WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Dwie godziny w maratonie nie "pękły". Co dalej z dążeniem do kosmicznego rekordu?

26 sekund zabrakło Eliudowi Kipchoge do złamania magicznej granicy. - Ten wynik i tak jest powalający - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty rekordzista Polski w maratonie Henryk Szost, który wskazuje, jak mógłby wyglądać kolejny atak na "dwójkę".
Michał Fabian
Michał Fabian
PAP/EPA / NIKE

Eliud Kipchoge przyznał, że największy problem miał z pobudką, w samym środku nocy. Musiał wstać o godz. 2.00, bo za niespełna cztery godziny zaczynała się próba, do której przygotowywał się od wielu miesięcy. 6 maja na torze Monza pod Mediolanem kenijski maratończyk, wraz z dwoma innymi śmiałkami: Zersenayem Tadese z Erytrei i Lelisą Desisą z Etiopii, rozpoczął ostatni akt projektu Breaking2, za którym stała firma Nike. Celem było pokonanie trasy maratonu (42,195 km) poniżej dwóch godzin. Zadanie wydawało się szalenie ambitne, ale Kipchoge zapewniał, że je wykona.

Dziś już wiemy, że "dwójka" w maratonie nie została złamana. Desisa odpadł jeszcze przed półmetkiem, wkrótce tempa nie wytrzymał Tadese. Pozostał jedynie faworyt Kipchoge, przed którym biegła grupa sześciu pacemakerów (w sumie "zajęcy" było 18, wymieniali się po kolejnych okrążeniach). 32-letni Kenijczyk po 30. kilometrze zaczął tracić cenne sekundy. Na metę dotarł po dwóch godzinach i 25 sekundach. Do pełni szczęścia zabrakło 26 sekund, czyli ok. 150 m.

W cieplarnianych warunkach

Wynik Kipchoge jest znacznie lepszy od aktualnego rekordu świata w maratonie (2:02:57, należy do Dennisa Kimetto), ale nie będzie ratyfikowany przez IAAF. Główny powód to zmieniający się pacemakerzy. By rekord został uznany, wszyscy musieliby towarzyszyć Kenijczykowi od początku, bez rotacji. Poza tym nie były to oficjalne zawody pod egidą międzynarodowej federacji, lecz event prywatnej firmy.

Próbę bicia rekordu na torze Monza z uwagą śledził Henryk Szost. Rekordzista Polski na "królewskim dystansie" (2:07:39) był pod wrażeniem wyniku Kenijczyka. - Jestem bardzo zaskoczony, że tak niewiele zabrakło do dwóch godzin. Wprawdzie był to bieg w warunkach laboratoryjnych, cieplarnianych, wybrano trasę z najlepszym profilem, a "zające" zmieniali się co jakiś czas, ale i tak ten wynik jest powalający dla całego świata maratonów. Kipchoge wspiął się na wyżyny swoich możliwości - mówi Szost w rozmowie z WP SportoweFakty.

Post udostępniony przez nike (@nike)

Po sobotniej próbie od razu rodzi się kilka pytań. Co dalej z dążeniem do złamania bariery dwóch godzin? Czy będzie następna edycja Breaking2? Co zrobi Eliud Kipchoge? Wreszcie: czego dowiedzieliśmy się o ludzkich możliwościach na podstawie wyniku Kenijczyka?

Dotychczas w rozważaniach na temat wyniku poniżej dwóch godzin pojawiały się odległe daty. Niektórzy naukowcy twierdzili, że stanie się to dopiero w roku 2075 r. Kipchoge pokazał, że nie musi to być tak odległa perspektywa. Wystarczy, że pobiegłby o niespełna sekundę szybciej na każdym kilometrze. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.

Kipchoge + Bekele = 1:59?

Henryk Szost, który jest zawodnikiem związanym z firmą Nike, uważa, że złamanie magicznej bariery byłoby możliwe pod jednym warunkiem. - Gdyby wszyscy najlepsi na świecie maratończycy - będąc w szczycie formy - stanęli do takiego wyścigu i wspólnie się nakręcali. Nie zawsze bowiem praca pacemakera daje taką motywację dla zawodnika, jak to, gdy rywalizuje z innym zawodnikiem na tym samym, wysokim poziomie. Chęć wygrania z takim przeciwnikiem stwarza nadzieję na urwanie tych brakujących sekund - podkreśla Szost, który zauważa jednak, że takich biegaczy jest bardzo mało. Trzech, może czterech.

Jedno nazwisko nasuwa się od razu. Można się zastanawiać, jak zakończyłaby się próba na torze Monza, gdyby obok Kipchoge pobiegł Kenenisa Bekele, jego dawny rywal na bieżni (na dystansie 5000 m). Etiopczyk ma obecnie drugi najlepszy wynik na świecie w maratonie (2:03:03, w ubiegłym roku w Berlinie). - Bekele już zbliżył się do granicy rekordu świata. Wielki zawodnik, wielkie nazwisko. Nie pojawił się nagle, tylko jest to sprawdzona firma - tłumaczy trzykrotny mistrz Polski w maratonie (2008, 2014 i 2015).

Podobny pomysł - na łamach "The Guardian" - podsunął Andrew Jones, profesor fizjologii na uniwersytecie w Exeter, który w projekcie Nike doradzał biegaczom w sprawach treningu i diety. - Naprawdę wierzę w to, że jeśli będziemy mieli wszystkich najlepszych biegaczy na świecie w tym samym biegu i w idealnych warunkach, możemy zobaczyć wynik poniżej dwóch godzin. To, co wprowadziliśmy, może sprawić, że ludzie zaczną razem pracować, by osiągnąć ten cel - powiedział Jones.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ M.IN., CZY ODBĘDZIE SIĘ DRUGA EDYCJA BREAKING2 I JAK HENRYK SZOST OCENIA MOŻLIWOŚCI ELIUDA KIPCHOGE W TRADYCYJNYM MARATONIE

Jaki wynik w tradycyjnym maratonie (np. w Berlinie czy Londynie) jest w stanie osiągnąć Eliud Kipchoge?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • yes 0
    "w sumie "zajęcy" było 18, wymieniali się po kolejnych okrążeniach". Czy każdy przebiegł pełny dystans?
    Pamiętam, że kiedyś nie mogło być w biegach zajęcy. Był ro rodzaj (dzisiejszego) dopingu...
    Jako ciekawostkę podam, że Michel Jazy - wicemistrz olimpijski i dwukrotny mistrz Europy był synem Zająca z Polski
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)