KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mistrzostwa świata w koszykówce. Generał Campazzo wprowadził Argentynę do finału, wielki mecz Scoli!

Argentyna nie pozostawiła złudzeń Francji (80:66) i choć nie była faworytem, to właśnie ona zagra w wielkim finale MŚ w koszykówce. Kapitalny mecz rozegrał Luis Scola, autor 28 punktów, a kolegami ponownie udanie dyrygował Facundo Campazzo.
Dawid Siemieniecki
Dawid Siemieniecki
Facundo Campazzo Getty Images / VCG / Na zdjęciu: Facundo Campazzo

Może tym razem Facundo Campazzo nie miał najlepszego dnia, jeśli chodzi o kwestię skuteczności (4/13 z gry), to jednak znów to on okazał się tym, który poprowadził Argentynę do wielkiego zwycięstwa, które zadecydowało o tym, kto zmierzy się z Hiszpanią w wielkim finale mistrzostw świata w Chinach.

Ekipa z Ameryki Południowej rozpoczęła od niesamowitego uderzenia. Luis Scola i wspomniany już Campazzo raz po raz rozmontowywali obronę Francuzów, efektem czego ich reprezentacja bardzo szybko prowadziła 10:2. Trójkolorowym trudno było się z tego otrząsnąć, ale najszybciej zrobił to Louis Labeyrie, który celnymi trójkami utrzymywał swoją kadrę przy życiu.

Kiedy już wydawało się, że Francuzi coraz mocniej dochodzą swoich rywali, ci odjechali na 7 "oczek" i to na sam koniec pierwszej połowy. Głównym autorem był oczywiście Campazzo, który wykonał dwie rewelacyjne akcje. Do przerwy Argentyna prowadziła więc 39:32, a 39-letni Scola w 17 minut gry zapisał na swoim koncie double-double w postaci 13 punktów i 10 zbiórek.

MŚ Chiny 2019. Andrew Bogut wściekły po półfinale z Hiszpanią >>

W trzeciej kwarcie, kiedy w zasadzie wydawało się, że podrażniona Francja rzuci się na przeciwników, podopieczni Sergio Hernandeza w dalszym ciągu realizowali swój plan. Cały czas pod koszami rządził Scola wspierany przez Campazzo oraz Lucę Vildozę, który włączył się w zdobywanie punktów. Po stronie francuskiej zawodzili za to liderzy - Rudy Gobert był kompletnie niewidoczny, Evan Fournier pudłował na potęgę, w związku z czym wyróżniał się jedynie Nando De Colo do spółki z Frankiem Ntilikiną.

Po trzech kwartach na 12-punktowym prowadzeniu byli Argentyńczycy, którzy w ciągu ostatnich dziesięciu minut spokojnie kontrolowali to, co działo się na parkiecie i dowieźli do końca bardzo bezpieczne prowadzenie, triumfując ostatecznie 80:66. To wielki sukces kadry Hernandeza, która przed mistrzostwami nie była uznawana za faworyta do medalu, a odprawiła już dwie wielkie firmy, czyli Francję, a w ćwierćfinale Serbię.

Może to dla polskich kibiców być niewielkie pocieszenie, ale nasza reprezentacja na swojej drodze w trakcie turnieju przegrała z nie byle kim, bowiem z finalistami całej imprezy oraz z jej rewelacją - Czechami.

NBA. 38-letni Joe Johnson wraca do ligi - zagra w Detroit Pistons >>

Argentyna - Francja 80:66 (21:18, 18:14, 21:16, 20:18)

Argentyna: Scola 28 (13 zb.), Deck 13, Campazzo 12 (7 zb. 6 as.), Vildoza 10, Laprovittola 7, Delia 6, Gallizzi 2, Caffaro 0, Fjellerup 0, Garino 0.

Francja: Fournier 16, Ntilikina 16, De Colo 11, Labeyrie 8, Albicy 3, Batum 3, Gobert 3 (16 zb.), M'Baye 4, Lessort 2, Lacombe 0, Poirier 0, Toupane 0.

ZOBACZ WIDEO "Druga Połowa". Rozżalony Lewandowski źle wykorzystywany w kadrze? "Nie mógł grać jak typowy napastnik"

Czy Argentyna zostanie mistrzem świata?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×