Real Madryt ma w ostatnich latach patent na Liverpool FC, jednak wtorkowe spotkanie na Anfield zaczęło się fatalnie dla Królewskich. Obrońcy tytułu przegrywali 0:2 po kwadransie i wydawało się, że The Reds zdominują to spotkanie. Nic bardziej mylnego.
- Przypomniałem sobie wtedy o półfinale z Manchesterem City. Tu się poprawiliśmy, bo straciliśmy dwa gole po kwadransie, a tam po dziesięciu minutach. Oczekiwałem tego samego, a było jeszcze lepiej. Nie mówię, że przewidywałem stratę dwóch goli, ale przewidywalne było to, że będziemy cierpieć - tłumaczył na konferencji prasowej trener Carlo Ancelotti.
Los Blancos szybko podnieśli się z kolan. W pierwszej połowie najpierw strzelili przepięknego gola kontaktowego na 2:1. Kilkanaście minut później Real wykorzystał także błąd Alissona.
ZOBACZ WIDEO: Niemoc Lewandowskiego w ostatnich meczach. "Złość rośnie"
Po zmianie stron goście nie mieli litości. Dwie minuty po przerwie Luka Modrić perfekcyjnie dogrywał z rzutu wolnego, a Eder Militao był tam, gdzie być powinien. Alisson był bez szans.
Minęło osiem minut i przypomniał się Karim Benzema. Francuz z Rodrygo rozegrali akcję, którą strzałem zakończył Benzema. Wydawało się, że próba nie będzie udana. Tymczasem piłka odbiła się jeszcze od Joe Gomeza i zaskoczyła załamanego Alissona (zobacz relację z meczu--->).
- Mamy przewagę po pierwszych 90 minutach i musimy dobrze rozegrać drugimi 90 minutami w Madrycie. Ja wciąż uważam, że Liverpool to bardzo konkurencyjna drużyna, bo sprawiła nam wiele problemów na starcie spotkanie. Musimy myśleć tak, że będziemy też cierpieć w rewanżu. Niestety dwumecz się nie skończył - dodał Ancelotti.
Rewanżowe starcie obu ekip na Santiago Bernabeu odbędzie się w środę 15 marca. Początek o godz. 21:00.
Zobacz także:
Messi i Lewandowski w jednym klubie? To może się wydarzyć!