Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Sebastian Olszar show - relacja z meczu Flota Świnoujście - Dolcan Ząbki

Sebastian Olszar wrócił do sportu po prawie roku i potrzebował siedmiu minut, by zapewnić Flocie Świnoujście zwycięstwo z Dolcanem Ząbki. Ta sobota była wyjątkowa też z innego powodu.

Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski

Pierwsza połowa - typowo "świnoujska", czyli bezbarwna, bez wielu sytuacji podbramkowych, pod rządami przypadku. Uwagę skupiał na sobie Rafał Leszczyński. Kadrowicz Adama Nawałki rozpoczął niepewnie: nerwowo wychodził do wrzutek, za daleko wypuszczał sobie podawaną przez partnerów piłkę. W 32. minucie dał jednak próbkę umiejętności. Bramkarz Dolcana Ząbki intuicyjnie sparował na słupek strzał głową Petra Hoska po podaniu Marka Niewiady.

Wspomniany Hosek po raz pierwszy zagrał w jedenastce Floty Świnoujście. Radził sobie nieźle, zostawił na boisku dużo zdrowia i nagrodą za to był gol z 40. minuty. Czech otrzymał podanie z głębi pola od Roberta Kolendowicza i bez zastanowienia przelobował wysuniętego Leszczyńskiego. Bramka padła w dość niepodziewanym momencie, ale przysłużyła się całemu widowisku - gra po przerwie była otwarta i emocjonująca.

Dolcan Ząbki ruszył w poszukiwaniu wyrównania. Jeszcze w 51. minucie Darko Brljak zdążył z interwencją do płaskiego strzału Grzegorza Piesia sprzed pola karnego, ale dziesięć minut później musiał sięgnąć do siatki. Słoweniec niepewnie wyszedł do dośrodkowania z rzutu wolnego, z czego skrzętnie skorzystał Paweł Tarnowski, który umiejętnie dostawił głowę i zmienił tor lotu piłki do bramki.
Rafał Leszczyński bronił momentami kapitalnie, ale nie uchronił Dolcanu przed porażką Rafał Leszczyński bronił momentami kapitalnie, ale nie uchronił Dolcanu przed porażką
Przedstawiciele obu klubów mieli pretensje do arbitra. Poniewierany w środku pola Grzegorz Piesio domagał się kartek dla ostro grających gospodarzy. Ci ostatni nie mogli wyjść ze zdumienia, gdy Paweł Malec ukarał żółtkiem Łukasza Sierpinę, choć ten nie uczestniczył w akcji przed gwizdkiem. O temperaturze świadczy sytuacja z początku meczu, gdy trójka arbitrów musiała uspokajać kilkunastu przepychających się w środkowej strefie graczy.

Szalę zwycięstwa mogli przechylić Paweł Tarnowski i Bartosz Śpiączka, ale ich uderzenia zostały kapitalnie zatrzymane przez bramkarzy. Prawdziwy bohater obserwował te sytuacje podczas rozgrzewki za linia końcową.

Mowa o Sebastianie Olszarze. Napastnik pojawił się na placu w 83. minucie za Petra Hoska i był to jego powrót do sportu po dziewięciu miesiącach. Przez ten czas leczył kontuzję i nadrabiał braki w przygotowaniu fizycznym. Olszar potrzebował siedmiu minut, by pokazać, że nie zapomniał przez ten czas, jak się strzela gole. W 90. minucie otrzymał podanie od Ensara Arifovicia, umiejętnie zastawił się i z 16 metrów ulokował piłkę w długim rogu bramki Leszczyńskiego.

Jesteśmy na Facebooku! Dołącz do nas!

Te uderzenie dało gospodarzom komplet oczek i pozwoli złapać oddech w grze o utrzymanie. W Świnoujściu po raz pierwszy w tym sezonie padły trzy gole w jednym meczu i przynajmniej po przerwie było na czym zawiesić oko. U podopiecznych trenera Podolińskiego bez zmian - świetni u siebie, a poza domem bez zwycięstwa od lipca.

Flota Świnoujście - Dolcan Ząbki 2:1 (1:0)
1:0 - Petr Hosek 40'
1:1 - Paweł Tarnowski 62'
2:1 - Sebastian Olszar 90'

Składy:

Flota Świnoujście: Brljak - Jasiński (79' Zalepa), Kieruzel, Gusocenko, Mokwa, Grzelak, Niewiada, Sołowiej, Kolendowicz (69' Arifović), Hosek (83' Olszar), Śpiączka.

Dolcan Ząbki: Leszczyński - Grzelak, Klepczarek, Zembrowski, Jakubik, Matuszek, Osoliński (57' Tarnowski), Łuszkiewicz, Sierpina (86' Lewicki), Piesio, Prejs (64' Mazek).

Żółte kartki: Sołowiej, Gusocenko, Kolendowicz (Flota) oraz Piesio (Dolcan).

Sędzia: Paweł Malec (Łódź).

Widzów: 900.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (3)
  • flotaoldboy Zgłoś komentarz
    Niezły mecz, pierwsza połowa przewaga Floty, druga im dalej tym większa przewaga Dolcanu. Piesio chyba z 10 razy padał ze strasznym krzykiem, co było już niesmaczne. Sędzia przestał na
    Czytaj całość
    to reagować. Dotychczas uważałem trenera Podolińskiego, za rozsądnego człowieka. Pierwszy raz siedziałem niedaleko ławki gości, właściwie kwestionował głośnym krzykiem, co drugą decyzję sędziów. Oczywiście domagając się kartek, lub krzycząc, że faulu nie było, gdy to Flota była pokrzywdzona. Szczytem było domaganie się uznania bramki, gdy sędzia przerwał grę, ponieważ piłka wyszła na aut bramkowy. A nawet po zagraniu jej i strzale zawodnika Dolcanu, zatrzymała sie na Kieruzelu metr przed linią. Dodam, że trener obserwował akcję z odległości 70 metrów. Wisienką na torcie był asystent trenera Dolcanu, wciąż bardzo głośno przeklinający. Dziwię się, że sedzia techniczny nie wyrzucił obu panów na trybuny. Choć i nasz trener nagminnie opuszczał strefę. Jego krzyki też są znane, ale myślałem, że to wyjątek. Panowie trenerzy krzyczeć trzeba na treningach, na meczu to bez sensu.
    • FALUBAZ CHYNÓW Zgłoś komentarz
      Gratulacje Flota!
      • stan57 Zgłoś komentarz
        Panie redaktorze co za bzdura,Hosek już grał w meczu Floty wchodząc jako rezerwowy
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×