Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PKO Ekstraklasa. Maciej Kmita: Michał Probierz odgonił demony przeszłości (komentarz)

Rację miał Janusz Filipiak, mówiąc, że wygrane derby nie są niezbędne do zbudowania mocnej Cracovii, ale rywalizacja z Wisłą była dla Michała Probierza jak zaciągnięty hamulec ręczny. Po jego zwolnieniu Pasy mogą swobodnie ruszyć po mistrzostwo.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Michał Probierz Newspix / Jakub Gruca / Na zdjęciu: Michał Probierz

W niedzielę Michał Probierz zrzucił balast, który ciążył mu od początku pracy w Cracovii, a który z każdymi derbami stawał się coraz większy. Gdy zaczynał pracę przy Kałuży 1, w spadku po Jacku Zielińskim dostał zespół, który był niepokonany w czterech kolejnych meczach z Wisłą - to była najlepsza derbowa seria Pasów od lat 1982-1984.

Tymczasem z nim na ławce Cracovia doznała czterech derbowych porażek z rzędu - dłuższej dominacji jednego klubu "Święta Wojna" nie widziała. A on sam został pierwszym w historii trenerem, który przegrał cztery kolejne derby Krakowa.

Dla Probierza było to tym bardziej uciążliwe, że miał z Wisłą rachunki do wyrównania. Praca przy Reymonta 22 to najtrudniejszy i wyjątkowo nieudany okres w jego karierze. Prowadził Białą Gwiazdę od marca do października 2012 roku i z bezsilności sam podał się do dymisji. Z klubu odszedł w atmosferze konfliktu z piłkarzami i przełożonymi, włącznie z Bogusławem Cupiałem.

ZOBACZ WIDEO: Serie A. Inter nadal bezbłędny. Sampdoria na dnie. Asysta Karola Linettego [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Jego relacje z kibicami były trudne od samego początku, bo zastąpił ich ulubieńca Kazimierza Moskala, a Kraków opuścił znienawidzony po obu stronach Błoń. W końcu przejmując Wisłę, wypiął się na Cracovię, w której miał zastąpić Dariusza Pasiekę, a trzy miesiące później... w derbach przypieczętował spadek Pasów do I ligi.

Gdy pięć lat później zjawił się przy Kałuży 1, chciał za wszelką cenę odegrać się na Wiśle i szybko zdobyć sympatię nieufnych kibiców Pasów. Dlatego derby traktował bardzo osobiście. Zbyt. Mecze Cracovii z Wisłą ze "Świętej Wojny" przerodziły się w prywatną wojnę Probierza z Białą Gwiazdą i jej symbolami.

Przed pierwszymi derbami przypuścił bezpardonowy atak na Cupiała i w zawoalowany, ale nietrudny do odszyfrowania sposób, nazwał byłego właściciela Wisły... "k***". Więcej o tym TUTAJ. Przed kolejnymi starł się z Radosławem Sobolewskim, który stał na czele rebelii przeciwko niemu. Więcej o tym TUTAJ.

Przy okazji trzecich nieco spuścił z tonu, choć i tak wbił Wiśle szpilę, nazywając ją kąśliwie "Dream Teamem". Przed czwartymi odkurzył poradnik psychologiczny. Najpierw zdetonował bombę, zdradzając, że Vullnet Basha nosił się z zamiarem opuszczenia znajdującej się nad przepaścią Wisły na rzecz Cracovii. Potem nałożył presję na sędziego.

Chciał wojny i ją dostał. Przy każdej wizycie przy Reymonta 22 jest niemiłosiernie lżony przez kibiców Wisły - z takim traktowaniem nie spotkał się tam jeszcze żaden trener. To zresztą sytuacja niespotykana na żadnym polskim stadionie.

Jego zabiegi na nic się jednak zdawały. Piłkarze Pasów nie wytrzymywali presji i albo przegrywali wygrane derby (194.), albo byli jedynie tłem dla Wisły (195. i 196.), albo zaczynali grać, gdy było już po meczu (197.).

Teraz było jednak zupełnie inaczej. Probierz nie prężył muskułów. - Nie chowam głowy w piasek. Cztery kolejne porażki w derbach bolą, ale w życiu trzeba być cierpliwym i robić swoje - mówił, a o Wiśle wypowiadał się tylko dobrze. Perfekcyjnie za to przygotował swój zespół.

Czytaj również -> Michał Probierz - zaufanie, które procentuje

Pasy dorównały Wiśle poziomem agresji, z czym poprzednio miały problem, a zdecydowanie przewyższały ją organizacją gry i strategią. Pozornie to Biała Gwiazda prowadziła grę, ale wiślacy chodzili na smyczy Cracovii. Drużyna Probierza wygrała skromnie 1:0, ale gospodarze nawet przez moment nie mogli pomyśleć o zwycięstwie - nie stworzyli sobie ani jednej okazji podbramkowej.

Probierz w końcu odgonił demony przeszłości, które dotąd nie dawały mu pełnego komfortu pracy w Cracovii. Wiosną dał kibicom moment chwały, na jaki czekało kilka pokoleń. Siedem ligowych zwycięstw z rzędu i wygraną przy Łazienkowskiej 3 pamiętają jedynie co najmniej. 80-letni sympatycy Pasów. Dokonał też niemożliwego, wprowadzając zespół do europejskich pucharów, choć aż do połowy sezonu zasadniczego jego drużyna była w strefie spadkowej.

Takiego powitania, jakie fani zgotowali po derbach jemu i jego drużynie, dotąd jednak nie miał. To pokazuje, ile dla kibiców Pasów znaczy rywalizacja z Wisłą. Rację miał Janusz Filipiak, mówiąc w marcu zdroworozsądkowo, że derbowa wygrana nie jest konieczna do zbudowania wielkiej Cracovii, ale w niedzielę Probierz zwolnił hamulec ręczny i odczepił przyczepę ze zbędnym bagażem. Teraz Pasy mogą ruszyć do przodu z pełną mocą. 

Zobacz, jak kibice Cracovii powitali zespół po wygranych derbach:

Po derbach Sergiu Hanca zapowiedział, że celem Cracovii na ten sezon jest mistrzostwo Polski. Nie jest to pustosłowie - Pasy są w tej chwili wiceliderem PKO Ekstraklasy i jako jedyny zespół w lidze strzelały gola w każdym z 10 spotkań.

Czytaj również -> Sergiu Hanca: Cel? Mistrzostwo

Drużynę Probierza trzeba traktować jako poważnego kandydata do mistrzostwa nie tylko z uwagi na udany początek sezonu. Pasy osiągnęły niespotykaną wręcz w naszej lidze stabilizację i są w bardzo dobrej formie już od dłuższego czasu.

Rok temu o tej porze krakowianie zamykali tabelę PKO Ekstraklasy. Nie wygrali żadnego z pierwszych ośmiu spotkań poprzedniego sezonu, a przełamanie przyszło dokładnie 22 września 2018 roku, kiedy w 9. kolejce pokonali Wisłę Płock (3:1).

Biorąc pod uwagę wyniki od tego meczu z Nafciarzami, Cracovia jest najlepiej punktującym zespołem w lidze. W 39 spotkaniach zdobyła 73 punkty - dwa więcej od Legii Warszawa i Piasta Gliwice. To nie jest przypadek.

Mecz z Wisłą udowodnił coś jeszcze. Cracovia zaczęła radzić sobie z presją i tak jak jej trener dojrzale potraktował derby, tak jej piłkarze mentalnie dorośli do gry o najwyższe cele. Jeśli udźwignęli stawkę derbów, poradzą sobie z każdą inną.

Pasy nie grają może efektownie, ale same potrafią zneutralizować atuty rywali jak żaden inny zespół w lidze i zadać skuteczny cios. Nikt w lidze nie lubi grać z Cracovią, która obezwładnia przeciwników - trenerzy rywali Pasów powtarzają to co tydzień. Jeśli nie publicznie, to w prywatnych rozmowach.

Na zdobycie mistrzostwa Polski może to wystarczyć, ale na godne zaprezentowanie się w eliminacjach Ligi Mistrzów już niekoniecznie. Z drugiej strony, kto obserwuje z bliska ewolucję Cracovii, ten wie, że Probierz systematycznie co rundę dokłada do gry Pasów kolejny element i trafia z transferami. A Filipiak nie musi łatać budżetu wyprzedażą najważniejszych zawodników - to w polskich realiach już połowa sukcesu.

Maciej Kmita

Czy Michał Probierz poprowadzi Cracovię do mistrzostwa Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×