WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA: dwie wieże zdominowały Cleveland Cavaliers, blamaż Chicago Bulls

Cleveland Cavaliers ponieśli trzecią porażkę w sezonie 2017/18. Tym razem ulegli New Orleans Pelicans (101:123), a znakomite zawody rozegrali DeMarcus Cousins i Anthony Davis.
Piotr Szarwark
Piotr Szarwark
Getty Images / Jonathan Bachman / Na zdjęciu: Anthony Davis i DeMarcus Cousins w barwach Pelicans

Anthony Davis opuścił poprzedni mecz z powodu kontuzji kolana, ale powrócił do gry w starciu z Cleveland Cavaliers i od razu był kluczowym graczem New Orleans Pelicans. Zapisał na swoim koncie 30 punktów, 14 zbiórek oraz trzy bloki i do spółki z DeMarcusem Cousinsem poprowadził zespół do trzeciego triumfu w tym sezonie. Cousins zakończył mecz z triple-double: 29 punktów, 12 zbiórek, 10 asyst.

Cavaliers już do przerwy przegrywali różnicą 13 oczek, ale w trzeciej kwarcie wydawało się, że odzyskali pewność w swojej grze i przejmują kontrolę nad spotkaniem. Kevin Love, w krótkim czasie, trzy razy trafił z dystansu, a Cavs objęli prowadzenie 74:72. To był tylko chwilowy stan, bo gospodarze w odpowiednim momencie się przebudzili i znów zaczęli odskakiwać rywalom z Ohio. W czwartej odsłonie Pelicans zaliczyli serial 13:3, czym przekreślili jakiekolwiek szanse Kawalerzystów.

- Bardzo lubię wygrywać. Jeśli będziemy regularnie grać tak, jak zagraliśmy tej nocy, jest duża szansa, że będziemy tym zespołem, jakim właśnie chcemy być - powiedział po meczu Cousins. 

26 punktów i 11 zbiórek dla przegranych zdobył Love, ale to, co dawał zespołowi w ataku, odbierał w obronie, gdzie zupełnie nie potrafił się odnaleźć. Nie był to także popisowy mecz LeBrona Jamesa - 18 oczek, osiem asyst, pięć zbiórek, jak również cztery straty. 

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: gnał jak pocisk. Najszybszy piłkarz na świecie

Dla Cavaliers to już trzecia porażka i to kolejna z zespołem ze średniej półki. Wcześniej przegrali oni nawet z Brooklyn Nets oraz Orlando Magic. W ekipie z Ohio niebawem może zrobić się dość nerwowo.

W nocy z soboty na niedzielę przed własną publicznością zupełnie skompromitowali się koszykarze Chicago Bulls, którzy przegrali z Oklahomą City Thunder różnicą 32 punktów (69:101). Russell Westbrook po raz pierwszy w karierze zaliczył triple-double przeciwko Bykom i nie ma już drużyny w NBA, przeciwko której tego nie zrobił. Tym razem do 12 punktów dołożył 13 zbiórek oraz 13 asyst. 

Bulls byli w tym meczu fatalni pod każdym względem. Trafili tylko 28,2 proc. rzutów z gry, popełnili 19 strat, a także zagrali jedną z najgorszych kwart w historii zespołu. W drugiej odsłonie w ciągu 12 minut rywalizacji zdobyli tylko osiem oczek.

W NBA nie ma już niepokonanych zespołów. Pierwszą porażkę w tym sezonie zaliczyli Los Angeles Clippers, którzy jeszcze w trzeciej kwarcie prowadzili z Detroit Pistons 70:57, ale od tego momentu wszystko odwróciło się o 180 stopni. Pistons w kluczowym okresie ograniczyli poczynania ofensywne przeciwników i ostatecznie triumfowali 95:87.

Wyniki:

Cleveland Cavaliers - New Orleans Pelicans 101:123
(Love 26, James 18, Wade 15 - Davis 30, Cousins 29, Holiday 29)

Boston Celtics - Miami Heat 96:90
(Irving 24, Tatum 20, Smart 16 - Dragić 22, Richardson 16, Johnson 16)

Oklahoma City Thunder - Chicago Bulls 101:69
(Anthony 21, George 20, Westbrook 12 - Markkanen 15, Holiday 11, Lopez 10)

Houston Rockets - Memphis Grizzlies 89:103
(Anderson 22, Harden 16, Capela 12 - Parsons 24, Chalmers 15, Evans 14)

Philadelphia 76ers - Dallas Mavericks 112:110
(Simmons 23, Embiid 23, McConnell 15 - Barnes 25, Matthews 19, Ferrell 17)

Los Angeles Lakers - Utah Jazz 81:96
(Ingram 16, Clarkson 15, Ball 9 - Mitchell 22, Rubio 21, Favors 14)

Phoenix Suns - Portland Trail Blazers 107:114
(Booker 34, Warren 12, Len 12 - Lillard 25, McCollum 23, Nurkic 17)

Detroit Pistons - Los Angeles Clippers 95:87
(Drummond 15, Jackson 15, Galloway 13 - Rivers 20, Griffin 19, Gallinari 13)

Czy spodziewałeś/aś się porażki Cleveland Cavaliers z New Orleans Pelicans?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Nielubie Fejsa 0
    Mi się podobało. Szczególnie wynik. A... i mina LeBrona po jego ofensie mówiąca coś jakby "ale co, to na mnie juz nie odgwizdujecie w ciemno fauli"?
    --
    Cóż, Od kiedy LeBron odkrył karty idąc do Miami, że dołączając do silnych chce w końcu zdobyć mistrzostwo niespecjalnie lubię gdy wygrywa. Jego durne mieszanie się w politykę też mnie ostatnio nie przekonuje. Zatem jestem antykibicem jego klubów. No, chyba że jeszcze zagra z Gortatem ;)
    Kaisel Jestem kibicem koszykowki od wielu lat. Widzialem wiele, przezylem sporo. Obecnie przecieram oczy ze zdumienia. Jesli poziom spotkan sezonu regularnego jest wyznaczany przez ich ilosc w sezonie zasadniczym to mysle, ze czas pisac petycje o zmniejszenie liczby meczow NBA do jednego meczu, ewentualnie dwoch w tygodniu i zbierac pod nia podpisy. Tak by kazdy z meczow byl swietem koszykowki i wielkim wydarzeniem na ktore sie czeka. Jako kibic jestem zazenowany tym co wydarzylo sie np: w meczu Cleveland - New Orleans. Pozorowana obrona, brak koncentracji, zero walki. Kilka wsadow i blokow a'la All Star Game. Byle kasa sie zgadzala, co? Ale komu? Koszykarzom na pewno, klubom tez, telewizji tez, ale co ma czuc kibic po takim meczu? Jedynie zazenowanie i zlosc, ze wydal na to "cos" pieniadze, albo ze zechcial poswiecic te kilka godzin w nocy, zeby to "show" obejrzec. Cyrk objazdowy i tyle! Nie wiem jak wam ale taki produkt mi nie odpowiada!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Nielubie Fejsa 0
    Dwie z tych 4 strat LeBrona powinny trafić do śmiesznych filmików... np... do serii Shaquilla :) Dwa ofensy tak jakby mu się nogi skleiły.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kaisel 0
    Jestem kibicem koszykowki od wielu lat. Widzialem wiele, przezylem sporo. Obecnie przecieram oczy ze zdumienia. Jesli poziom spotkan sezonu regularnego jest wyznaczany przez ich ilosc w sezonie zasadniczym to mysle, ze czas pisac petycje o zmniejszenie liczby meczow NBA do jednego meczu, ewentualnie dwoch w tygodniu i zbierac pod nia podpisy. Tak by kazdy z meczow byl swietem koszykowki i wielkim wydarzeniem na ktore sie czeka. Jako kibic jestem zazenowany tym co wydarzylo sie np: w meczu Cleveland - New Orleans. Pozorowana obrona, brak koncentracji, zero walki. Kilka wsadow i blokow a'la All Star Game. Byle kasa sie zgadzala, co? Ale komu? Koszykarzom na pewno, klubom tez, telewizji tez, ale co ma czuc kibic po takim meczu? Jedynie zazenowanie i zlosc, ze wydal na to "cos" pieniadze, albo ze zechcial poswiecic te kilka godzin w nocy, zeby to "show" obejrzec. Cyrk objazdowy i tyle! Nie wiem jak wam ale taki produkt mi nie odpowiada!
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×