywca 18 "oczek". Dzielnie wtórowali mu Roko Ukić i Stephane Lasme (odpowiednio 14 i 13 pkt.). Gospodarzom nie pomogła nawet znakomita dyspozycja Aarona Baynesa. Australijczyk nie po raz pierwszy dowiódł, że jest nietuzinkowym graczem notując 16 pkt i 6 zb. Wydaje się, że w takiej formie dysponujący znakomitymi warunkami fizycznymi zawodnik, długo miejsca w Lublanie nie zagrzeje.

Union Olimpija - Panathinaikos 67: 85 (19:23, 19:27 ,12:17, 17:16)

Olimpija: Baynes 16, Prepelić 10, Waters 10
Panathinaikos: Maciulis 18, Ukić 13, Lasme 12

Grupa B:

Nieprawdopodobnych emocji dostarczył pojedynek Unicaji Malaga z Montepaschi Sieną. Kiedy po 32 minutach rywalizacji goście prowadzili 59:73 wydawało się, że losy tego meczu są już rozstrzygnięte. Podopieczni Jasmina Repesy wzięli się jednak za odrabianie strat, notując run 14:0. Pod koniec regulaminowego czasu gry Kronuslav Simon mógł zostać bohaterem Malagi, jednak spudował rzut za 2 punkty i zwycięzcę meczu trzeba było wyłonić w dogrywce. W doliczonym czasie gry dwoił się i troił najlepszy tego dnia na parkiecie Bobby Brown (22 pkt.), ale podobnie jak tydzień wcześniej w Tel Avivie, tak i teraz w Maladze, gościom zabrakło "zimnej krwi" w końcówce. Decydujących rzutów w ostatnich sekundach nie trafił Marcelus Kemp i trzecia porażka z rzędu Mistrza Włoch w Eurolidze stała się faktem.

Unicaja - Siena 91:89 d (20:16, 22:17, 15:25, 23:12, 11:9d)

Unicaja: Williams 15, Calloway 15, Gist 13, Simon 11, Zorić 10
Siena: Brown 22, Kemp 16, Moss 15, Ress 11

Grupa C:

Zgodnie z oczekiwaniami Anadolou Efes Stambuł nie miał żadnych problemów z pokonaniem Cedevity Zagrzeb. Koszykarze Oktaya Mahmutiego rozstrzygnęli losy spotkania właściwie już do przerwy, schodząc do szatni przy stanie 44:28. Spotkanie z chorwatami miało podobny przebieg do ubiegłotygodniowego meczu z Olympiakosem Pireus. Efes od początku twardo bronił, a w ataku ponownie dały znać o sobie gwiazdy europejskiej koszykówki Sasa Vujacić, Jordan Farmar i Jamon Lucas. Wymienione trio zdobyło w sumie ponad połowę punktów całego zespołu. W ekipie gości poza duetem amerykanów Bracey Wright - Marques Green (obaj rzucili po 14 "oczek") nie wyróżnił się żaden z graczy.

Anadolou Efes - Cedevita 85:66 (23:14, 21:14, 22:19, 19:19)

Efes: Vujacić 18, Lucas 16, Farmar 14, Savanović 10
Cedevita: Wright i Green po 14, Gelabele 9

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×