Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Lechia - drużyna z recyklingu

O sile Lechii stanowią zawodnicy, którym nie wyszło w innych zespołach. - To piłkarski recykling - mówi Bogusław Kaczmarek. - Raczej znakomite transfery - odpowiada Marek Jóźwiak. Czy taka polityka jest dobra dla przyszłości klubu?
Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Rafał Wolski WP SportoweFakty / Dawid Gaszyński / Na zdjęciu: Rafał Wolski

Jakub Wawrzyniak spędził tylko jedną rundę w Panathinaikosie. W jego organizmie wykryto niedozwolony środek. Przed transferem do Grecji piłkarz kupił w centrum handlowym odżywkę, bo chciał wyglądać lepiej, spalić tłuszcz. Panathinaikos rozwiązał z nim umowę, obrońca był zawieszony dyscyplinarnie na ponad pół roku. Odbudował się w Legii i po czterech latach wyjechał na Wschód. W Amkarze Perm regularnie grał tylko kilka miesięcy. W Gdańsku złapał wiatr w żagle: pojechał z reprezentacją na trzeci duży turniej w karierze i najpewniej nad morzem skończy z poważnym futbolem.

Trójmiasto to przede wszystkim przystań dla byłych legionistów. Obecni w kadrze Lechii piłkarze wywalczyli dla klubu ze stolicy łącznie dwadzieścia trofeów. Każdy po licznych sukcesach na krajowym podwórku wypłynął na szerokie wody. Okazało się, że z pływaniem średnio, koła ratunkowego nie widać, dlatego trzeba było napisać "pomocy", skrawek kartki wepchnąć do butelki i rzucić przed siebie. Wiadomości wypluwało zawsze polskie morze.

W trzech krajach szczęścia szukał Ariel Borysiuk. Z FC Kaiserslautern już w pierwszym sezonie spadł do 2. Bundesligi. Na zapleczu niemieckiej ekstraklasy występował co tydzień, jednak głównym celem klubu był awans. Przegrane play-offy z TSG Hoffenheim przyniosły zmiany. Borysiuk odszedł na wypożyczenie do Wołgi Niżni Nowogród, tam w zasadzie tylko był, i wrócił. Lechia pozwoliła mu się odbudować. Pomocnik dostał szansę w kadrze Adama Nawałki, trafił do Legii za ponad milion euro i zdobył mistrzostwo na stulecie klubu. Prezesi z Gdańska ściągnęli go ponownie, gdy Borysiukowi powinęła się noga w QPR. W Gdańsku to piłkarz pierwszego wyboru. Podobnie Dusan Kuciak. Słowak, który od razu został numerem 1 zespołu, w Hull City przez rok był widzem. Rękawice zakładał głównie na treningach, w meczu zagrał tylko raz, zazwyczaj był na trybunach.

Z czwórki byłych legionistów największą karierę miał zrobić jednak Rafał Wolski. Przed Euro 2012 Wojciech Szczęsny był zaskoczony, że mamy w Polsce piłkarza o tak wysokich umiejętnościach technicznych. Za granicą Wolskiemu zabrakło jednak czegoś więcej, niż daru od Boga. Były agent piłkarza, Cezary Kucharski, zarzucał mu, że polubił nocne życie Florencji i ciągle narzekał na trenera, który nie wystawia go w składzie. Kucharski kazał się Wolskiemu zastanowić, czy ten aby na pewno chce zostać poważnym piłkarzem. Po nieudanych wojażach Lechia wykupiła go z Fiorentiny.

ZOBACZ WIDEO Mateusz Klich: Chciałbym wrócić do reprezentacji, jestem na to gotowy

"To chłam"

- To piłkarski recykling - irytuje się Bogusław Kaczmarek, były trener "Biało-zielonych". - Do naszej ligi przyjeżdżają zawodnicy odrzuceni. Niektórzy chyba ścigają się w liczbie powrotów do kraju. Jestem przeciwny całemu temu chłamowi, który zjeżdża do Polski i blokuje miejsce młodym i zdolnym zawodnikom - wzdycha szkoleniowiec.

Marek Jóźwiak, który w Lechii ma dużo do powiedzenia jeżeli chodzi o kadrę gdańszczan, jest zadowolony z transferów klubu. - To w takim razie można powiedzieć, że Legia myśli podobnie, bo ściągnęła Tomasa Necida, któremu nie szło w Turcji - broni się Jóźwiak. - Z takich rzeczy trzeba korzystać i się cieszyć. O Kuciaka zabiegałem już wcześniej, ale wybrał Anglię. Ariel był u nas sprawdzonym zawodnikiem. Chcemy, by obaj zostali w klubie, to wyśmienite strzały - komentuje.

Oprócz byłych legionistów, w Gdańsku są inni, którzy znaleźli się na zakręcie. Marco Paixao będąc w Śląsku, głośno domagał się powołania do reprezentacji Portugalii, a w Sparcie Praga, do której odszedł z Wrocławia, zagrał trzy razy. Sławomir Peszko uciekł z FC Koeln w ostatnich dniach okna transferowego, bo z ławki trafił na trybuny. Jeden z większych talentów ligi, Michał Mak, przedwcześnie wrócił z wypożyczenia do Arminii Bielefeld. W Niemczech miał spędzić co najmniej rok, wystąpił w jednym spotkaniu. Bartłomiej Pawłowski dalej walczy, by w ogóle zaistnieć. Na razie leczy kontuzję i poznaje świat zwykłych ludzi, dziwiąc się w wywiadach, jak ci są w stanie wstawać codziennie o godzinie 7 rano. Trzy lata temu grał w Primera Division. Wielki futbol jest też wspomnieniem dla Milosa Krasicia. Serb zdobył między innymi mistrzostwo kraju z CSKA Moskwa, Juventusem i Fenerbahce. Jedynym graczem, który wrócił do Polski z powodów pozasportowych był Grzegorz Wojtkowiak. Odszedł z TSV 1860 Monachium, ponieważ jego żona zaszła w ciążę bliźniaczą.

Brakuje wartości? 

- Różne rzeczy decydują o niepowodzeniach. Zmieni się trener i piłkarz wypada z koncepcji zespołu. Mak i Pawłowski mieli okazję się odbudować. Wolskiego widzieliśmy w Wiśle Kraków, to nie było kupowanie kota w worku. Rynek jest otwarty, czasem grzechem jest nie skorzystać z takich okazji - przekonuje Jóźwiak. Kaczmarek pozytywnie wyróżnia tylko jeden transfer Lechii. - Milos Krasić dodaje polskiej lidze wartości. Nie wiem, czy naliczylibyśmy takich dziesięciu, których występowało wcześniej w naszej lidze. Bez Krasicia gra Lechii to jest "padaka" - komentuje Kaczmarek.

Zdaniem trenera w Lechii już wcześniej popełniono szereg błędów. - Fachowców trzeba, którzy wyszkolą młodzież. Najpierw zlikwidowali drugą drużynę, a teraz płaci się młodym nie 1200 złotych, a kilkanaście tysięcy miesięcznie. To drużyna bez tożsamości. Nikt nie kultywuje tradycji klubu. Ludzie lubią chodzić do teatru kiedy wiedzą, że na jego deskach zobaczą kilku lokalnych aktorów - kręci głową Kaczmarek.

To jednak zespół bliski mistrzostwa Polski, nawet, jeżeli złożony z zawodników o podrażnionym ego. Każdy chce udowodnić, że nie jest jeszcze zakurzonym eksponatem. - Ale to droga donikąd. Najwyżej jeden biało-ziolony autobus piłkarzy odjedzie, a drugi przyjedzie - puentuje Kaczmarek.

Czy zgadzasz się z polityką transferową Lechii Gdańsk?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (7):

  • Białe Legiony Zgłoś komentarz
    Recykling ? To baaardzo delikatne określenie tej śmeisznej drużyny "znajdów" :) To przecież klasyczny szrot ! "betony' , ... przyzwyczajcie się do walki o pierwszą ósemkę :)
    • Rysiek Frytkorz Zgłoś komentarz
      Szrot Gdańśk
      • malamut57 Zgłoś komentarz
        Bobo trochę odleciał!!
        • Maro82 Zgłoś komentarz
          Jest w tym trochę racji i też dużo przesady bo akurat piłkarze którym na zachodzie nie wyszło nie koniecznie muszą być słabi jak na poziom naszej ligi. Wręcz przeciwnie, skoro grali w
          Czytaj całość
          naszej lidze wcześniej na tyle dobrze żeby zapracować na transfer to znaczy, że na naszym podwórku coś sobą reprezentują (z zaznaczeniem na naszym podwórku). Inną sprawą jest, że w każdym okienku transferowym oprócz takiego jednego dobrego gracza do Lechii trafiają dziesiątki kompletnych szrotów co nie może dobrze wpływać na atmosferę. Na tym całym zamieszaniu traci morale drużyny bo trudno nie czuć zdegustowania widząc między innymi jak traktowany jest Piotr Wiśniewski, który sezon w sezon musi udowadniać że jest lepszy od tabunu nowo sprowadzonych leszczy. Takie są moje odczucia, mogę się mylić jako że nie jestem kibicem Lechii. Pozdrawiam.
          • Dawson Zgłoś komentarz
            Jozwiak ma dużo do powiedzenia donośnie kadry??? co ty pierd......?????
            • Tabela Wszech Czasów Zgłoś komentarz
              1/3 podstawowego składu to byli legioniści, na których Legia zarobiła kilkadziesiąt baniek.
              • Kaytek Zgłoś komentarz
                Hahah fajny tytul. Faktycznie pasuje jak ulal.
                Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                ×
                Sport na ×