KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Oto jeden z najbardziej tajemniczych meczów Realu i Barcelony. Do dzisiaj nie wiemy, co wydarzyło się w szatni

Jak to możliwe, że po 45 minutach gry "Królewscy" prowadzili już 8:0, a spotkanie zakończyli wygraną aż 11:1? Do dzisiaj zastanawiają się nad tym nie tylko kibice obu klubów, ale także historycy.
Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Getty Images / Fot. Denis Doyle

Sportowe deja vu to cykl portalu WP SportoweFakty. Co tydzień znajdziecie w tym miejscu artykuły wspominające najważniejsze wydarzenia z historii sportu. Wydarzenia, które do dzisiaj - mimo upływu lat - nadal owiane są pewną tajemnicą. Dlatego niezmiennie wywołują emocje.

Artykuły są wzbogacone scenkami (wyraźnie oddzielonymi od reszty tekstu, napisanymi tłustym drukiem), które stanowią autorską wizję na tematu tego, co działo się wokół tych wydarzeń.

***

Dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn w czarnych płaszczach, spod których wyraźnie było widać kształt schowanej pod nimi broni, stało na środku szatni Barcelony.

Wokół nich siedzieli piłkarze, którzy za kilka minut mieli wyjść na murawę. Murawę swojego największego wroga - Realu Madryt. Cisza. Sportowcy - bez wyjątku - siedzieli ze zwieszonymi głowami. Bali się odezwać. Właśnie usłyszeli, że za chwilę rozegrają mecz na śmierć i życie. Dosłownie!

- Pamiętajcie, jak wygracie, wasi najbliżsi nigdy was już nie zobaczą - jeden z osiłków rzucił jakby od niechcenia zamykając drzwi.

***

"Hańba dla piłki, hańba dla sportu"

Gran Derbi to piękna karta historii futbolu. Przez wielu kibiców uznawane za dwa najlepsze kluby na świecie - FC Barcelona oraz Real Madryt - w każdych warunkach potrafiły tworzyć wielkie widowiska. Początki piłki nożnej w Hiszpanii, II wojna światowa, trudny okres zimnej wojny. Kibice zawsze mogli liczyć na ogromne emocje.

W czerwcu 1943 roku doszło jednak do starcia (rewanżowe spotkanie w ramach półfinału Copa del Generalismo, czyli dzisiejszego Pucharu Króla), o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. "Hańba dla piłki, hańba dla sportu" - do dzisiaj twierdzą historycy. Chociaż tak do końca nie wiadomo, co się wówczas stało na stadionie Chamartin (ówczesny obiekt "Królewskich").

Fot. Marca Fot. Marca

W tym czasie spotkania Katalończyków z Barcelony z Realem miały tło polityczne. Krajem rządził Francisco Franco. Dyktator wojskowy, który przejął władze w wyniku wojny domowej. Dyktator, który nie chciał nawet słyszeć o katalońskich dążeniach do niepodległości. Wedle pewnych źródeł historycznych Franco nie był przesadnym kibicem sportowym, ani fanem Realu Madryt (bardziej już Athletic Bilbao), jednak był uprzedzony z powyższych powodów wobec Barcelony. Dlatego w latach 50. XX wieku (już po II wojnie światowej) traktował serię sukcesów Realu (w latach 1956-60 "Królewscy" aż pięć razy z rzędu zdobywali Puchar Europy) jako promocję Hiszpanii i jego rządów twardej ręki na arenie międzynarodowej. - Nie mieliśmy łatwo - w różnych historycznych źródłach można znaleźć słowa prezydenta Barcelony, Agusti Montala, który rządził klubem w latach 1946-52. - Politycy nie ukrywali wobec nas niechęci. Zupełnie przeciwnie niż w stosunku do Realu.

Obozy pracy czekały na piłkarzy Barcelony?

Wróćmy do roku 1943 i półfinału krajowego Pucharu. W pierwszym meczu Barcelona wygrała wysoko - aż 3:0. Sytuacja Realu była więc bardzo trudna. I tutaj wchodzimy na pole spekulacji. Legenda niesie, że tuż przed meczem rewanżowym do szatni Katalończyków wkroczył - w towarzystwie dwóch ochroniarzy - Dyrektor Biura Bezpieczeństwa Państwa. Osoba, której w autorytarnym państwie bał się każdy. Miał zarzucić piłkarzom Barcelony, że porozumiewają się na murawie po katalońsku. Chociaż ta wersja jest o tyle niespójna, iż w 1942 roku Franco zniósł taki zakaz.

Hiszpańscy dziennikarze nieśmiało piszą nawet o pobiciu kilku piłkarzy Barcelony. Tuż przed pierwszym gwizdkiem. Jednak najbardziej prawdopodobne było zastraszenie piłkarzy. - Usłyszeliśmy, że miejsca w obozach pracy tylko czekają na takich jak my. A nasze rodziny nawet nie będą znały miejsca naszego pobytu - wspominał po latach Sabino Barinaga. Jednak jego słów nie dało się do końca zweryfikować.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ M.IN.: ILE TYSIĘCY GWIZDKÓW ROZDALI SWOIM KIBICOM DZIAŁACZE REALU, DLACZEGO BRAMKARZ BARCELONY STAŁ PRZEZ CAŁY MECZ POZA SWOIM POLEM KARNYM ORAZ CO O MECZU NAPISAŁ JUAN ANTONIO SAMARANCH, PÓŹNIEJSZY PRZEWODNICZĄCY MIĘDZYNARODOWEGO KOMITETU OLIMPIJSKIEGO.

Czy wierzysz, że piłkarze Barcelony zostali zastraszeni przed meczem z Realem, w 1943 roku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
portskeeda.com, gol24.pl, Retro Futbol, hiszpańskie media
Komentarze (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×