Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PKO Ekstraklasa. Raków Częstochowa - Warta Poznań. Rozgoryczony Piotr Tworek: To jest gra o nasze rodziny i pieniądze

- Większość zawodników u nas rozumie, że to jest gra o nasze rodziny, pieniądze i to nie jest rekreacja. Tak musimy podchodzić do swoich obowiązków - mówił zły trener Warty Poznań Piotr Tworek po porażce 0:1 z Rakowem Częstochowa.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
trener Piotr Tworek PAP / Waldemar Deska / Na zdjęciu: trener Piotr Tworek

Ekipa spod Jasnej Góry w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze. Do jedenastej serii gier przystępowała jako wicelider PKO Ekstraklasy, a po niej jest znów na czele ligi. O wygraną z Wartą Poznań nie było jednak łatwo. Gol na wagę zwycięstwa padł z rzutu karnego w 90. minucie. Do siatki trafił Vladislavs Gutkovskis.

- To było spotkanie z drużyną, która przyjechała z jednym jasnym celem: nie stracić bramki i wszelkimi sposobami nie pozwolić nam na grę w piłkę. Trudno było o sytuacje bramkowe, ale licząc gola i VAR mieliśmy cztery klarowne, gdy przeciwnik nie miał żadnej. Aby wygrać mecz, trzeba oddać strzały celne. Warta nie oddała żadnego uderzenia. Dobrze zamknęli drogę do bramki, a my po raz kolejny mimo tego, że mieliśmy słabszy dzień wygraliśmy. I to jest sztuka. Na naszym poziomie gdy piłkarzom wszystko gra, mamy najwięcej bramek. To nie jest przypadek. Jeśli chcemy marzyć o czymś więcej, musimy wygrywać takie mecze w takie trudne dni - ocenił II trener Rakowa Częstochowa Goncalo Feio zastępujący zawieszonego za czerwoną kartkę Marka Papszuna.

Zupełnie inne emocje miał w sobie trener Warty Poznań Piotr Tworek, który wyraźnie był zły rozstrzygnięciem na boisku. Jego drużynie bardzo niewiele brakowało do tego, by z Bełchatowa wywieźć punkt.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: wiało jak diabli. Tak padł kuriozalny gol!

- Drzemią w nas spore emocje po ostatnim gwizdku. My nie jesteśmy źli, ale bardzo rozgoryczeni tym spotkaniem, ponieważ zdając sobie sprawę z siły Rakowa i ogromnej pracy, którą wykonaliśmy przez tydzień. Na boisku mój zespół realizował to, co sobie założyliśmy. Wiedzieliśmy, że w pewnych momentach byliśmy słabsi. Raków lepiej operował piłką, ale nie stwarzał sobie klarownych sytuacji mogących zagrozić stratą bramki - zaczął.

- Większość zawodników u nas rozumie, że to jest gra o nasze rodziny, pieniądze i to nie jest rekreacja. Tak musimy podchodzić do swoich obowiązków. Mimo porażki, nasza konsekwencja jest na wysokim poziomie mimo że w końcówce meczu się to trochę załamało. To my ułatwiliśmy Rakowowi zwycięstwo. Nie prowadzili tego meczu w taki sposób, że mogą być w stu procentach przekonani o swojej sile. Dziękuję zespołowi za heroizm na boisku - powiedział.

Najlepszą okazją dla Zielonych był strzał Jana Grzesika w pierwszej części gry. Później jednak Raków za wszelką cenę chciał zdobyć bramkę poprzez dośrodkowania lub stałe fragmenty.

- W drugiej części byliśmy ofensywnym zespołem. Chcieliśmy nie pozwolić rozgrywać piłki Rakowowi od bramki, bo tak oni budują te ataki. Mieliśmy problem z Piątkowskim, który wprowadzał piłkę w naszą strefę obrony. Skorygowaliśmy to ustawienie w przerwie i już nie było takiego zagrożenia. Końcówka polegała na tym, by dwie linie dobrze asekurowały i do 90. minuty wychodziło nam to bardzo dobrze. Moglibyśmy stworzyć jedną akcję, która mogłaby się skończyć bramką. Taką akcję miał Jan Grzesik - podsumował.

Z kolei Raków choć tym razem zdobył tylko jednego gola, i to po rzucie karnym, nadal nie przestaje punktować. Zdaniem trenera Feio kibice mogą być spokojni o skuteczność i o przygotowanie fizyczne drużyny w końcówce rundy. 

- Jesteśmy też według rankingu xG (statystyka goli oczekiwanych - przyp. red.) na pierwszym miejscu w ekstraklasie. Nie ma powodu, by się martwić po takim meczu. Tworzymy dużo sytuacji. W meczu z Lechem strzeliliśmy trzy bramki.  Pracujemy konsekwentnie, a i tak chcemy być lepsi. Sytuacja Iviego? Bramkarz poszedł w ciemno na długi słupek. Dobrze chciał skorygować ustawienie, uderzyć po krótkim słupku. To są tylko ludzie. Nawet piłkarze o wysokich umiejętnościach - tłumaczył.

- Nie przypominam sobie problemów fizycznych, kondycyjnych. To kolejna rzecz, którą się nie przejmujemy. Nasi kibice nie mają się co martwić o przygotowanie fizyczne. Będziemy jedną z najbardziej intensywnie grających drużyn w lidze - zapewnił asystent Marka Papszuna.

W następnej serii gier Raków zmierzy się we Wrocławiu ze Śląskiem, a Warta uda się do Białegostoku na mecz z Jagiellonią.

Zobacz tabelę PKO Ekstraklasy po niedzielnych meczach

Czy Warta Poznań wskoczy do czołowej ósemki PKO Ekstraklasy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×