KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Reakcja na słowa Tomasza Hajty. Wymowny komentarz z Niemiec

Tomasz Wałdoch opowiada o sensacyjnym spadku Schalke z Bundesligi i napaści kibiców na zawodników drużyny. Były piłkarz odnosi się również do słów Tomasza Hajty, który chciałby trenować niemiecki klub.
Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Tomasz Wałdoch Newspix / JAKUB GRUCA / FOKUSMEDIA / Na zdjęciu: Tomasz Wałdoch

Wałdoch rozegrał 249 meczów w Bundeslidze. Spędził pięć lat w VfL Bochum i siedem w Schalke. Z tym drugim klubem zdobył dwa wicemistrzostwa i dwa Puchary Niemiec. Pełnił również funkcję kapitana zespołu. W reprezentacji rozegrał 74 mecze. Z kadrą Jerzego Engela uczestniczył w mistrzostwach świata w Korei i Japonii w 2002 roku. W tamtych czasach był jednym z najlepszych obrońców w Polsce. Wałdoch skończył karierę w 2007 roku i rozpoczął pracę w Schalke jako trener młodzieży. Obecnie prowadzi zespół do lat 23 występujący w Regionallidze.

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty: Co się stało z Schalke? Drużyna spada do 2. Bundesligi pierwszy raz od 1991 roku.

Tomasz Wałdoch: Nie stało się tak na pewno z powodu nagłego spadku formy zawodników. Kryzys trwa od wielu miesięcy, to konsekwencja słabej dyspozycji całego zespołu od początku sezonu. Problemem nie jest na pewno tylko dyspozycja piłkarzy, a szereg spraw.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Strzela jak "nowy Messi"

Na przykład? Już sam początek rozgrywek zaczął się dla was fatalnie - od porażki z Bayernem Monachium 0:8.

Ta porażka, pokłosie COVID-19, być może również wpłynęła na zaistniałą sytuację. Do tego gra bez kibiców. Być może zawodnicy, którzy przychodzili w ostatnim czasie do Schalke, nie pasowali do filozofii klubu. Myślę, że raczej spodziewano się, że drużyna wyjdzie z kryzysu.

Pan grał w klubie siedem lat, teraz w nim pracuje jako trener młodzieży. Musi czuć pan ogromny smutek.

Żal jest wielki. Podobna sytuacja spotkała wcześniej inne duże kluby, jak HSV czy FC Kaiserslautern, ale nigdy bym się nie spodziewał, że dotknie to Schalke - mój ukochany klub, w którym zostawiłem serce. Drużynę z takim potencjałem, kadrą, historią i tradycją. Teraz trzeba się pozbierać. Ludzie odpowiedzialni za pierwszą drużynę muszą zrobić wszystko, by w przyszłym sezonie Schalke wróciło do niemieckiej ligi. Nie będzie to łatwe. Historia pokazuje, że nie takie zespoły miały problemy z awansem.

HSV nie potrafi wrócić do Bundesligi od kilku lat.

Wszystko zależy od tego, jaką kadrą będziemy dysponować w przyszłym sezonie. Jaka będzie atmosfera w klubie, jak rozpoczniemy rozgrywki. Zawsze byłem optymistą i mam nadzieję, że wrócimy po roku do Bundesligi.

Można spodziewać się rewolucji w Schalke?

Sam jestem ciekaw, jak drużyna będzie wyglądała. Wydaje mi się, że zostanie mocno odmłodzona i o jej sile stanowić będą gracze ambitni, utalentowani, którzy mają DNA Schalke.

A pan spodziewa się większej roli przy pierwszej drużynie?

Wątpię, żadne słuchy w tym temacie dotąd do mnie nie dotarły. Jestem zadowolony z pracy, którą wykonuję. Trenuję zespół do lat 23. Wielu moich zawodników trafia później na treningi pierwszej drużyny. Nie mam może zażyłego kontakt ze sztabem pierwszej drużyny, nie znam niuansów, ale nasze relacje są naprawdę dobre i regularne.

Wykonywana praca daje mi satysfakcję i nie zaprzątam sobie głowy, co by było gdyby. Zespół do lat 23 zajmuje miejsce w środku tabeli Regionalligi - czwartego poziomu rozgrywkowego w Niemczech. Ostatnio zremisowaliśmy z liderem Borussią II Dortmund. Rywale prowadzili już 3:0, ale odrobiliśmy straty. Odpowiadam trochę za produkcję talentów. Jestem częścią procesu, całego ekosystemu.

Mówił pan o DNA Schalke. Niedawno Tomasz Hajto stwierdził w wywiadzie, że jest gotowy poprowadzić pierwszy zespół i pomóc drużynie awansować. Stwierdził: "jak nie teraz, to kiedy?".

Nikt w klubie nie rozmawiał ze mną na ten temat, znam te wypowiedzi z prasy. Nie wiem za bardzo, jak odnieść się do słów Tomka. Pozostawię tę jego deklarację bez komentarza.

Schalke zajmuje ostatnie miejsce w lidze, ma tylko 13 punktów na koncie. Piłkarze mieli ostatnio spotkanie z kibicami, choć trudno nazwać to spotkaniem, bo przed nimi uciekali. Kilku zawodników i trenerów zostało pobitych.

Prawdziwy kibic Schalke nie jest w stanie doprowadzić do takich sytuacji. Znalazła się grupa, która z różnych powodów atakuje trenerów i zawodników, co dla mnie jest niezrozumiałe. Odbiło się to dużym echem w klubie, drużyna miała przez kilka dni przerwę w treningach. Nie jest tak, że w klubie zapanował strach, ale niesmak pozostał. Chłopaki wrócą do obowiązków i rozegrają mecze do końca sezonu, natomiast ci ludzie nie są prawdziwymi kibicami Schalke.



A pan był zaczepiany?

Mieszkam w Bochum, około 20 kilometrów od Gelsenkirchen. Jest tam również sporo fanów Schalke. I przyznam, że pytali mnie o wyniki drużyny. Temat nie był przyjemny, bo chodziło o słabe rezultaty, ale jeżeli chodzi o kontakt międzyludzki - nie mam nic do zarzucenia. Rozmawialiśmy na poziomie.

Sezon Bundesligi powoli zmierza do końca. Poza degradacją Schalke zaskoczyła pana postawa którejś drużyny?

Na pewno wysoka pozycja Unionu Berlin. To klub z małym budżetem, a ludzie wykonują tam świetną pracę. Jestem pod wrażeniem postawy tego zespołu. Na pewno zaskakuje niska lokata Herthy Berlin. Nie spodziewałem się również, że Eintracht Frankfurt namiesza w czołówce. Reszta raczej mnie nie zdziwiła.

A co z rekordem Roberta Lewandowskiego? Nasz piłkarz dogoni Gerda Muellera i strzeli 40 goli w jednym sezonie Bundesligi? Lewandowskiemu brakuje czterech bramek.

Robert wiele razy pokazał, że w jednym meczu potrafi strzelić trzy albo i więcej goli. Życzę mu tego. Fajnie, gdyby do historii przeszedł Polak. W Niemczech na pewno byłoby to wielkim zaskoczeniem. Już teraz wszyscy żyją właśnie pościgiem Lewandowskiego. O tym mówi się wszędzie: oficjalnie, w kuluarach, przy okazji każdego meczu. To temat numer jeden.

Trzech piłkarzy nie chce już grać w Schalke. W klubie zapanował strach przez kiboli

Polak atakowany przez kolegę. Duńczyk nie wymawia jego nazwiska

Oglądaj Bundesligę NA ŻYWO w WP Pilot!

Czy Tomasz Wałdoch powinien dostać szansę pracy w pierwszej drużynie Schalke?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (4)
  • Pan Jot Zgłoś komentarz
    Postkomunistyczna myśl szkoleniowa - bieganie dookoła boiska, gra w dziada, trochę rzutów wolnych i na koniec gierka, prysznic i do domu. Przydałaby się w Niemczech.
    • Miglanc667 Zgłoś komentarz
      Pismaku, weź się ogarnij! W tytule trąbisz o wymownym komentarzu w sprawie słów hajty, a tymczasem Wałdoch mówi że nie będzie tego komentował. Takie dzbany to tylko na sy-fach.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×