Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Kolejny błąd Mariusza Pawełka: "Każdemu to się może zdarzyć"

Śląsk Wrocław pokonał 2:1 Górnika Łęczna. Przy straconym golu nie zawinił bramkarz WKS-u, który jednak w tym spotkaniu popełnił fatalny błąd. Na szczęście dla Śląska nie zakończył się on golem.
Artur Długosz
Artur Długosz

Mariusz Pawełek znany jest z tego, że raz na jakiś czas przytrafia mu się prosty błąd, z którego potem śmieje się cała piłkarska Polska. Bramkarz Śląska Wrocław był blisko takiej pomyłki w spotkaniu WKS-u z Górnikiem Łęczna.


W 20. minucie Pawełek złapał piłkę po strzale Fiodora Cernycha. Wydawało się, że nic w tej sytuacji nie może się już wydarzyć lecz golkiper zielono-biało-czerwonych wstając z boiska wypuścił futbolówkę z rąk, ta przeleciała mu pomiędzy nogami i... potoczyła się tuż obok słupka jego bramki. Mało zabrakło, a wpadłaby do siatki. Co warto podkreślić, w poprzednim spotkaniu Śląska we Wrocławiu Pawełek wdał się w drybling na własnej połowie i stracił futbolówkę. Wówczas jednak w porę zaasekurowali go obrońcy. Tym razem skończyło się na rzucie rożnym.

- Nie widziałem dokładnie tej sytuacji. Wiem, że wypuścił, ale myślałem, że piłka jest od bramki. Dopiero mi sędzia techniczny powiedział, że Mariuszowi wyleciała piłka z rąk. Każdemu to się może zdarzyć, było ślisko. Trzeba pamiętać, żeby te rękawice wycierać, mieć ręcznik przy takiej pogodzie. Najważniejsze jest to, że przez cały mecz grał bardzo dobrze. Nie ma żadnych problemów. Nie drżeliśmy o to, że chciał kiwać - mówił po meczu Tadeusz Pawłowski, trener zielono-biało-czerwonych.

Czy Mariusz Pawełek powinien być pierwszym bramkarzem Śląska Wrocław?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×