WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wściekłość w Wiśle Płock. "Nie mamy punktów, ani pucharów"

W wiślackim dwumeczu płocczanie przegrali z imienniczką z Krakowa 0:1 i 1:2. - Jesteśmy wściekli, bo po dwóch naprawdę dobrych meczach nie mamy punktów, ani pucharów - ubolewa Jerzy Brzęczek, trener Wisły Płock.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
PAP / PAP/Stanisław Rozpędzik

Do pierwszego starcia imienniczek doszło w piątek w Płocku. Kiedy wiele wskazywało na bezbramkowy remis, Wisła Kraków zdobyła gola na 1:0 w doliczonym czasie i zdobyła trzeci komplet punktów w Lotto Ekstraklasa. Do rewanżu doszło we wtorek w ramach Pucharu Polski. Wisła Płock prowadziła w Krakowie, ale Biała Gwiazda odwróciła rezultat 0:1 na 2:1.

- Prowadziliśmy i kontrolowaliśmy spotkanie. Mieliśmy super akcję, dobrze wykończoną i zabrakło szczęścia, żeby ten mecz skończył się inaczej. Sędzia podyktował dwa rzuty karne dla przeciwnika. Porażka w takim stylu dodatkowo boli - opowiada Jerzy Brzęczek, trener Wisły Płock.

Oba gole dla Białej Gwiazdy strzelił Ivan Gonzalez z rzutów karnych. Sędzia Dominik Sulikowski podyktował decydującą jedenastkę po zagraniu ręką Igora Łasickiego.

- Wydaje mi się, że Igor dostał w brzuch i dopiero później w ręce - odniósł wrażenie Brzęczek. - Mamy wyrównaną kadrę i zmiennicy pokazali, że mają umiejętności i jakość. Chcieliśmy dać im szansę, bo wcześniej nie mieli takich szans w lidze - dodaje.

ZOBACZ WIDEO Michał Kucharczyk: Możemy mieć głowy podniesione do góry (WIDEO)

Po meczu w Płocku trener Nafciarzy stwierdził, że jego podopieczni zagrali najlepsze zawody od początku sezonu. W Krakowie miał identyczne odczucie.

- Przez pryzmat całego meczu byliśmy lepsi niż w Płocku. W ciągu czterech dni przegraliśmy dwa razy z Wisłą Kraków i ani razu na to nie zasłużyliśmy. Jesteśmy wściekli, bo po dwóch naprawdę dobrych występach nie mamy punktów, ani pucharów - ubolewa Brzęczek.

Zwycięski marsz kontynuuje ze swoim zespołem Kiko Ramirez. Wisła Kraków wygrała trzy z czterech spotkań w Lotto Ekstraklasie i pozostaje w walce o Puchar Polski.

- Przede wszystkim to był bardzo trudny mecz, który chcieliśmy wygrać bez dogrywki. To ważne na tym etapie rozgrywek i cieszę się, że zrealizowaliśmy plan. Przełamanie nastąpiło w drugiej połowie. Dużo wnieśli rezerwowi - komplementuje zmienników Hiszpan.

Przed podopiecznymi Ramireza derby miasta. Przed ligowym pojedynkiem z Cracovią odpoczęli trochę Carlitos oraz Patryk Małecki.

- W derbach chcą grać wszyscy, przez co będę mieć spory problem z wyborem jedenastki. Piłkarze są gotowi, wraca Ondrasek, więc naprawdę będę mieć kłopot bogactwa. Ten tydzień będzie intensywny. Dobrze się zaczął i mam nadzieję, że skończy się równie dobrze - marzy Kiko Ramirez.

Czy Wisła Płock będzie regularnie punktować w Lotto Ekstraklasie pod wodzą Jerzego Brzęczka?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Pietryga 0
    Rzeczywiście płoczczanie grają słabo. Z Lechem Furman wcisnął im gola i udało im się dowieźć wynik do końca. Inne mecze bezbarwne, w wykonaniu Wisły P.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • kibic wisły z aberdeen. 0
    Trener jest wściekły ,kibice w Płocku też. Nie wiem jak pocieszyć trenera ale wiem jak uszczęśliwić płockich kibiców. Trenerze Brzęczek dziekujemy! Prosze poszukać sobie nowej pracy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Grzegorz Siudut 0
    Jak to jest Wiała Kraków i to widac gra sobie tak byle by wygrac i się nie zmęczyc a Wisła Płock gra ponoc dobre wiec fenomenalne spotkania. Panie Brzęczek głupoty Pan opowiadasz. To były bardzo cieńkie mecze w wykonaniu obu zespołów, ale Krakowianie maja lepszych piłkarzy i w końcu strzelili po waszych własnych błedach bramki w obu meczach. Karne nie były wymyślone z kapelusza były to zagrania ewidentne. Co wiecej Furmana po pierwszym sedzia nie ukarał żóltkiem i dlatego ten mecz skończyliście w 10 a nie 9. I jeszcze jedno w obu meczach Pana zespół mimo zmian spóchł i grał na ostatnich nogach. Wczoraj Pana piłkarze nie mieli nadązali od 60 minuty za Krakowianami i niczego nie kontrolowali. Zaś przed 60 minua owszem strzelili gola i mieli druga bramkowa okazję, ale co to za drużyna, która ma siły na 60 minut meczu. Wynik jest więc adekwatny do możliwości.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×