WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Mistrzowie nie wytrzymali presji. Gronek: Zawodnicy byli trochę sparaliżowani

Stelmet BC Zielona Góra nieudanie rozpoczął nowy sezon w Polsce. W pierwszym oficjalnym meczu mistrzowie kraju przegrali we własnej hali z Rosą Radom 77:81.
Dawid Borek
Dawid Borek
WP SportoweFakty

Zielonogórzanie w spotkaniu o Superpuchar Polski musieli uznać wyższość Rosy i to do Radomia pojechało okazałe trofeum. - Gratulacje dla Rosy - dla trenera, staffu i wszystkich zawodników. Mecz od początku układał się nie tak, jak chcieliśmy. Mieliśmy zatrzymać mocne strony radomian, nie do końca była dobra egzekucja w defensywie. Powinniśmy też poprawić atak. Straciliśmy 81 punktów we własnej hali, a to za dużo. Otworzyliśmy graczy, których nie powinniśmy - powiedział Artur Gronek.

W statystykach w oczy rzuca się różnica zbiórek między mistrzami a wicemistrzami Polski. Stelmet BC zanotował o dziesięć zbiórek mniej. - Założenie było takie, by zatrzymać ich kontratak i iść na ofensywną zbiórkę tylko z dwoma graczami. Nie trafiliśmy wiele rzutów, z czego wynikało to, że rywale zebrali wiele piłek w obronie. Naszym problemem były zbiórki w ataku, oni zebrali więcej w obronie, ale to była świadoma decyzja. Nie do końca nam się to udało - wyjaśnił trener ekipy z Winnego Grodu.

Punktowym liderem Stelmetu BC w starciu z Rosą był James Florence, który na swoim koncie zgromadził aż 26 punktów. - To był pierwszy mecz przed własną publicznością. Każdy chciał pokazać swoje możliwości. Ja jestem za tym i absolutnie będę się tego trzymał, by zawodnicy czuli trochę wolności w ataku i pewność siebie. Oczywiście czasem trzeba zorganizować ofensywę, natomiast w tym wypadku była zewnętrzna presja, która nie pozwoliła nam zdobywać punktów z otwartych pozycji. To było forsowanie przez graczy, którzy chcieli coś pokazać - skomentował Gronek.

Zdaniem szkoleniowca, jego podopieczni nie poradzili sobie z presją związaną z otwarciem sezonu we własnej hali. Jeszcze w ostatnim meczu sparingowym, Stelmet BC rozgromił we Włocławku miejscowy Anwil Włocławek 101:67, czym zielonogórzanie rozbudzili nadzieje kibiców na dobry wynik w spotkaniu o Superpuchar Polski. - Różnica jest w punktach spod kosza i z pola pomalowanego, przede wszystkim rzuty za dwa oczka. We Włocławku, łącznie z osobistymi, rzuciliśmy 80 punktów z półdystansu. W meczu z Rosą tych oczek była prawie połowa mniej. W sparingach była też absolutnie inna obrona. Myślę, że zawodnicy byli troszkę sparaliżowani tym, że to był pierwszy pojedynek przed naszą publicznością - zakończył trener mistrzów Polski.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Arszawin przypomniał o sobie. Wspaniałym golem

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • CERTIFIED COACH 0
    To chyba GRONEK nie wytrzymał presji, chaotyczna rotacja, brak pomysłu na gre
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • tanaka 0
    I tajemnica się wyjaśniła. Zawodnicy Rosy mieli ukryte paralizatory pod trykotami a miało się nie wydać. Trener Stelmetu po mistrzowsku rozgryzł przeciwnika. Kto by się spodziewał że jest taki bystry ? Pełen szacunek trenerze.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Gabriel G 0
    Nie jestem pewien czy to najgłupsze tłumaczenie porażki jakie czytałem ale na pewno w czołówce. Zespół od 2014 nie przegrał w tej hali z żadnym polskim zespołem i nagle ich presja zjadła? Ma Pan kibiców za naiwniaków p. trenerze?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×