WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

EBL. Polski Cukier kolekcjonuje medale. Sukces poparty pracą i stabilnością

Trzeci sezon, trzeci medal. Od trzech lat Polski Cukier regularnie kończy rozgrywki Energa Basket Ligi na pudle. Teraz torunianie byli najbliżej mistrzostwa. Przegrali w wielkim finale z Anwilem Włocławek 3:4.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
Newspix / Sławomir Kowalski / Na zdjęciu: Cel i Lowery

Po zakończeniu siódmego spotkania finałowego Energa Basket Ligi zawodnicy i trenerzy Polskiego Cukru nie ukrywali dużego rozczarowania.

Na twarzach Tomasza Śniega i Bartosza Diduszki pojawiły się łzy. Niedosyt mieszał się ze smutkiem. Torunianie po pasjonującej i zaciętej bitwie przegrali z Anwilem Włocławek 3:4.

Polski Cukier po raz drugi w historii klubu znalazł się w wielkim finale EBL. Dwa lata temu dość gładko przegrał ze Stelmetem Eneą BC 1:4. Teraz szanse na mistrzostwo Polski były znacznie większe. Torunianie prowadzili nawet 3:2 w serii, ale ostatecznie znów musieli zadowolić się tylko ze srebra.

- Przegraliśmy, ale razem z Anwilem daliśmy wspaniały finał. Jestem zdania, że to był świetny sezon dla polskiej koszykówki. A na końcu ktoś zawsze niestety musi przegrać - przyznaje Cel, podkoszowy torunian i reprezentacji Polski.

ZOBACZ WIDEO Kubeł zimnej wody wylany na Roberta Kubicę. Mówi o "mniejszej przyjemności"

Zobacz także: EBL. Rusza karuzela transferowa. Czas na pierwsze ruchy

Rozczarowanie wśród koszykarzy i trenerów jest zrozumiałe, ale na ten sezon trzeba spojrzeć szerzej. Polski Cukier zrobił kolejny krok w rozwoju. Przystąpił do europejskich pucharów. W brawurowy sposób przeszedł dwie rundy eliminacji Basketball Champions League, odpadając po zaciętej walce z niemieckim Bayeruth. Do tego doszedł triumf w Superpucharze Polski. W meczu rozgrywanym w Gnieźnie torunianie pokonali Anwil Włocławek.

Dużym sukcesem jest też fakt, że od trzech sezonów Twarde Pierniki regularnie kończą rozgrywki Energa Basket Ligi na pudle. Srebro, brąz i znów srebro - takie medale trafiły do klubowej gabloty.

- Wiadomo, że każdy z nas chciał mieć złoto, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że mieliśmy bardzo dobry sezon. Możemy być z siebie dumni. Nie mamy czego się wstydzić. Walczyliśmy od września, zagraliśmy super mecze w eliminacjach Ligi Mistrzów, później wygraliśmy Superpuchar Polski. Cały sezon zasadniczy trzymaliśmy solidny poziom, byliśmy o krok od pierwszego miejsca - ocenia Aaron Cel.

Sukcesy Polskiego Cukru nie biorą się z przypadku. To szereg czynników, które wpłynęły na to, że torunianie są jednym z najsolidniejszych klubów w Polsce. Transparentność to jeden z kluczowych aspektów Polskiego Cukru. Prezes Maciej Wiśniewski wraz z całym działem administracyjno-księgowym bardzo dba o kwestie finansowe. Nie ma mowy o zaległościach i opóźnieniach w wypłatach.

Dużym atutem jest także kontynuacja pracy. W składzie zostało aż ośmiu zawodników z minionego sezonu: Śnieg, Wiśniewski, Gruszecki, Cel, Sulima, Perka, Mbodj i Diduszko. Zespół z Torunia jest idealnym dowodem na to, że Polakami można grać widowiskową koszykówkę i odnosić sukcesy.

- Wiem, że nasi kibice bardzo chcą złota. To czuć na każdym kroku. Uważam, że gramy bardzo dobrą koszykówkę i Toruń zasługuje na złoto - uważa Cel, który w serii finałowej notował przeciętnie 10,3 punktu i 5,4 zbiórki.

Cel i Kulig są jedynymi zawodnikami, którzy mają ważne kontrakty na następny sezon. W najbliższych dniach klub z Torunia zamierza przedstawić oferty kolejnym koszykarzom. Wszystko wskazuje na to, że szkielet drużyny zostanie utrzymany.

Zobacz także: Finał PLK. Łzy wielkiego walczaka. Bartosz Diduszko: Bardzo chciałem ograć Anwil

Czy Robert Lowery zostanie w Polskim Cukrze na kolejny sezon?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (9):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Tom Mie 0
    Z czescia sie nie zgodze, 1 mecz PCT wygralo w ostatnich 2 sekundach, a 2 wygrane Anwilu byly po poczatkowym wysokim prowadzeniu PCT.
    Simon nie pasowal? To co powiedziec o Lichodieju ktory do szybkiej koszykowki tez tak srednio sie nadawal? Co o Szewczyku?
    Druzyna byla tak zbudowana. I absolutni enie grala "szalonej" koszykowki. Grala mega poukladana koszykowke. Szukala przewag ruchem zawodnikow i zamianami krycia i czasami zajmowalo to kilkanascie sekund. Jak sprawdzisz ile pkt bylo z kontry, to zobaczysz pewnie ze porownywalnie. To nie w chaosie PCT przegral. Przegral w kazdym miejscu w ktorym na koncu trzeba bylo rzucic celnie do kosza.
    sceptyczny31 Na parkiecie walcza drużyny. Każdy prowadzący jakikolwiek zespół ludzki wie że wymiana jedngo choćby uczestnika zespołu to często kompletnie nowe warunki i nowy kolektyw ze swymi wewnętrznymi relacjami. U nas w Toruniu ... no cóz nie trafiliśmy z formą idealnie na finały. Cały sezon był faktycznie dobry choc kilka meczy mozna było wygrać jak choćby Lublin czy Warszawa. Nie mniej gra sie cały sezon po to by w finale wypaść jak najlepiej a nam niestety znowu sie nie udało. Z Anwilem nie mozna grać na ich warunkach. Szybka szalona gra to ich domena. My mielismy grać zespołowo, wolno i rozsądnie. Z duża ilością podań. To jest nasza gra. Po to by tak grać należalo na poczatku meczu zdobyc lekka przewagę i potem kontrolowac grę. W zwycięksich meczach z Anwilem tak własnie było. Gonienie Anwili tu gra szybka która nam zupełenie nie wychodziła. Stąd starty, spudłowane rzuty i wzjazdy w zatłoczona przez graczy Anwilu trumne. Brakowało też wiary u niektórych zawodników co było widać na boisku. W finale zdecydowanie moim zdaniem MVT to Simon. Jego trójki to majstersztyk. Przy czym on nie pasuje do Anwilu. To bardzo spokojny gracz i "szalona" gra Anwilu musiała go meczyć.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Tom Mie 0
    Dobry Polak kosztuje więcej niz np. Simon. A przynajmniej do tego sezonu kosztował.
    Polak który uważany jest z dobrego tez kosztuje więcej od dobrego obcokrajowca.
    Polak ktory ma cos do udowodnienia kosztuje mniej, a często nie jest wcale gorszy od tego który jest tylko uważany za dobrego.
    PCT mial tylko Polakow ktorzy sa uwazani za dobrych lub sa dobrzy (Cel, Kulig, Diduszko, Wiśniewski, Gruszecki, Karnowski). A w sumie poza Bartkiem wszyscy zagrali nizej niz byli oceniani przed PO, a Karnowski nawet nie zagral. Gruszecki zagrał na poziomie Garbacza, a zgarnal z 3 razy tyle. Cel nie byl lepszy od Zyzia, a zgarnal z 2 razy tyle. Sulima i Karnowski (po obnizce spowodowanej kontuzja) zarobili pewnie tyle co Szewcu.
    PCT mial wysoki budzet, na zawodnikow prawdopodobnie wydali najwiecej. Stelemet pewnie mial wiekszy budzet, ale w sumie nie wiadomo ile zaplacil/zaplaci, no i w trakcie sezonu jednak obcial koszty na Savovicu.

    A co do nieistnienia Anwilu wczesniej w sezonie. Istnial np. w meczu z PCT:)

    Nie chcę islamskich imigrantów w Polsce Anwil zbudował drużynę na play-off. Wcześniej nie istniał. Ile kosztuje dobry Polak a ile dobry obcy?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • sceptyczny31 0
    Na parkiecie walcza drużyny. Każdy prowadzący jakikolwiek zespół ludzki wie że wymiana jedngo choćby uczestnika zespołu to często kompletnie nowe warunki i nowy kolektyw ze swymi wewnętrznymi relacjami.
    U nas w Toruniu ... no cóz nie trafiliśmy z formą idealnie na finały. Cały sezon był faktycznie dobry choc kilka meczy mozna było wygrać jak choćby Lublin czy Warszawa. Nie mniej gra sie cały sezon po to by w finale wypaść jak najlepiej a nam niestety znowu sie nie udało.
    Z Anwilem nie mozna grać na ich warunkach. Szybka szalona gra to ich domena. My mielismy grać zespołowo, wolno i rozsądnie. Z duża ilością podań. To jest nasza gra. Po to by tak grać należalo na poczatku meczu zdobyc lekka przewagę i potem kontrolowac grę. W zwycięksich meczach z Anwilem tak własnie było. Gonienie Anwili tu gra szybka która nam zupełenie nie wychodziła. Stąd starty, spudłowane rzuty i wzjazdy w zatłoczona przez graczy Anwilu trumne.
    Brakowało też wiary u niektórych zawodników co było widać na boisku.
    W finale zdecydowanie moim zdaniem MVT to Simon. Jego trójki to majstersztyk. Przy czym on nie pasuje do Anwilu. To bardzo spokojny gracz i "szalona" gra Anwilu musiała go meczyć.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×