Raków - Jagiellonia: cud pod Jasną Górą

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP / Waldemar Deska / Na zdjęciu: mecz Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok
PAP / Waldemar Deska / Na zdjęciu: mecz Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok
zdjęcie autora artykułu

Jagiellonia Białystok dokonała wręcz niemożliwego. Po dziesięciu minutach przegrywała w Częstochowie 0:2, ale podniosła się i w drugiej połowie doprowadziła do remisu. Spora w tym jednak zasługa młodego bramkarza Kacpra Trelowskiego.

Nie ma nic gorszego dla mentalu drużyny, jeśli w jednej z pierwszych akcji tracisz gola, a po dziesięciu minutach przegrywasz 0:2. Naprawdę nic nie wskazywało na to, że Raków Częstochowa może stracić punkty w meczu z Jagiellonią Białystok, ale finalnie tak się stało.

Nikt się tego nie spodziewał. Zwłaszcza po postawie gości na samym początku meczu. Trudno opisać to, co wyprawiali defensywni piłkarze Jagiellonii w Częstochowie. Już na początku zdrzemnął się Tomas Prikryl, zostawił mnóstwo miejsca w swojej strefie, Bartosz Nowak dostał idealne podanie od Fabiana Piaseckiego i pewnym strzałem otworzył wynik. Później z perspektywy gości było jednak jeszcze gorzej.

Po olbrzymim zamieszaniu w polu karnym Szymon Czyż strzelił w słupek, wydawało się, że jest już po akcji, natomiast inne zdanie na ten temat miał Bojan Nastić, który strzelił absurdalnego gola samobójczego. Nie dość, że złamał linię spalonego, to jeszcze po chwili tak nieudolnie próbował wybijać piłkę z linii bramkowej, że wpakował ją do własnej siatki. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli podwyższyć wynik, lecz po kapitalnym podaniu Nowaka sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Mateusz Wdowiak.

ZOBACZ WIDEO: Co za technika! Lewandowski bawi się z piłką na treningu

Trener Marek Papszun kolejny raz był niejako zmuszony do rotacji w składzie, bo już w najbliższy czwartek Raków zagra w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy ze Slavią Praga. Z tego tytułu spotkanie z Jagiellonią na ławce rozpoczął Ivi Lopez. Brakowało też kontuzjowanego Bena Ledermana, który - jak się okazuje - może wypaść z gry nawet do końca roku. Ale zmiennicy dali radę. Nowak był jednym z najlepszych zawodników na boisku, a bardzo dobre zawody rozegrał też choćby Walerian Gwilia.

Mimo ofensywnego - przynajmniej na papierze - ustawienia, Jagiellonii długo nie było na boisku. Raków bardzo szybko ustawił sobie to spotkanie i później mógł kontrolować jego przebieg. Co prawda goście w pewnym momencie doszli do głosu, potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, ale czy były z tego konkrety? Niekoniecznie. Kacper Trelowski miał raczej spokojne popołudnie w pracy. Być może nawet za spokojne, bo w 63. minucie podłączył zespół gości do prądu, przepuszczając piłkę do bramki po strzale Nene z dystansu.

Raków kontrolował to spotkanie i dostał bramkę totalnie z niczego. Dość powiedzieć, że wtedy wynik powinien być zdecydowanie wyższy, lecz dwóch dogodnych sytuacji nie wykorzystał wspomniany wcześniej Wdowiak. Przy bardziej chłodnej głowie mógł ustrzelić nawet hat-tricka lub po prostu zapisać przy swoim nazwisku parę asyst. Tak się nie stało, Jagiellonia zwietrzyła swoją szansę i mocno przycisnęła, a na pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry przyjezdni doprowadzili do wyrównania po rzucie rożnym za sprawą Jesusa Imaza.

Niestety należy też wspomnieć, że na początku drugiej połowy fatalny błąd popełnił sędzia Damian Sylwestrzak, gdy nie wyrzucił z boiska Tarasa Romanczuka. Pomocnik gości miał już jedną żółtą kartkę, a dopuścił się bardzo ostrego ataku na nogę Czyża. Czy to wpłynęło na wynik? Cóż, grając w osłabieniu Jagiellonia miałaby zdecydowanie trudniejsze zadanie.

Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok 2:2 (2:0)

1:0 Bartosz Nowak 3' 2:0 Bojan Nastić (s.) 10' 2:1 Nene 63' 2:2 Jesus Imaz 85'

Składy:

Raków: Kacper Trelowski - Bogdan Racovitan (89' Deian Sorescu), Zoran Arsenić, Milan Rundić - Fran Tudor, Szymon Czyż, Walerian Gwilia (76' Giannis Papanikolaou), Patryk Kun - Mateusz Wdowiak (76' Ivi Lopez), Fabian Piasecki (61' Sebastian Musiolik), Bartosz Nowak (61' Władysław Koczerhin).

Jagiellonia: Zlatan Alomerović - Bogdan Tiru, Mateusz Skrzypczak, Bojan Nastić (90+2' Israel Puerto) - Tomas Prikryl, Taras Romanczuk (73' Martin Pospisil), Jesus Imaz, Bartłomiej Wdowik - Bartosz Bida (46' Nene), Fedor Cernych (73' Wojciech Łaski), Marc Gual (90+6' Mateusz Kowalski).

Żółte kartki: Racovitan, Arsenić (Raków) oraz Romanczuk, Prikryl, Tiru, Nene, Gual, Alomerović (Jagiellonia).

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).

CZYTAJ TAKŻE: Zagadkowe słowa. Portugalska gwiazda coraz bliżej Barcelony Marcin Bułka wielkim pechowcem. Polak zrobił miejsce rywalowi

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (6)
avatar
Lechu1973.
15.08.2022
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Mecz wyrównany  
avatar
Robertus Kolakowski
14.08.2022
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Brawo Jaga! Jeden punkt blizej utrzymania.  
avatar
Jarrkki
14.08.2022
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Kocham sport , niespodzianki , szczęśliwe roztrzygnięcia, wszystkim tym którzy tego nie rozumieją i pławią się nienawiścią i złorzeczą życzę dobrego samopoczucia, jesteście super.  
avatar
❶ ❾ ❶ ❻
14.08.2022
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Idealny wynik, punkty zgubione przez obie ekipy ;D  
avatar
kros
14.08.2022
Zgłoś do moderacji
0
3
Odpowiedz
Papszun i medaliki sie koncza w czwartek Slawia im pokaze jak sie gra w pilke!