Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Bundesliga. Bayern nie dał szans Arminii. Robert Lewandowski z dwoma golami i asystą

W 4. kolejce Bundesligi Bayern Monachium rozbił na wyjeździe Arminię Bielefeld 4:1. Kolejny świetny mecz rozegrał Robert Lewandowski, który sam strzelił dwa gole, a przy dwóch akcjach bramkowych swojego zespołu pokazał odrobinę magii.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Robert Lewandowski PAP/EPA / SASCHA STEINBACH / Na zdjęciu: Robert Lewandowski

Bayern Hansiego Flicka to walec, który rozgniata kolejnych rywali. Odkąd 55-latek prowadzi mistrza Niemiec, ten wygrał 39 z 43 spotkań i strzelił 141 goli, czyli średnio 3,28 na spotkanie. Bawarska maszyna czasem musi wejść na wyższy bieg, ale w Bielefeldzie "Lewy" i spółka nie musieli nawet grozić gospodarzom, że "mogą wrzucić dwójkę, a potem trójkę".

Arminia broniła się tylko do 8. minuty. Wtedy Niklas Suele prostopadłym podaniem do Roberta Lewandowskiego rozpruł drugą linię gospodarzy, "Lewy" dodał od siebie odrobiny magii, przedłużając piłkę bez przyjęcia do Thomasa Muellera. Ten dzięki temu znalazł się w sytuacji sam na sam ze Stefanem Ortegą, ale - jak na najlepszego asystenta ligi przystało - próbował jeszcze podawać do Serge'a Gnabry'ego. Podanie przeciął Amos Pieper, ale piłka wróciła do Muellera, który tym razem bez zbędnego namysłu wpakował ją do siatki.

Mecz przypominał tradycyjny przedsezonowy sparing Bayernu z rywalem z ligi amatorskiej na rozpoczęcie przygotowań, a wrażenie to potęgowały puste trybuny SchuecoAreny. Bayern zaserwował Arminii trening biegowy. W pierwszej połowie gospodarze przebiegli aż 3 km więcej od gości, a piłkę mieli tylko przez 32 proc. czasu gry. Sobie natomiast goście urządzili trening strzelecki w warunkach meczowych. Chociaż gospodarze nie różnili się wiele od fantomów treningowych.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Ekspert krytycznie o zamknięciu stadionów. "Takie gwałtowne restrykcje są przesadą"

Lewandowski wykonał kluczowe podanie w akcji, po której Bayern objął prowadzenie, ale sam na pierwszą okazję czekał aż do 25. minuty. Wtedy Leon Goretzka przedarł się lewą stroną i zagrał na linię pola karnego do "Lewego", który pokonał Ortegę soczystym półwolejem. To był szósty gol Polaka w tym sezonie, dzięki czemu zrównał się z Andrejem Kramaricem na szczycie klasyfikacji strzelców. Na przerwę jednak schodził już jako samodzielny lider. Mueller stracił równowagę, robiąc zwód w polu karnym Arminii, ale czubkiem buta trącił piłkę w kierunku "Lewego", a ten uderzył płasko między nogami Piepera.

Tuż po zmianie stron Lewandowski był bliski skompletowania hat-tricka. Ortega popełnił błąd i zagrał piłkę wprost pod nogi Gnabry'ego, który od razu przekazał ją Polakowi. "Lewy" minął strzałem rozpaczliwie rzucającego mu się pod nogi golkipera, ale tylko ostemplował poprzeczkę jego bramki. Chwilę później zrehabilitował się za zmarnowanie okazji kapitalną asystą. Zszedł na prawe skrzydło, a jego miejsce w polu karnym zajął Mueller, którego obsłużył świetnym dośrodkowaniem. Piłka spadła tuż za plecy Mike'a van der Horna, a Niemiec bez przyjęcia posłał ją do bramki.

Mecz w Bielefeldzie to kolejny dowód na to, że Lewandowski ewoluował w wyższą formę piłkarza. Nie jest już jedynie egzekutorem, ale bierze udział nie tyle w budowaniu akcji, co wykonuje decydujące podania, jakich nie powstydziłyby się najbardziej kreatywne "10". Po czterech ligowych występach ma na koncie już 7 goli i 3 asysty i jest liderem klasyfikacji kanadyjskiej Bundesligi.

Po czwartej bramce Bayern włączył tryb eco. Mógł sobie na to pozwolić, bo jego zwycięstwo było niezagrożone, a terminarz w tym sezonie mistrzowie Niemiec mają napięty do granic możliwości i muszą oszczędzać siły. W czwartek grali przecież w Pucharze Niemiec, a już w środę czeka ich inaugurujące nową edycję Ligi Mistrzów spotkanie z Atletico Madryt.

Arminia to wykorzystała i zdobyła honorową bramkę. W 59. minucie wyprowadziła szybką kontrę, którą precyzyjnym strzałem sfinalizował Ritsu Doan. Bayern kończył mecz w osłabieniu, bo w 76. minucie równie sprawny kontratak beniaminka faulem na uciekającym mu Fabianie Klosie przerwał Corentin Tolisso. Francuz wyleciał za to z boiska z czerwoną kartką, ale Bawarczycy jakością zniwelowali przewagę liczebną Arminii i na więcej gospodarzom już nie pozwolili.

Arminia Bielefeld - Bayern Monachium 1:4 (0:3)
0:1 - Mueller 8'
0:2 - Lewandowski 25'
0:3 - Lewandowski 45+1'
0:4 - Mueller 51'
1:4 - Doan 59'

Składy:

Arminia: Stefan Ortega - Nathan De Media (83’ Brian Behrendr), Amos Pieper, Mike van der Hoorn, Anderson Lucoqui - Fabian Kunze (70’ Reinhold Yabo), Manuel Prietl - Christian Gebauer (70’ Sven Schipplock), Ritsu Doan, Marcelhartel - Fabian Klos.

Bayern: Manuel Neuer - Benjamin Pavard, Niklas Suele, David Alaba, Lucas Hernandez - Corentin Tolisso, Leon Goretzka (65’ Javi Martinez) - Serge Gnabry (65’ Douglas Costa), Thomas Mueller, Kingsley Coman (86’ Jamal Musiala) - Robert Lewandowski (86’ Eric Chuopo-Moting).

Żółta kartka: De Media (Arminia).

Czerwona kartka: Tolisso /76' za faul/ (Bayern)

Oglądaj Bundesligę NA ŻYWO w WP Pilot!

Czy Bayern Monachium obroni mistrzostwo Niemiec?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (28):
Zobacz więcej komentarzy (15)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×