WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

EBL. Szymon Szewczyk: Jak gram w finale, to wygrywam. Kto następny?

Szymon Szewczyk kolekcjonuje mistrzowskie tytuły. To jego trzeci złoty medal w EBL. Doświadczony podkoszowy Anwilu odegrał dużą rolę w finale. - Każdy mówił, że Mbodj i Kulig nas zdominują. A to oni mają ze mną plakaty. To moja odpowiedź - przyznaje.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
WP SportoweFakty / Rafał Sobierański / Na zdjęciu: Szymon Szewczyk

36-letni Szymon Szewczyk przyzwyczaił do odważnych, szczerych, a czasami nawet brawurowych wypowiedzi.

Nie inaczej było po siódmym meczu finałowym, w którym jego Anwil Włocławek pokonał Polski Cukier 89:77 i zdobył mistrzostwo Polski po raz trzeci w historii klubu (drugi rok z rzędu).

- Nie ma co ukrywać, że łatwiej zdobyć mistrzostwo, niż je obronić. Na własnej skórze przekonaliśmy się o tym, że rywale chcą nas pokonać za wszelką cenę. W tym roku było jeszcze trudniej, bo konkurencja była ogromna. Pięć zespołów, razem z nami oczywiście, deklarowało walkę o mistrzostwo. Mimo ogromnych przeciwności losu, kontuzji, pokazaliśmy, że jesteśmy najlepszym zespołem w Polsce - podkreśla podkoszowy Anwilu, który w ostatnim meczu finału zdobył 12 punktów i miał 9 zbiórek.

ZOBACZ WIDEO: Kubeł zimnej wody wylany na Roberta Kubicę. Mówi o "mniejszej przyjemności"

Zobacz także: EBL. Rusza karuzela transferowa. Czas na pierwsze ruchy

Włocławianie mieli bardzo trudną i wyboistą drogę do mistrzostwa Polski. W ćwierćfinale mierzyli się z groźną Stalą (3:0), później natrafili na lidera po rundzie zasadniczej Arkę Gdynia, z którą przegrywali już 0:2. W kolejnych trzech meczach pokazali jednak klasę i awansowali do finału, w którym po niezwykle zaciętej batalii pokonali Polski Cukier 4:3.

- Wielu nas skreślało, nie wierzyło, że jesteśmy w stanie osiągnąć mistrzostwo Polski. Takie głosy nas nakręcały i jeszcze bardziej motywowały. Chcieliśmy wszystkim udowodnić, że się mylą. Myślę, że pokazaliśmy to, co mamy w gaciach. O to przecież prosił trener Milicić. Myślę, że wykonaliśmy jego polecenie - mówi z uśmiechem na twarzy.

Zobacz kapitalny wsad Szewczyka nad Kuligiem:

Szewczyk miał swój duży wkład w zwycięstwo Anwilu. Od momentu urazu Josipa Sobina (przed play-off) był jedynym nominalnym środkowym w drużynie. Na dodatek później kontuzji kolana nabawił się Michał Ignerski. Trener Igor Milicić miał ograniczone pole manewru, ale Szewczyk stanął na wysokości zadania. Swoją grą zadziwiał. Wyglądał, jakby ktoś zabrał mu z co najmniej dziesięć lat. Fruwał nad koszami i rywalami, blokował rzuty, rzucał się na parkiet po piłkę, a na dodatek świetnie trafiał z dystansu. To cichy bohater włocławian w tej serii.

- Po kontuzji Josipa i Michała zdałem sobie sprawę, że muszę w sobie znaleźć dodatkowe pokłady energii, ale i koncentracji. Miałem w sobie na tyle dużo sił, które wynosiły mnie na ten odpowiedni poziom. Pamiętam artykuły mówiące o tym, że Kulig i Mbodj mnie zdominują i nie będę umiał zareagować. Tymczasem to oni mają ze mną plakaty. To moja odpowiedź - szczerze przyznaje.

- Byłem najstarszym zawodnikiem w drużynie i wiedziałem, jaka odpowiedzialność spadła na moje barki. Starałem się udzielać rad kolegom z drużyny w trakcie meczu. Brałem na bok Chase'a Simona, Ivana Almeidę i mówiłem im, co mogą zrobić, żeby pewne sytuacje lepiej rozwiązać. Zdarzało się też, że musiałem stopować trenera Milicicia, bo szalał przy ławce. Ja to rozumiem, bo mecz wiąże się z ogromnymi emocjami. Mówiłem mu: powoli, poczekaj, bo nie zawsze wszystko będzie układało się po naszej myśli. Spokój i koncentracja okazały się kluczem do zwycięstwa - podkreśla Szewczyk.

Dla 36-letniego koszykarza to trzecie złoto w Energa Basket Lidze. Gdy jest w finale, jego drużyny triumfują: Stelmet w 2016 roku i Anwil w 2018 i 2019. - Ktoś mi przed siódmym meczem napisał, że kiedy gram w finale, to moja drużyna wygrywa. To się sprawdza. Więc teraz zapytam za pośrednictwem mediów: kto następny? - mówi.

Jego kontrakt na następny sezon wszedł w życie w momencie zdobycia medalu. On jednak bardzo spokojnie podchodzi do swojej przyszłości. Składa nawet pewną deklarację. - Mam kontrakt z Anwilem, ale to wszystko rozstrzygnie się w ciągu dwóch tygodni. Usiądziemy i porozmawiamy. Jeżeli ktoś chce przedstawić mi ofertę, to zna mój numer. Niech zadzwoni. Mam swoje przemyślenia. Bardzo mało osób o tym wie, jak to wszystko będzie wyglądało. Jestem przekonany, że moja przyszłość rysuje się w kolorowych barwach - zapewnia.

W tym sezonie Szewczyk przeciętnie notował 7,3 punktu i 4,9 zbiórki. Na parkiecie średnio spędzał 18 minut.


Zobacz także: Finał PLK. Łzy wielkiego walczaka. Bartosz Diduszko: Bardzo chciałem ograć Anwil

Czy Anwil Włocławek zdobędzie mistrzostwo Polski w sezonie 2019/2020?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (4):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Defibrylator 0
    Chyba przegapiłem moment, w którym ogłoszono cie pełnomocnikiem wszystkich Polaków do spraw wypowiedzi na temat Włocławka. :)))
    Asphodell I właśnie za coś takiego nikt was w Polsce nie lubi. Ale czego się spodziewać, skromność i pokora to cecha ludzi wielkich.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • яzemiosło 0
    To nienajlepszy pomysł na budowanie swojej opinii na dany temat czytając niczym nie poparte posty internetowych trolli.
    Co do kwestii lubienia/nie lubienia, to kwestia subiektywna. Mało kiedy mistrz jest lubiany.
    Szewczyk to niezły gawędziarz, który nie przebiera w słowach. To może irytować, choć pewnie się tym nie przejmuje. Musisz jednak przyznać, że Pierniki dały wielką plamę nie wykorzystując swoich atutów w pomalowanym, którego we Włocławku bronił osamotniony Szewczyk.
    Należy jednak przyznać że PCT to jeden z najlepiej funkcjonujących klubów EBL. Nic nie wskazuje by się to zmieniło, więc należy się spodziewać że Toruń prędzej czy później będzie złoty.
    Pozdrawiam
    Asphodell Każdy ma prawo osądzać według własnej woli. Dla mnie wypowiedzi pana Szewczyka jak i jego zachowanie na parkiecie są słabe. Wyobrażasz sobie takiego Jordana, żeby po każdym udanym zagraniu prężył muskuły? Facet swoimi "plakatami" rozwalał system, potrafił ich mieć w 1 meczu tyle, co Szewczyk przez całe finały. A na rozkładzie miał, nie ujmując nic naszym zawodnikom, tuzy NBA. Tak jak napisałem wielkość człowieka (w każdej, że tak powiem dyscyplinie życia) poznaje się po skromności i pokorze. Ciekawe co by gadał, jakby Anwil przegrał, a było tego blisko. A co do twardych dowodów, to wystarczy śledzić forum. Kibice Anwilu są pełni pychy i samouwielbienia. Pozwól, że zacytuję ci pewną perełkę, ze stycznia tego roku. Tak o to pisał jeden z zagorzałych fanów Anwilu: "W play - off i tak finał Anwil - Stelmet czy się to podoba Troluniakom czy nie." I żeby nie było, że jestem stronniczy. Do momentu, kiedy wróciliśmy do elity, kibicowałem im. Był to jedyny klub w naszym regionie, który co roku bił się o szczyty w lidze. Ale wtedy kibice byli normalni a i wśród zawodników próżno było szukać samouwielbienia. Dołóż do tego Almeidę, którego cała gra opiera się na sztuczkach, cwaniakowaniu i perfidnego szukania faulu. Cenię twoje zdanie, ale zupełnie się z nim nie zgadzam.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • AdsoThorn 0

    nobody's perfect, pzdr;)
    Asphodell Każdy ma prawo osądzać według własnej woli. Dla mnie wypowiedzi pana Szewczyka jak i jego zachowanie na parkiecie są słabe. Wyobrażasz sobie takiego Jordana, żeby po każdym udanym zagraniu prężył muskuły? Facet swoimi "plakatami" rozwalał system, potrafił ich mieć w 1 meczu tyle, co Szewczyk przez całe finały. A na rozkładzie miał, nie ujmując nic naszym zawodnikom, tuzy NBA. Tak jak napisałem wielkość człowieka (w każdej, że tak powiem dyscyplinie życia) poznaje się po skromności i pokorze. Ciekawe co by gadał, jakby Anwil przegrał, a było tego blisko. A co do twardych dowodów, to wystarczy śledzić forum. Kibice Anwilu są pełni pychy i samouwielbienia. Pozwól, że zacytuję ci pewną perełkę, ze stycznia tego roku. Tak o to pisał jeden z zagorzałych fanów Anwilu: "W play - off i tak finał Anwil - Stelmet czy się to podoba Troluniakom czy nie." I żeby nie było, że jestem stronniczy. Do momentu, kiedy wróciliśmy do elity, kibicowałem im. Był to jedyny klub w naszym regionie, który co roku bił się o szczyty w lidze. Ale wtedy kibice byli normalni a i wśród zawodników próżno było szukać samouwielbienia. Dołóż do tego Almeidę, którego cała gra opiera się na sztuczkach, cwaniakowaniu i perfidnego szukania faulu. Cenię twoje zdanie, ale zupełnie się z nim nie zgadzam.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×