Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Charles nie dała rady - relacja z meczu Wisła Can Pack Kraków - Bourges Basket

W spotkaniu numer dwa play-off Euroligi Wisła nie sprostała ekipie Bourges. Miejscowe oparły swoje poczynania o Tinę Charles, lecz Amerykanka mimo 28 punktów nie zdołała przesądzić o wygranej.
Adam Popek
Adam Popek

Początek spotkania był bardzo szybki, aczkolwiek nie przekładało się to na efektywność. Wiślaczki często znajdowały pozycje na połowie przeciwnika, lecz do pewnego momentu każdą próbę marnowały. Rywalki również nie imponowały, choć to one po trzech minutach prowadziły 5:0. We znaki dawała się ta sama zawodniczka co we wtorkowy wieczór, czyli Styliani Kaltsidou. 30-latka fantastycznie przymierzyła z ósmego metra, pokazując że nie obawia się miejscowych.

Te ostatnie swój bilans otworzyły dopiero w szóstej minucie. Spod kosza nie pomyliła się Tina Charles, notabene zaciekle pilnowana przez rywalki. Jednak jej wyczyn stanowił zaledwie kroplę w morzu potrzeb całego kolektywu, gdyż wynik brzmiał 4:13. Analogia odnośnie wcześniejszego pojedynku nasuwała się sama.

Podopieczne Jose Ignacio Hernandeza miały problem zwłaszcza przy kryciu obwodowych. Bourges często posiłkowało się właśnie tym sposobem rozegrania akcji i uzyskiwało pożądane rezultaty.

W drugiej odsłonie nie zaszło wiele zmian. Francuzki nadal kontrolowały boiskowe wydarzenia choć musiały poczuć nieco większy opór Białej Gwiazdy, która zdała sobie sprawę, że cokolwiek ugrać może głównie dzięki tylnej formacji. Ofensywa bowiem pozostawała ogromną bolączką, a brakowało przede wszystkim wszechstronności. Najlepszym poparciem tych słów był fakt, iż w pewnej chwili z piętnastu "oczek" drużyny aż dwanaście uzyskała Charles. Wesprzeć ją próbowała Dora Horti, lecz Węgierka zwykle pudłowała. Podobnie Anke De Mondt. Ku zmartwieniu większości kibiców w końcówce połowy z półdystansu "strzeliła" Kaltsidou i to przyjezdne spokojniej spędziły długą przerwę wygrywając 18:28.

Tina Charles wykazała się ogromną ambicją, ale w pojedynkę nie zapewniła sukcesu Tina Charles wykazała się ogromną ambicją, ale w pojedynkę nie zapewniła sukcesu
Po zmianie stron dodatkowo na znaczeniu zyskała obrona, dlatego obserwowano głównie fizyczną walkę. W takiej rzeczywistości lepiej odnalazła się ekipa z zachodu Europy, która w całym zamieszaniu umiała zaskoczyć oponenta i powoli, lecz systematycznie kroczyła ku zwycięstwu. Co istotne nie opierała poczynań o konkretną zawodniczkę, tylko dopasowywała formę taktyki pod dane okoliczności. Dużo pożytecznej pracy wykonywała Emmeline Ndongue. W rozegraniu natomiast szalała Celine Dumerc. Najlepsza koszykarka 2012 roku według FIBA regulowała tempo i celnie dogrywała koleżankom, a Endene Miyem trafiała z półdystansu. Efektem tego na tablicy świetlnej widniał rezultat 27:37 i miejscowe znajdowały się w niezbyt korzystnym położeniu biorąc pod uwagę, że nadchodziła decydująca batalia.

Ostatnie 10 minut upłynęło ciut niespodziewanie pod znakiem ogromnych emocji, ponieważ pokłady energii wykrzesała Charles, właściwie w pojedynkę niwelując dużą część strat i jednocześnie wlewając w serca kibiców nadzieje na sukces. Zresztą dystans pomiędzy oboma klubami wynosił zaledwie cztery punkty! Amerykanka przechodziła po prostu wszelkie oczekiwania. Wydawało się, że chce w pojedynkę rozstrzygnąć losy rywalizacji, nie myśląc o jakichkolwiek niesprzyjających okolicznościach. Tyle, że jednostka przeciw stosunkowo sprawnie funkcjonującemu kolektywowi w dłuższej perspektywie nie jest w stanie zapewniać profitów. Trud MVP sezonu zasadniczego ligi WNBA zniweczyła finalnie Kaltsidou popisując się akcją "2+1". Greczynka praktycznie przesądziła o triumfie, dzięki czemu stan zmagań został wyrównany i konieczne będzie odbycie trzeciej batalii.

Wisła Can Pack Kraków - Bourges Basket 38:50 (6:21, 12:7, 9:9, 11:13)

Wisła Can Pack: Tina Charles 28 (15 zb), Daria Mieloszyńska-Zwolak 3, Anke DeMondt 2, Paulina Pawlak 2, Dora Horti 2, Justyna Żurowska 1, Katarzyna Krężel 0.

Bourges: Endene Miyem 11, Styliani Kaltsidou 11, Marissa Coleman 10 (12 zb), Emmeline Ndongue 8, Celine Dumerc 3, Paulina Krawczyk 3, Stephany Skrba 2, Christelle Diallo 2, Romane Bernies 0.

stan rywalizacji: 1:1, rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (4)
  • barakuda Zgłoś komentarz
    Nie pamiętam bym kiedykolwiek w życiu widział coś takiego. A mam już swoje lata i wydawało mi się że już nic mnie w sporcie nie zdziwi. A tu proszę...
    • jakubek Zgłoś komentarz
      Tragedia!!! Ludzie tego się nie dało oglądać! Krężel, Żurowska, Mieloszyńska, Pawlak.. Czy tym kobietom nie wstyd?! Nie dość, że kompletnie nie pasują do gry w koszykówkę
      Czytaj całość
      (prezentują coś co trudno nazwać koszykówką), to jeszcze odbierają ochotę do gry takim zawodniczkom jak Charles. Ona już tu w następnym sezonie nie zagra. Nie w takim syfie jak Wisła! Czy działacze, prezesi nie widzą tej żenady?? Tragedia, brak słów..
      • 07hb Zgłoś komentarz
        Jak cie widzą, tak cie piszą. Ten mecz powinni pokazywać na treningach młodym zawodnikom, by zwrócić uwagę jak się nie powinno grać w koszykówkę. Uważam, że Wisła straciła zaraz
        Czytaj całość
        na początku, przez słabą grę Żurowskiej i w ataku, i obronie, a potem, już się tego nie dało zniwelować. Żurowska, to jest po prostu zawodnik na inny poziom rywalizacji. Zresztą, po takim meczu ciężko kogokolwiek chwalić. Horti, zamiast grać w kosza, zaczęła uprawiać jakieś zapasy. Mecz pod hasłem - każdy sobie. Wytrwałem do końca, chyba tylko dlatego, że mimo tej koszmarnej gry Wisła miała do końca szanse wygrać. Takie mecze psują humor. Szkoda straconej szansy.
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×