WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA: Warriors i Rockets o krok od awansu! Zbliża się wielki finał Konferencji Zachodniej

Golden State Warriors i Houston Rockets prowadzą w swoich seriach 3-1. Obrońców tytułu do sukcesu nad New Orleans Pelicans poprowadził Kevin Durant, skrzydłowy był nie do zatrzymania i rzucił aż 38 punktów!
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Thearon W. Henderson / Na zdjęciu: Durant i Green

Golden State Warriors dali się zaskoczyć w pierwszym meczu na terenie New Orleans Pelicans, pozwolili rywalom poczuć się komfortowo i ostatecznie opuszczali halę Smoothie King Center na tarczy. Tym razem o czymś podobnym nie było nawet mowy, mistrzowie NBA błyskawicznie przeszli do ofensywy i utrzymali wysoki poziom do końca. Świetny występ zanotował Kevin Durant, skrzydłowy trafił 15 na 27 oddanych rzutów, miał dziewięć zbiórek oraz pięć asyst i w 36 minut zapisał przy swoim nazwisku aż 38 punktów.

Durant był niczym maszyna, o czym mówi Stephen Curry. - Chciałem po prostu znajdywać sposoby, aby wyprowadzić go na dobrą pozycję. Czasami nie było to zbyt trudne, wystarczyło po prostu dać mu piłkę, nieważne gdzie - mówi dwukrotny MVP. - Starałem się po prostu powiedzieć sobie, że gram swoją najlepszą koszykówkę, kiedy nie obchodzi mnie, co stanie się po meczu, nie zważając na cokolwiek. Wtedy jestem wolny i czerpię z tego wszystkiego radość oraz siłę. To był ten aspekt, grać z siłą, nieważne czy trafiałem rzuty, czy nie, miałem po prostu próbować i próbować, być agresywnym cały czas - opowiada KD.

Goście z Oakland rozpoczęli niedzielne widowisko od prowadzenia 20:6, a także 27:10. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 37:22, a u Pelicans 14 z tych z 22 punktów zdobył wtedy Anthony Davis. 25-latek w następne trzy odsłony dorzucił 12 "oczek" i finalnie miał 26 punktów. Warto dodać, że wykorzystał tylko 8 na 22 rzuty z gry, a także popełnił sześć strat. Słabsza postawa Davisa miała na pewno wpływ na przebieg spotkania. 

Podopieczni Alvina Gentry'ego zanotowali zryw 9-0 i w drugiej kwarcie doprowadzili nawet do wyniku 51:55, ale był to jedyny moment, w którym Warriors mogli poczuć się zagrożeni. Trzecia partia padła ich łupem w stosunku 33:19 i wszystko wróciło do normy. Obrońcy tytułu kontrolowali przebieg tego, co dzieje się na parkiecie i ostatecznie triumfowali 118:92, dzięki czemu w serii do czterech zwycięstw doprowadzili do wyniku 3-1. Piąty mecz rywalizacji w nocy z wtorku na środę o godzinie 4:30 czasu polskiego. 

ZOBACZ WIDEO Uciekali przed Małyszem w charytatywnym celu

Dla zwycięzców 23 "oczka" dorzucił Stephen Curry, u Pels 20 punktów wywalczył E'Twaun Moore, a 19 miał ich Jrue Holiday. Problemem drużyny z Luizjany była bardzo słaba skuteczność, trafili zaledwie 32 na 88 rzutów z pola, w tym 4 na 26 za trzy. - Nie mieliśmy pozycji, które zwykle udaje nam się wypracować. Byliśmy trochę pod ich naciskiem, co nas sparaliżowało - mówi trener Gentry. 

Chris Paul świętował 32. urodziny i zrobił sobie prezent, w postaci 27 punktów, 12 zbiórek i sześciu asyst, a Houston Rockets znów pokonali Utah Jazz w Salt Lake City i w ich półfinale także mamy 3-1. James Harden spisywał się przeciętnie, bo miał tylko 1 na 7 za trzy i osiem strat, ale nie odcisnęło to swojego piętna, Brodacz i tak uzbierał 24 "oczka". Clint Capela zdobył 12 punktów, 15 zbiórek i miał sześć bloków.

Teksańczycy narzucili Jazzmanom własny styl i pozwolili im rzucić w całym meczu tylko 87 punktów, sami zdobyli ich 100. Donovan Mitchell i Joe Ingles starali się odmienić losy spotkania, ale nawet 25 "oczek" pierwszoroczniaka i 15 punktów strzelca nic nie zmieniło. Ten pierwszy trafił jednak tylko 8 na 24 rzuty oraz popełnił sześć fauli. Utah udało się doprowadzić do wyniku 80:85 w czwartej kwarcie, ale Rockets szybko odpowiedzieli i po chwili było już 95:82. 

- Przestrzeliliśmy 22 rzutów za trzy. Mieliśmy swoją szansę i jej nie wykorzystaliśmy. Niektóre z nich były pod naciskiem obrońców, niektóre były z otwartych pozycji. W play offach nie będzie żadnych lepszych, czy łatwiejszych rzutów - mówi trener Quin Snyder.

Wyniki:

New Orleans Pelicans - Golden State Warriors 92:118 (22:37, 32:24, 19:33, 19:24)
(Davis 26, Moore 20, Holiday 19 - Durant 38, Curry 23, Thompson 13)

Stan rywalizacji: 3-1 dla Warriors

Utah Jazz - Houston Rockets 87:100 (23:30, 25:28, 17:21, 22:21)
(Mitchell 25, Ingles 15, Gobert 11 - Paul 27, Harden 24, Capela 12)

Stan rywalizacji: 3-1 dla Rockets

Kto wygra w ewentualnym finale Konferencji Zachodniej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Katon el Gordo 0
    82 mecze sezonu zasadniczego dla każdej z drużyn pokazało na co stać każdą z nich. Nie zawsze miejsce w tabeli na koniec sezonu zasadniczego odzwierciedla realną wartość zespołu. Typowym przykładem jest Toronto, do gry których wciąż nie mogę się przekonać. Pomimo ciekawych rozgrywek i kilku niespodzianek w play-off prawdopodobny skład finałów w konferencjach: Warriors-Houston i Boston-Cleveland był do wytypowania już po pierwszym miesiącu rozgrywek. Ale najciekawsze dopiero przed nami.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kasyx 0
    Na wschodzie w obu meczach szykuje się sweep. Chociaż sądzę, że Philadelphia wygra dziś w nocy i wszystko rozstrzygnie się w TD Garden.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Atomic 0
    Pels i Jazz to jeszcze nie ta półka co Rockets i GSW, ale walczą ambitnie i ten sezon i jedni i drudzy mogą zaliczyć na duży plus. Po uzupełnieniach składu w przyszłym roku mogą być jeszcze mocniejsi, chociaż nie jestem przekonany czy powrót do składu Pels Cousinsa to będzie wzmocnienie...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×