Pierwsze słowa nowego trenera ŁKS Łódź. "W poprzednich drużynach cele dowoziłem"

Materiały prasowe / ŁKS Łódź / Wiktor Zajkiewicz / Na zdjęciu: trener piłkarzy ŁKS Łódź Grzegorz Szoka
Materiały prasowe / ŁKS Łódź / Wiktor Zajkiewicz / Na zdjęciu: trener piłkarzy ŁKS Łódź Grzegorz Szoka

- To coś, co kosztuje mnie bardzo wiele. Jeśli myślę, by kiedyś pracować w Ekstraklasie, muszę podejmować takie wyzwania - powiedział na swojej pierwszej konferencji nowy szkoleniowiec piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego Grzegorz Szoka.

To on przejął drużynę po zwolnionym w poniedziałek Szymonie Grabowskim. Pierwsze zajęcia 39-letni trener poprowadził w środę i dopiero wtedy miał okazję poznać się z piłkarzami, a także przedstawicielami mediów obecnych na prezentacji.

- ŁKS wcześniej oglądałem, ale nie chciałbym mówić, co mi się podobało, a co nie, bo tak naprawdę musiałbym w jakiś sposób wchodzić w ocenę pracy poprzedniego sztabu. Uważam, że to jest nie do końca etyczne w sytuacji, w jakiej teraz jestem. Bardzo łatwo z boku można krytykować i mówić, że coś będzie lepiej - odpowiedział dyplomatycznie na zadane przez nas pytanie Grzegorz Szoka.

ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie

- Mogę powiedzieć, że moim celem jest większa stabilizacja. Oczywiście w tym sezonie zdarzały się w drużynie różne sytuacje - kontuzje, serie u siebie czy na wyjeździe. Tam, gdzie wcześniej pracowałem, chciałem by zawodnicy mieli swoje zasady i wiedzieli, z czego są rozliczani. Widziałem bardzo dobre spotkania ŁKS-u, widziałem też słabsze - dodał.

Dotąd jedyną prowadzoną przez niego seniorską drużyną był Znicz Pruszków w poprzednim sezonie. Wtedy za cel postawiono mu utrzymanie w Betclic 1 Lidze. Teraz z ŁKS-em Łódź ma walczyć o pierwszą szóstkę, a więc o przynajmniej baraż.

- Nie chciałbym teraz tutaj składać jakichś szumnych obietnic bo nie jestem politykiem i jestem świadom tego, że trenera rozlicza się z każdych słów. Weryfikacja przychodzi szybko w trakcie meczów ligowych. Jeżeli chodzi o moją filozofię, na pewno jestem trenerem, który chce grać do przodu. Nie jest dla mnie najważniejsze posiadanie piłki, a raczej zdobywanie przestrzeni w kierunku bramki przeciwnika, wejścia w pole karne, strzały na bramkę plus oczywiście - bardzo ważna w tej lidze - organizacja gry zespołu w defensywie - podkreślił nowy szkoleniowiec biało-czerwono-białych.

Nie da się ukryć, że praca w Łodzi będzie dla niego największym - jak dotąd - trenerskim wyzwaniem. Szoka przyznał, że nie myślał o tym, z jak wielką presją będzie się mierzyć, choć wiele osób pytało go o to.

- Za każdym razem odpowiadam, że po to jestem trenerem, po to poświęcam całe życie. To nie jest praca, że człowiek przychodzi na osiem godzin, a potem zamyka drzwi i żyje życiem prywatnym. Jest to zatem coś, co kosztuje mnie bardzo wiele. Chcę się mierzyć z taką presją. Jeżeli myślę o tym żeby kiedyś pracować w Ekstraklasie, muszę podejmować takie wyzwania - stwierdził.

Pozostaje pytanie, czy z tą kadrą - w teorii jedną z najsilniejszych w lidze - grającą nierówno, da się wywalczyć upragniony awans do PKO Ekstraklasy.

- Wszystko polega na tym żeby realizować cele. Wiadomo, że praca z juniorami w Legii czy walka o utrzymanie ze Zniczem to nie to samo, ale cele muszą być realne. W poprzednim sezonie w Pruszkowie mało kto uważał, że z najmniejszym budżetem w lidze uda się w niej pozostać. Potrafiliśmy dobrać takich zawodników, którzy zdołali utrzymać się w lidze, a do tego - w mojej ocenie - grał dość atrakcyjny futbol - przypomniał.

- Więc ja mogę swoją pracę ocenić pozytywnie w tym aspekcie, że we wcześniejszych drużynach, w których pracowałem, "dowoziłem" cele. ŁKS to duży klub i drużyna, od której wymaga się walki o najwyższe cele w 1 lidze. Wszyscy tutaj chcą co roku awansu i to jest cel postawiony przede mną - zadeklarował.

Złożyło się na tyle dobrze, że nowy szkoleniowiec Łódzkiego Klubu Sportowego pracę rozpoczyna w okresie przerwy na mecze reprezentacji, a więc ma półtora tygodnia do pierwszego spotkania.

- Mamy w tym roku trzy mecze. Muszę zapoznać się z kadrą, z możliwościami tej drużyny. Wiadomo, nie mamy trzech sparingów. Tak naprawdę mamy tydzień pracy, potem tydzień do meczu ligowego i ten okres trzeba wykorzystać najlepiej jak się da. Mogę mieć wizję tego, jak chcę, by wyglądał mój zespół, ale to wszystko musi tak naprawdę złożyć się z tym, co potrafią zawodnicy. Muszę im takie zadania wyznaczyć, żeby oni byli w stanie - wykorzystując swoje najmocniejsze cechy - realizować cel, czyli wygrywać mecze i zbliżać się do tego celu głównego - zakończył Grzegorz Szoka.

Debiut nowego trenera ŁKS-u przypadnie na wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna w niedzielę 23 listopada.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści