Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PKO Ekstraklasa. ŁKS - Legia: magiczna przemiana Wojskowych w przerwie. Seria porażek beniaminka trwa

Przegrywali 0:1 i 1:2, ale zdołali odrobić straty i zgarnąć trzy punkty. Legia Warszawa pokonała po emocjonującym meczu w Łodzi ŁKS 3:2. Dwa gole dla Wojskowych zdobył Jarosław Niezgoda.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
PAP / Grzegorz Michałowski / Na zdjęciu: Jarosław Niezgoda

Napisać, że trener Aleksandar Vuković zaszokował składem na mecz z ŁKS-em, to nic nie napisać. W jedenastce znalazło się tylko dwóch graczy, którzy w czwartek wybiegli w starciu z Glasgow Rangers - Radosław Majecki oraz Paweł Stolarski. W meczowej kadrze nie znalazło się za to miejsce dla Carlitosa, choć szkoleniowiec Wojskowych miał jeszcze dwa "wolne" miejsca, bo zabrał do Łodzi osiemnastu piłkarzy. Od początku wybiegł m.in. Michał Karbownik. To pierwszy w historii piłkarz pierwszego zespołu Legii urodzony w roku 2001.

Zobacz też: Carlitos blisko odejścia z Legii. Trwają zaawansowane rozmowy

Z kolei trener Kazimierz Moskal, który przed spotkaniem zapowiadał, że "pojedyncze zmiany w składzie mogą się zdarzyć", postawił na środku obrony na Kamila Juraszka kosztem Maksymiliana Rozwandowicza. Poza tym jednak - zgodnie z wypowiedzią - rewolucji względem poprzednich spotkań nie było.

Wszystkie dostępne bilety na to spotkanie wyprzedały się w pół godziny. Było ich zaledwie około tysiąca, bo pozostałe miejsca są zajęte przez karnetowiczów. Cały sektor gości wypełnili też kibice ze stolicy. Nikogo w Łodzi nie trzeba było specjalnie mobilizować na to spotkanie, bo na taki klasyk kibice w tym mieście czekali siedem lat.

ZOBACZ WIDEO Serie A. Juventus nie zachwycił, ale zwyciężył. Czyste konto Wojciecha Szczęsnego [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Gospodarze również nie potrzebowali specjalnie dużej motywacji z zewnątrz, co udowodnili już w czwartej minucie golem. Patryk Bryła wrzucił piłkę ze skrzydła prosto na głowę Łukasza Sekulskiego, a ten główką pokonał Radosława Majeckiego. Legijni defensorzy nawet nie zdążyli zareagować, a już musieli wraz z kolegami z pozostałych formacji zacząć gonić wynik. 

Ale to ełkaesiacy chcieli pójść za ciosem i dalej atakowali bramkę przeciwników. Goście z kolei próbowali odgryzać się kontratakami. Świetną szansę w 10. minucie miał Dominik Nagy, lecz pomylił się z kilku metrów. Jeszcze lepszą okazję osiem minut później miał Mateusz Wieteska po dośrodkowaniu Agry. Próbę głową 22-latka świetnie odbił jednak Michał Kołba.

Chwilę potem podwójną sytuację mieli piłkarze trenera Vukovicia. Odważnie poczynający sobie od początku Karbownik próbował z dystansu, piłka odbiła się od jednego z łodzian, a Inaki Astiz spudłował przy dobitce. ŁKS zdołał przetrwać i odpowiedzieć strzałami Bogusza oraz Bryły, lecz brakowało im celności.

Jeszcze przed przerwą Legioniści mogli jednak doprowadzić do wyrównania. Salvador Agra w 38. minucie uderzył sprzed pola karnego i wydawało się, że piłka wpadnie do siatki, ale miejscowych uratował słupek. Riposty łódzkich zawodników nie poleciały nawet w światło bramki, więc nie ma specjalnie co o nich wspominać.

Po zmianie stron gracze z Warszawy przycisnęli rywali i sześć minut po wznowieniu gry znaleźli w końcu sposób na Michała Kołbę. Po rzucie rożnym piłka przeleciała całą długość boiska i trafiła do Jarosława Niezgody, a potem do Karbownika, który zagrał po ziemi do Dominika Nagya, a ten położył na murawę zwodem Patryka Bryłę, a następnie jego strzał z kilkunastu metrów trafił do łódzkiej bramki. Piłka zahaczyła jeszcze po drodze o Artura Bogusza, więc Kołba był bez szans.

Jednak nie minęło dziesięć minut, a ŁKS już znów prowadził. Salvador Agra nie za bardzo wiedział, jak odebrać piłkę Daniemu Ramirezowi, więc wszedł w niego wślizgiem, ale przy okazji sfaulował Hiszpana. Jarosław Przybył bez zastanowienia wskazał na wapno, a z jedenastu metrów nie pomylił się Łukasz Sekulski.

Tymczasem w 72. minucie fatalny błąd popełniła łódzka defensywa. Walerian Gwilia zbiegł do ostrego kąta i wyciągnął z bramki Kołbę, po czym zagrał wysoką piłkę nad bramkarzem ŁKS-u, którą do siatki wpakował - po raz pierwszy w tym sezonie - Niezgoda. Przy nim było dwóch obrońców biało-czerwono-białych, ale nie udało im się zatrzymać napastnika Legii.

Duet Gwilia-Niezgoda dziesięć minut później znów zrobił zamieszanie pod bramką Rycerzy Wiosny. Strzał tego pierwszego Kołba jeszcze odbił, ale przy dobitce był już bezradny. ŁKS jeszcze próbował odrabiać straty, ale szło to bardzo opornie. Zespół trenera Kazimierza Moskala poważne zagrożenie stworzył jeszcze tylko raz, w piątej minucie za doliczonego czasu gry za sprawą Wojciecha Łuczaka, lecz rezerwowemu ełkaesiakowi nie udało się pokonać Majeckiego.

ŁKS znów zagrał miło dla oka, ale doznał czwartej ligowej porażki z rzędu. Legia z kolei może teraz spokojnie jechać do Glasgow i walczyć o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Obojętnie w jakim składzie.

ŁKS Łódź - Legia Warszawa 2:3 (1:0)
1:0 - Łukasz Sekulski 4'
1:1 - Dominik Nagy 51'
2:1 - Łukasz Sekulski 60' - z karnego
2:2 - Jarosław Niezgoda 72'
2:3 - Jarosław Niezgoda 81'

Składy: 

ŁKS: Michał Kołba - Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Artur Bogusz - Ricardo Guima (62' Maciej Wolski), Łukasz Piątek, Bartłomiej Kalinkowski (87' Wojciech Łuczak) - Patryk Bryła (78' Pirulo), Dani Ramirez - Łukasz Sekulski 

Legia: Radosław Majecki - Paweł Stolarski (61' Luis Rocha), Mateusz Wieteska, Inaki Astiz, Michał Karbownik - Tomasz Jodłowiec, Domagoj Anatolić - Salvador Agra, Mateusz Praszelik (61' Walerian Gwilia), Dominik Nagy - Jarosław Niezgoda

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Żółte kartki: Agra (Legia)

Widzów: 5 452

Czy ŁKS utrzyma się w PKO Ekstraklasie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (8):

  • Artur Podolski Zgłoś komentarz
    woow,nie sądziłem że ktoś się jeszcze ekscytuje tą ligą amatorów...
    • Zyg Las Zgłoś komentarz
      magiczne to będzie 0 -3 z rangersami
      • krysmet Zgłoś komentarz
        Wladze LKS Lodz maja na poniedzialek wazne zadanie:podziekowac slabiutkiemu trenerowi Moskalowi za brak pomyslu na prowadzenie zespolu, Uwazam,ze: nazywanie tych ludzi :
        Czytaj całość
        Ulatowski,Rumak,Podolisnki,J.Zielinski(aktualnie Arka G) Moskal - trenerami pilki noznej to jawna profanacja tego zawodu. Panowie,do lasu grzyby zbierac lub inne "lesne runo".Pilke zostawcie fachowcom
        • Tomasz Mazur Zgłoś komentarz
          Vukovic to byly pilkarz i nie powinien zostac trenerem! Majac doskonalego strzelca postanowil zostawiac go na lawce... W przeszlosci sam siedzial, a tymczasem rzadzi skladem nie majac pojecia o
          Czytaj całość
          tym co robi!!!
          • Asia Lesiak Zgłoś komentarz
            no i proszę raz wszedł od początku napastnik z prawdziwego zdarzenia i się dzieje !
            • Modafi Zgłoś komentarz
              Naprawdę dobry mecz Legii. Trzeba też oddać Vuko, że pod jego ręką Legia zaczyna grać przede wszystkim ładnie dla oka. Pisze ładnie, bo stwarzamy duzo sytuacji, a doskonale też
              Czytaj całość
              pamiętam jak jeszcze niedawno w jednym spotkaniu mielismy po dwie dobre akcje w całym spotkaniu. Szkoda tylko tego zamieszania z Carlitosem. Szkoda bo to dobry zawodnik i szkoda, bo Legia potrzebuje wreszcie spokoju.
              • hack Zgłoś komentarz
                Niezgoda - Kulenowić, Vuko i Sagan 2 - 0. Niezgoda był tam gdzie powinien być napastnik, a nie latał za piłką w środku pola, bez sensu i pożytku, a potem nie mieć siły na
                Czytaj całość
                akcjęofensywną. W ilu meczach panie trenerze pana super napastnik Kulenović strzelił 2 bramki? Pytanie retoryczne, w Glesgow i tak wyjdzie w składzie ta niedojda. Całeszczęście, że dziś nie wszedł, a był już szykowany.
                • jerrypl Zgłoś komentarz
                  No i pytanie czy takie chłopaki jak Karbownik i Praszelik nie mogą grać częściej? Dzisiaj trzeba pochwalić Vukovicia za oszczędzanie składu na mecz pucharowy. W czwartek pisałem o
                  Czytaj całość
                  profesurze Lewczuka, a dziś można napisać o profesurze Antolicia. Znakomity mecz. Gwilia przez 30 minut też pokazał klasę. Szkoda tylko Kante i Carlitosa, trudno zrozumieć upór trenera w tej kwestii.
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×