Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Timo Werner żegna się z Bundesligą. Robert Lewandowski stracił wielkiego rywala

Dzięki Timo Wernerowi rywalizacja o koronę króla strzelców Bundesligi nie była teatrem jednego aktora. Niemiec nie zdążył wyjść z cienia Roberta Lewandowskiego zanim wybrał transfer do Chelsea FC.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
 Timo Werner PAP/EPA / Alexander Hassenstein / POOL / Na zdjęciu: Timo Werner

"To była przyjemność rywalizować z Tobą. Tylko zdrowa walka pcha nas do przodu" - napisał Robert Lewandowski na Instagramie na zakończenie zimowego okienka transferowego w 2018 roku. To wtedy Pierre-Emerick Aubameyang przeniósł się z Borussii Dortmund do Arsenalu FC. Gabończyk był jednym z zaledwie dwóch piłkarzy, którzy od 2014 roku odebrali Polakowi koronę króla strzelców Bundesligi. Rywalizacja tych dwóch napastników budziła zainteresowanie oraz emocje przez ponad dwa sezony.

Po odejściu Aubameyanga kolejne wyzwanie Lewandowskiemu rzucił Timo Werner. W 2018 i w 2019 roku napastnik RB Lipsk kończył sezon poniżej granicy 20 goli strzelonych w Bundeslidze, ale już wyrastał na groźnego konkurenta napastnika Bayernu Monachium. W zakończonych w sobotę rozgrywkach Werner strzelał gole jak na zawołanie, bił własne rekordy skuteczności, mimo to Lewandowskiego nie pokonał.

Liczby Timo Wernera w zakończonym sezonie to 28 goli oraz osiem asyst. W klasyfikacji strzelców był drugi ze stratą sześciu bramek do Roberta Lewandowskiego. W klasyfikacji kanadyjskiej zajął z 36 punktami drugie miejsce, dwa "oczka" za kapitanem reprezentacji Polski. Rewelacyjne statystyki dużo dały Wernerowi, jego nazwisko stało się jednym z najgorętszych na europejskim rynku transferowym, ale w Niemczech wszystkie wyróżnienia indywidualne zabrał mu Polak.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: kapitalna sztuczka Lewandowskiego na treningu Bayernu!

28 goli byłoby najlepszym wynikiem Bundesligi w 15 sezonach w tym wieku. Lepiej pod względem skuteczności wypadli tylko Lewandowski w rozgrywkach kończących się w 2016, 2018 oraz 2020 roku, Aubameyang w 2017 roku oraz Klaas-Jan Huntelaar w 2012 roku. Timo Werner robił co mógł, ale poprzeczka zawieszona przez Lewandowskiego, była za wysoko.

Od nastolatka w centrum zainteresowania

Timo Werner był rozpoznawalny w ojczyźnie już jako junior, stał się nadzieją kibiców oraz mediów w Niemczech i potrafił dźwignąć te oczekiwania. Był najmłodszym debiutantem w historii VfB Stuttgart. W seniorskim zespole w europejskich pucharach zagrał mając 17 lat i 148 dni. Kilkanaście dni później został wystawiony w Bundeslidze. Minęło 101 dni i "złote dziecko" stało się najmłodszym w historii ligi autorem dubletu, a na koniec sezonu został nagrodzony tytułem najlepszego debiutanta.

- Timo był niesamowity - ekscytował się Joachim Loew, selekcjoner reprezentacji Niemiec, który zobaczył z trybun premierowy dublet nastolatka w Bundeslidze. Na powołanie do zespołu narodowego kazał mu jednak poczekać jeszcze przez kilka lat. Werner przydał się "Nationalelf" w 2017 roku, kiedy poprowadził ją do zwycięstwa w Pucharze Konfederacji i został najskuteczniejszym piłkarzem turnieju.

Napastnik był już wtedy graczem RB Lipsk. Do transferu z VfB Stuttgart doszło w czerwcu 2016 roku. Wydatek 10 milionów euro uznawano za pokaz możliwości finansowych beniaminka ze wschodu Niemiec. Był to jego transferowy rekord. Czas pokazał, że była to zarazem doskonała inwestycja. W czterech sezonach Werner strzelił blisko 100 goli, pomógł RB Lipsk urosnąć od nowicjusza Bundesligi do ćwierćfinalisty Ligi Mistrzów.

Na podbój Wysp Brytyjskich

Wartość Timo Wernera wzrosła w czasie spędzonym w RB Lipsk z 10 do 53 milionów euro. Za tyle kupiła napastnika Chelsea FC. Najgroźniejszy konkurent Roberta Lewandowskiego w klasyfikacji strzelców Bundesligi, przenosi się, tak jak wcześniej Aubameyang, z Niemiec do Londynu.

Transfer Timo Wernera został już oficjalnie potwierdzony. Reprezentant Niemiec podpisał kontrakt na pięć lat i stał się najlepiej zarabiającym zawodnikiem Chelsea FC. - Dołączenie do tak wspaniałego klubu jest dla mnie powodem do dumy. Nie mogę doczekać się nowego sezonu - mówi zawodnik, który spróbuje swoich sił w Premier League.

W sobotę zagrał po raz ostatni w Bundeslidze. W wygranym 2:1 meczu z FC Augsburg strzelił dwa gole i zagwarantował RB Lipsk miejsce na podium. W turnieju finałowym Ligi Mistrzów już nie pomoże drużynie Juliana Nagelsmanna.

Regularnie od 2016 roku Timo Werner był wymieniany w kontekście transferu do Bayernu Monachium. Na taki ruch nie zdecydował się ani piłkarz, ani jego menedżer. W Bawarii byłby prawdopodobnie numerem dwa w ofensywie Bayernu, tak jak w ostatnim sezonie, mimo ogromnych starań, był snajperem numer dwa w Bundeslidze.

Czytaj także: Polak pomaga Polakowi. Miroslav Klose będzie trenował Roberta Lewandowskiego

Czytaj także: Kluby oparte na tradycyjnych wartościach najlepiej przejdą przez pandemię

Czy Timo Werner strzeli ponad 15 goli w następnym sezonie Premier League?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

  • ja33 Zgłoś komentarz
    jakim byl rywalem Werner to widac po ostatnim sez\onie. Ten gośc jest moim zdaniem juz wypalony.
    • yes Zgłoś komentarz
      Każdy pretekst jest dobry do pisania nie tylko o Timie Wernerze ;)
      • Miglanc667 Zgłoś komentarz
        Kiedyś Aubameyang, teraz Werner, a w przyszłym sezonie zapewne Haaland - dla nich Bundesliga była za ciasna i znaleźli/znajdą lepszą ligę. Tylko lewanDoofski tam zostanie do końca
        Czytaj całość
        kariery, bo wszelakie domniemania o jego transferze np. do Realu pozostaną w wyobraźni pismaków z sy-fów. Gdyby jakiś poważny klub rzeczywiście go chciał, już by go dawno kupił. A tak? Zaściankowa gwiazdka zaściankowej ligi...
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×