Kibice szybko zorientowali się, że tego popołudnia jedna ze stron prawdopodobnie osiągnie dość wyraźną dominację. Późniejszy triumfator od samego początku dyktował tempo i wywierał sporą presję. W ten sposób zmuszał podopiecznych Tomasza Służałka do błędów. Sam zaś wchodził w posiadanie piłki, co skutkowało kolejnymi trafieniami. Już po pierwszej kwarcie dystans dzielący obie ekipy wynosił 16 "oczek".
[ad=rectangle]
MKS całkiem swobodnie budował swoje ataki. Stosował różne rozwiązania taktyczne, dzięki czemu łatwiej zaskakiwał defensywę oponenta. Poza wspomnianym Zmarlakiem aktywnością wyróżniali się m in. Myles McKay czy Mateusz Dziemba, którego forma ewidentnie rośnie. W piątkowej konfrontacji ze Śląskiem Wrocław także plasował się wśród najlepszych strzelców.
Z czasem spotkanie przybrało bardziej wyrównany poziom, aczkolwiek dąbrowianom absolutnie nic nie zagrażało. Ich szkoleniowiec, Wojciech Wieczorek mógł swobodnie rotować składem i zarazem dać szansę zmiennikom.
W niedzielę drużynę czeka finał zmagań, gdzie zmierzy się z GTK Fluor Gliwice, który pokonał GKS Tychy 70:48.
MKS Dąbrowa Górnicza - Basket Zagłębie Sosnowiec 88:64 (28:12, 21:19, 18:17, 21:16)
MKS: Zmarlak 18, Dziemba 14, McKay 13, Szymański 11, Koelner 9, Małecki 8, Metelski 6, Zieliński 6, Piechowicz 3