WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Zimny prysznic dla Spójni Stargard. Kamil Piechucki: Na to pytanie nigdy nie będziemy znali odpowiedzi

Wydawało się, że terminarz sprzyja Spójni Stargard. Po porażce z HydroTruckiem Radom (80:83) sytuacja się zmieniła. Bardzo prawdopodobne, że beniaminek do utrzymania w Energa Basket Lidze będzie potrzebował zwycięstw nad wyżej notowanymi rywalami.
Patryk Neumann
Patryk Neumann
WP SportoweFakty / Karol Słomka / Na zdjęciu: Kamil Piechucki

- Jestem zawiedziony, że graliśmy dużo mniej niż 40 minut na intensywności. Kosztowało nas to porażkę w ważnym meczu, ale ja wierzę w tych zawodników, że się podniosą. Taka jest rola trenera żeby ich podnosić, dawać im plan. W niedzielę ten plan zaczęliśmy realizować dopiero w drugiej kwarcie. Wróciliśmy do tego meczu. Mieliśmy szanse na linii rzutów wolnych. Wszystkie ważne posiadania w końcówce czwartej kwarty zmarnowaliśmy i przegraliśmy trzema punktami - przyznał po meczu z HydroTruckiem Radom Kamil Piechucki.

Spójnia rozczarowała w spotkaniu, które musiała wygrać żeby spokojnie myśleć o utrzymaniu w Energa Basket Lidze. Popełniła sporo błędów w końcówce, a przede wszystkim fatalnie zaczęła istotny pojedynek. To było zaskakujące, bo w ostatnich meczach stargardzianie słynęli właśnie z mocnych początków. Dlaczego w niedzielę było inaczej?

Czytaj też: Mariusz Niedbalski tryumfował w Sopocie

- Trzeba się spytać gdzie w głowach zawodników była gotowość od pierwszej minuty. Na to pytanie nigdy nie będziemy znali odpowiedzi. Nie wiemy, co dokładnie siedzi w głowie każdego zawodnika. Wychodzą teoretycznie starterzy i nie potrafią od pierwszego posiadania zawalczyć tak, jak byśmy chcieli. To są rzeczy indywidualne. Tego się nie da zmierzyć żadną statystyką - ocenił trener Spójni Stargard.

ZOBACZ WIDEO Bundesliga: Rozczarowanie w Lipsku. RB stracił punkty i przewagę w tabeli [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Co na to koszykarze? - W ostatnich meczach zaczynaliśmy każde spotkanie z dużą energią i przez to nakręcaliśmy się do coraz większej walki i lepszej gry. Dobry początek napędza późniejszą fazę meczu. Myślę, że tego trochę zabrakło, ale nie nazwałbym tego problemem, który będzie się powtarzał - przekonywał Dawid Bręk.

Zobacz także: Anwil zlekceważył AZS i przegrał

Rozgrywający podkreślił, że to nie koniec walki o utrzymanie. Spójnia ma jeszcze mecz u siebie z Miastem Szkła Krosno oraz kilka spotkań, w których jest realna szansa na sprawienie niespodzianki. - Szkoda tego meczu, bo włożyliśmy w niego dużo energii i walki. Trochę szkoda, że nie od początku. Wiele razy wracaliśmy. W każdym z tych momentów zespół z Radomia umiał nam ponownie odskoczyć i nie potrafiliśmy ich przełamać. Ten mecz był ważny, ale nie przekreśla nas i nawet nie spycha na ostatnią pozycję - analizował koszykarz, który w niedzielę zdobył pięć punktów.

Do gry po kontuzji wrócił Piotr Pamuła. Zdobył 19 punktów (4/6 za trzy) i w drugiej połowie wraz z Rodem Camphorem trzymał drużynę w grze o zwycięstwo. W końcówce, podobnie jak cały zespół, nie ustrzegł się błędów. - Zabrakło ważnych łatwych rzutów, jak osobiste w końcówce. Na przykład moje trzy. Nie ma żadnego wytłumaczenia. Nie możemy sobie na to pozwolić. Daliśmy im mnóstwo łatwych punktów, gdzie gramy naprawdę dobrą obronę i w pewnym momencie gdzieś ktoś zbiega i są łatwe punkty spod kosza - podsumował Piotr Pamuła.

Czy Spójnia Stargard utrzyma się w Energa Basket Lidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • marolstar 0
    Ta porażka przy nieplanowanym jednocześnie zwycięstwie Koszalina to gwóźdź do trumny dla Spójni biorąc pod uwagę że przy takich wzmocnieniach jak ten King Kong z Japonii to mogą wygrać tylko jeden mecz do końca sezonu. Teraz trzeba patrzeć żeby czasami Trefl nie wygrał 2 meczy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • marolstar 0
    dokładnie, ciekawe co trener widzi w tym King Kongu z 3 ligi japońskiej. To jest chyba tajna, ukrywana, broń na mecz z Arka Gdynia w 30 kolejce.
    Cris7 Zimny prysznic to powinien sobie zrobić zarząd klubu z prezesem na czele ponieważ zupełnie przespał trzytygodniowy ( a można i powiedzieć że czterotygodniowy ) okres przerwy w lidze....A inni nie spali tylko się wzmacniali.....
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • piotruss38 0
    No tak zawodnicy beee a trener super
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×