WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

EBL. Mistrz będzie bronił trofeum! Anwil Włocławek wygrał w Gdyni, wielcy Simon i Almeida!

Anwil Włocławek w finale Energa Basket Ligi. Broniący tytułu włocławianie w decydującym o awansie meczu pokonali w Gdyni Arkę 109:97. Igor Milicić miał prawdziwy zespół, a na jego czele stali Chase Simon i Ivan Almeida.
Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
PAP / Marcin Gadomski / Na zdjęciu: Chase Simon

Ponad cztery tysiące widzów - w tym mocna grupa z Włocławka - oglądało naprawdę interesujące i dobre widowisko. "Rottweilery" miały więcej opcji, w tym zabójczo skutecznego Chase'a Simona.

Amerykański łowca punktów zdobył aż 33 punkty. W kluczowych momentach serię "trójek" zaliczył Ivan Almeida (ostatecznie 22 punkty i 5/5 zza linii 6,75). Anwil wygrał serię 3:2 pomimo faktu, że to Arka prowadziła 2:0 na otwarcie serii

Zobacz także. EBL. Dejan Mihevc: Czy jestem zaskoczony wynikiem 3:0? Nie

Przemysław Frasunkiewicz ponownie miał w swoim zespole jedną wielką gwiazdę, ale to nie pozwoliło najlepszej drużynie rundy zasadniczej na wygraną. Josh Bostic, bo o nim mowa, wywalczył aż 37 punktów. Grał znakomicie - miał 11/18 z gry. Dodał też 6 asyst i 3 zbiórki. Sam jednak meczu przechylić na stronę ekipy z Gdyni nie mógł.

Bostic od początku zaczął mocno, szybko zdobył 12 "oczek", a Arka prowadziła nawet 13:2. Włocławianie przetrwali jednak ten napór, niemoc w ofensywie przełamał Walerij Lichodiej i mistrzowie Polski zdołali odrobić wszystkie straty już w pierwszej kwarcie.

Potem mecz przejął Simon. Dobrą zmianę dał też znakomity w fazie play-off Aaron Broussard i to "Rottweilery" zaczęły odjeżdżać. Na drugą połowę ekipa Igora Milicicia wychodziła z siedmiopunktową zaliczką, potem było nawet 63:53, ale z takim stanem rzeczy nie chcieli pogodzić się Bostic i Krzysztof Szubarga. Dzięki tej dwójce Arka zaliczyła serię 12:0 i objęła prowadzenie.

Mistrz znów nie spanikował. Ważne rzeczy robił Kamil Łączyński, a w decydującym momencie odpalił Almeida. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty zdobył aż 12 punktów, trafiając trzy razy zza łuku - w tym raz z faulem. Anwil prowadził wówczas 88:73.

ZOBACZ WIDEO Michał Kubiak: Wszyscy przyjechali na zgrupowanie żądni bycia w kadrze

Zobacz także. EBL. Igor Jovović: Oczekiwaliśmy od siebie więcej. Kluczowy był marzec i kwiecień

Arka próbowała odwrócić losy meczu, ale postawiła na swoją najsilniejszą broń, czyli rzuty z dystansu. Ta broń długo jednak nie funkcjonowała i nawet przełamanie Deividasa Dulkysa czy kolejne trafienia Bostica nie pozwoliły odwrócić losów pojedynku.

Po rekordowym meczu numer 4, kiedy to James Florence zdobył 38 punktów, w niedzielę zakończył meczu bez celnego rzutu z gry (0/9). Miał 8 asyst, ale wszystkie w pierwszej połowie.

W wielkim finale Energa Basket Ligi rywalem Anwilu będzie Polski Cukier Toruń - seria o złoto ruszy w czwartek 30 maja. Arka o brąz walczyć będzie ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra.

Arka Gdynia - Anwil Włocławek 97:109 (26:26, 22:29, 23:26, 26:31)

Arka: Josh Bostic 37, Deividas Dulkys 15, Dariusz Wyka 14, Krzysztof Szubarga 11, Bartłomiej Wołoszyn 9, Marcus Ginyard 6, Marcel Ponitka 5, James Florence 0, Adam Łapeta 0, Jakub Garbacz 0.

Anwil: Chase Simon 33, Ivan Almeida 22, Aaron Broussard 11, Kamil Łączyński 11, Michał Ignerski 11, Szymon Szewczyk 8, Walerij Lichodiej 6, Jarosław Zyskowski 4, Michał Michalak 3.

stan rywalizacji: 3:2 dla Anwilu Włocławek

Kto będzie mistrzem Polski w sezonie 2018/2019?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (35):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Agusia Thomaass Anwil 0
    Zapraszamy do zabawy :D
    dziadek60 Szczera prawda Julianie... kamery kilkakrotnie pokazały całe sektory kibiców Anwilu. Wszyscy ubrani na biało i kibicujący od pierwszego do ostatniego gwizdka... A potem wielka radość... no i to, co (przynajmniej u mnie) wzbudziło największy podziw (a jednocześnie odrobinę zazdrości) -kibicowanie przez cały mecz na stojąco!!!... no i mecz na styku, no i wygrany, no i gremialny powrót do domu, no i zatrzymywanie się po drodze na stacjach benzynowych, macdonaldach, no i ponowne przeżywanie poszczególnych akcji, całego zwycięstwa, no i nadzieja na zdobycie złotego medalu, no i... e..m..o..c..j..e... ech... będzie co wspominać. A najlepsze jeszcze przed wami... aż chciałoby się do was przyłączyć.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • TOM-BYD 0
    Kosmiczny mecz :) Anwil jesteście Mistrzami ;) Walczymy o obronę tytułu! :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • sokar 0
    Nie jest to do końca to samo. Bo masz gościa który potrafi ponieść drużynę samemu punktując ale też może uruchomić innych graczy i jest liderem mentalnym bo Wołek i Ginyard to zadaniowcy. Kwestia Florka to inna para kaloszy. To zawodnik który pasuje do drużyn gdzie jest główną opcją i dostaje duży ładunek ofensywny przy swobodzie decyzji. Nie jest natomiast graczem który wykorzysta potencjał drużyny. W systemowych drużynach najzwyklej gaśnie. Także albo Frasun miał pełną świadomość jakiego gracza podpisuje albo się łudził, ale tego już nie wiemy.
    AJ10 No to w sumie na to samo wychodzi. W Arce miał kto zdobywać punkty, nie miał kto rozgrywać. Wychodzi tu wątpliwość, jaką wyrażali kibice już przy budowaniu składu latem: czy Florence da radę prowadzić grę, gdy Frasun z miną mędrca twierdził, że bez problemu.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (32)
Pokaż więcej komentarzy (35)
Pokaż więcej komentarzy (35)
Pokaż więcej komentarzy (35)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×