Relacje na żywo
  • wszystkie
  • MŚ 2022
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Premier League: Conte miał nosa. Chelsea wyrwała punkty w Watfordzie

Chelsea Londyn uciekła spod topora. Podopieczni Antonio Conte długo przegrywali z Watford FC, ale w końcówce pokazali charakter i ostatecznie wygrali 2:1. Główne role odegrali rezerwowi.

Dominik Polesiński
Dominik Polesiński
PAP/EPA / PAP/EPA/HANNAH MCKAY

Pierwsza połowa nie porwała. Gospodarze zdawali sobie sprawę, że nie mogą rzucić się do ataku. Priorytetem było zabezpieczenie tyłów i to realizowali, pozwalając Chelsea na długie rozgrywanie piłki na ich połowie. Nie znaczy to jednak, że Watford nie był groźny. Najlepszą okazję wypracowali sobie właśnie gospodarze. Była 23. minuta. Nordin Amrabat przedarł się prawą stroną boiska, wpadł w szesnastkę i płasko zagrał tuż przed bramkę. Tam piłkę wślizgiem atakował Odion Ighalo, ale naciskany przez Gary'ego Cahilla, spudłował.

Goście byli cierpliwi. Długo i dokładnie rozgrywali piłkę. W pierwszej odsłonie luk w defensywie Szerszeni jednak nie znaleźli. Najblizej byli tuż przed przerwą, kiedy po podaniu Nemanji Maticia, Diego Costa uprzedził bramkarza, ale atakowany przez rywala, nie był w stanie uderzyć. The Blues reklamowali jeszcze, że Gomes złapał piłkę zagraną przez Guediourę i mimo iż tak rzeczywiscie było, gwizdek arbitra milczał.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Okazało się, że lepiej wyszli na tym miejscowi. Piękną bramkę w 55. minucie zdobył Etienne Capoue. Francuz idealnie zamknął akcję po centrze z prawego skrzydła. Atomowy strzał pod poprzeczkę, był z gatunku tych nie do obrony.

Antonio Conte postanowił poszukać rozwiązania problemu w zmianach. Udało się. Siedem minut po wejściu na plac gry, golem wyrównującym odwdzięczył się Michy Batshuayi. Belgijski napastnik skorzystał ze sposobności do dobitki, bowiem Heurelho Gomes "wypluł" piłkę przed siebie po mocnym strzale Edena Hazarda.

Goście poczuli krew i w końcówce zadali drugi cios. Drugi raz kluczową rolę odegrał rezerwowy. Cesc Fabregas idealnie wypuścił w uliczkę Costę, a ten z zimną krwią wykończył sytuację sam na sam.

Watford FC  - Chelsea Londyn 1:2 (0:0)
1:0 - Etienne Capoue 55'
1:1 - Michy Batshuayi 80'
1:2 - Diego Costa 87'

Składy:

Watford FC: Heurelho Gomes - Craig Cathcart, Sebastian Proedl, Miguel Britos, Nordin Amrabat, Adlene Guedioura (89' Matej Vydra), Valon Behrami, Etienne Capoue (84' Abdoulaye Doucoure), Jose Holebas (90' Juan Camilo Zuniga), Odion Ighalo, Troy Deeney.

Chelsea Londyn: Thibaut Courtois - Branislav Ivanović, Gary Cahill, John Terry, Cesar Azpilicueta, Nemanja Matić (78' Cesc Fabregas), N'Golo Kante, Pedro Rodriguez (70' Victor Moses), Oscar (73' Michy Batshuayi), Eden Hazard, Diego Costa.

Żółte kartki: Troy Deeney, Miguel Britos (Watford) oraz Gary Cahill, Diego Costa, Eden Hazard (Chelsea).

Sędzia: Jonathan Moss.

ZOBACZ WIDEO Arkadiusz Malarz: Musimy zachować koncentrację na rewanż
Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (2)
  • Hockley Zgłoś komentarz
    Jak krew z nosa, ale wygrana zasłużona. Fatalne zawody sędziego, który mylił się w obie strony, ale oczywiście bardziej na niekorzyść Chelsea. Brak wolnego pośredniego w I połowie to
    Czytaj całość
    futbolowe jaja. Obrońca podaje do leżącego bramkarza, ten łapie w ręce… i nic. Zero reakcji. Potem w II połowie ewidentna ręka i brak karnego. Najważniejsze jednak, że są trzy punkty. O występie Oscara i Pedro nie ma co pisać. Byli w protokole i podobno na boisku. Bramka Watfordu po błędzie Ivanovicia, czyli status quo zachowany - zawodzą najsłabsze ogniwa. Natomiast świetna reakcja Antonio w postaci zmian, które dały triumf. Nie czekał, od razu reagował. Fabregas błysnął jak nigdy. Skopiował trochę Lamparda akcją na 2:1 i co by nie mówić, zrobił to fenomenalnie. No i Batshuayi. Drugi mecz, drugie wejście i drugi raz bez kompleksów. Akcja na 1:1 zaczęła się od jego przechwytu, co na koniec skwitował golem. Pozytywnie Moses, który w 20 minut zrobił więcej dobrego niż Pedro. Co ważne, obok trzech punktów, zespół pokazał charakter. Nie sądzę, by w poprzednim sezonie podnieśli się i zdołali coś takiego wygrać. Brawo, ale pracy wciąż cała masa.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×