KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Polscy młodzi zawodnicy nie są znani w Niemczech - rozmowa z Andrzejem Gulbickim, trenerem HG Saarlouis

Niemiecki zespół HG Saarlouis, którego trenerem jest polski szkoleniowiec Andrzej Gulbicki w ostatnich dniach przebywał Dzierżoniowie, gdzie przygotowywał się do nowego sezonu 2. Bundesligi. Trener HG Saarlouis w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl opowiada o powodach wizyty w Polsce, wrażeniach z niej oraz o przyszłości polskich szczypiornistów na parkietach Bundesligi.

Sławomir Bromboszcz
Sławomir Bromboszcz

Sławomir Bromboszcz: Dlaczego pański klub zdecydował się wybrać Polskę, jako miejsce przygotowań do nowego sezonu?

Andrzej Gulbicki:
Byliśmy w Dzierżoniowie w ubiegłym roku pierwszy raz i bardzo nam się spodobało. W tym roku znowu tu przyjechaliśmy, mamy wszystko co nam potrzebne do treningu, jedzenie bardzo dobre, dobrzy sparingpartnerzy, a przede wszystkim cena. Za tę cenę moglibyśmy w Niemczech zorganizować 3 dni obozu, a nie 7.

Jak niemieccy zawodnicy oceniają nasz kraj?

- Większość z nich była pierwszy raz w Polsce. Oprócz treningów mieliśmy trochę czasu wolnego, więc zwiedzaliśmy starówkę we Wrocławiu, byliśmy na gokartach. Cieszę się, że im się podoba i chętnie tu wrócą.

W pańskim zespole nie brakuje polskich zawodników, jak ważną rolę odgrywają oni w HG Saarlouis?

- Bartek Janiszewski jest zawodnikiem bardzo walecznym, odważnym, a takich tu lubią, w moim zespole jest ważnym obrońcą i drugim kołowym w ataku. Łukasz Czertowicz to bardzo inteligentny zawodnik, bardzo profesjonalnie podchodzący do tego co robi. Jestem przekonany, że zadania jakie przed nim postawie (w obronie w środkowym bloku i w ataku na obu rozegraniach) wypełni dobrze, byle omijały go kontuzje.

Czy w przyszłości zobaczymy kolejnych Polaków w barwach HG Saarlouis?

- Na ile pozwalają nam finanse, tak się wzmacniamy. My jesteśmy klubem, który mając najmniejszy budżet w Bundeslidze potrafił się w niej przez dwa sezony utrzymać. Nawiasem mówiąc Polscy zawodnicy zarabiają w polskiej lidze więcej niż w 2. Bundeslidze. Ze swej strony chętnie widzę Polaków w mojej drużynie.

Jakie cele zostały postawione przed HG Saarlouis w zbliżającym się sezonie?

- Cele są od dwóch sezonów wciąż te same, a więc utrzymanie w lidze. Wiąże się to z reorganizacją 2. Bundesligi, która będzie w tym roku niesamowicie silna.

Pański zespół miał okazję sparować z polskimi superligowcami, jak porówna pan poziom 2. Bundesligi z PGNiG Superligą?

- Myślę, że dwie czołowe drużyny (Wisła i Vive) można porównać do średnich drużyn 1. Bundesligi, natomiast wszystkie pozostałe są raczej na podobnym poziomie i nie odbiegają poziomem od drużyn 2. Bundesligi.

W ostatnim czasie polscy szczypiorniści, szczególnie z 1. Bundesligi, wracają do kraju. Młodzi Polacy nie palą się już tak do wyjazdu za granicę, czy w przyszłości zabraknie naszych rodaków w najlepszej lidze świata?

- Jeśli mogę wyrazić swoją opinię to myślę, że są dwie przyczyny. Sądzę, że trener Bogdan Wenta, którego bardzo cenie, wykonał bardzo dobrą pracę w reprezentacji Polski i w Vive. Jednak trzeba też powiedzieć, że przez ostatnie lata grali w niej wciąż ci sami zawodnicy, była presja wyniku, trenerowi było trudno dać szansę młodym graczom. To doprowadziło do tego, ze nasi młodzi zawodnicy nie są znani w Niemczech i jest im trudno się przebić do 1. Bundesligi, natomiast zarabiają oni w Polsce obecnie dość duże pieniądze i klubów z 2. Bundesligi nie stać na nich.

Czy pana zdaniem wyjazd do mocniejszej ligi młodych, perspektywicznych graczy to dobry pomysł, czy może w rodzimej lidze są w stanie nauczyć się tyle samo?

- Myślę, że wielu zawodników z polskie ligi ma znaczne braki w wyszkoleniu technicznym, taktycznym jak i siłowym. Wydaje mi się, że szkolenie w zakresie gry w obronie jest zaniedbane. Liczy się siła i gra brutalna. Nie ma cwaniactwa, gry bez faulu, gry na prowokowanie błędu technicznego, gry o piłkę. Młodzi niemieccy zawodnicy są dużo bardziej zaawansowani w tej kwestii.

Wydaje mi się, że z 2. Bundesligi łatwiej jest przebić się do 1. Bundesligi, jak z polskiej Superligi i dlatego, jeśli młody zawodnik dostanie taką szansę powinien z niej skorzystać, bo może się drugi raz nie pojawić.

W przypadku powrotu do Polski doświadczonych graczy, mających już swoje lata nie ma większych kontrowersji. Jednak np. odejście Michała Jureckiego z Bundesligi do PGNiG Superligi wywołało w Polsce dużo kontrowersji. Czy była to dobra decyzja, czy nie zahamowała kariery reprezentanta Polski?

- Bundesliga jest najlepszą ligą na świecie i w niej chcą grać wszyscy, którzy liczą się w handballu, więc nie sądzę, aby to względy sportowe zadecydowały o jego grze w Vive. Sadzę, że Michała jeszcze zobaczymy w Bundeslidze, czego mu szczerze życzę, bo to bardzo dobry gracz.

W finale turnieju o dziką kartę prawdopodobnie Vive Targi zmierzą się z Rhein-Neckar Löwen. Jak ocenia pan szanse obu, przebudowanych zespołów w bezpośrednim starciu.

- Wydaje mi się, że RNL są lepszym zespołem i z 10 pojedynków z Vive wygraliby 8, ale Vive gra w domu i potrafi walczyć, a trener Wenta potrafi wyzwolić z drużyny dodatkową siłę. Jeśli zawodnicy pokażą 100 procent zaangażowania i dojdą do granicy swoich możliwości, to otrzymają szansę pokonania tej drużyny, ale tylko wówczas!

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (15)
  • niestety Zgłoś komentarz
    Nie są znani, bo są słabi. Jak Bielecki miał 19-20 lat to pół Bundesligi się biło o niego. Teraz mamy młodych graczy kilka klas gorszych niż kilka lat temu.
    • ręczny Zgłoś komentarz
      Jeśli chodzi o młodszego Jureckiego to jemu dziwnie się ułożył poprzedni sezon. Przyszedł do Kielc raptem tydzień przed rozpoczęciem ligi. Zanim się zaaklimatyzował, zanim na dobre
      Czytaj całość
      osiadł z rodziną w Kielcach, znalazł mieszkanie i przyzwyczaił się do nowego otoczenia, nowych ludzi to minęło kilka miesięcy. Przez ten czas Michał się zgrywał. Raz miał mecze dobre (np. w Barcelonie), raz słabsze. Ale to normalne w takiej sytuacji. Nie ma ludzi, którzy z miejsca w nowym otoczeniu i z nowym zespołem będą grali świetnie - tak jakby grali z zespołem od lat. Później jak ta gra zaczynała powoli wychodzić przyszły MŚ w styczniu i ... kontuzja (dodatkowo ręki rzucającej). Zerwanie bicepsa i 3 miesiące przerwy. Po takiej kontuzji wiadomo, że przez jakiś czas znowu trzeba łapać formę. Dlatego ten sezon to nie jest dobry materiał na ocenę jego gry. Teraz przetrenuje z zespołem cały okres przygotowawczy i jeśli tylko kontuzje będą go omijały to można oceniać. Ten sezon będzie dużo bardziej miarodajny. Michał ma dobre warunki fizyczne, dobry rzut, motorykę, przegląd pola i jest to świetny obrońca (środek obrony także wchodzi spokojnie w grę). Myślę, że ten sezon jeśli ominą go kontuzje będzie miał dużo lepszy tym bardziej, że na pozycji nie jest sam. Obowiązki będzie dzielił z Grześkiem Tkaczykiem, który w każdej chwili może pociągnąć zespół.
      • obserwator Zgłoś komentarz
        "Niemieccy juniorzy wywalczyli zloto a Polacy nawet nie startowali, od kilku lat nie mamy nawet namiastki druzyny juniorskiej czy mlodzieżowej, są tylko pojedynczy gracze. Marnie widzę naszą
        Czytaj całość
        przyszłość" - i wszystko na temat naszych "młodych i zdolnych" zawodników. Jak z kadry odejdą klasowi gracze z marką w Europie jak Tkaczyk, Szmal, Tłuczyński, Jureccy, Lijewscy, Bielecki to kadra będzie tylko słabym średniakiem europejskim bez szans nawet na pierwszą 10 na MŚ czy ME. Nie będziemy nawet podejmować walki z Chorwacją czy Danią. Tylko kwestia czasu. Kiedyś nasi juniorzy w 2011 roku byli mistrzami Europy z Bieleckim na czele. Gdzie są teraz ci nasi młodzi i zdolni zawodnicy?
        • kibic Zgłoś komentarz
          wislander - przeciętny Magdeburg? Chyba głowa cię boli. Może i w porównaniu z Kiel czy Barceloną to są przeciętni, ale w skali europejskiej to jest bardzo mocny zespół z ok. 4-5 mln
          Czytaj całość
          euro budżetu. A Bartek Jurecki jest tam jednym z liderów i ma bardzo mocną pozycję w zespole. Jest to niewątpliwie czołowy kołowy Bundesligi grający świetnie w ataku, ale też bardzo dobrze i solidnie w obronie. Silny, waleczny z bardzo dobrą techniką. Drugiego takiego kołowego w Polsce nie ma.
          • wislander Zgłoś komentarz
            Znafca: choć w większości się z Tobą nie zgadzam, to jednak teraz podpisuje się obiema rękoma pod tym co napisałeś. Hbll przesadzasz i nie jesteś obiektywny - wychwalasz te Kielce pod
            Czytaj całość
            niebiosa. Jak widać brat Michała gra w Twoim zdaniem przeciętnym Magdeburgu i jak widać w reprezentacji prezentuje się wyśmienicie co pokazał dobitnie m.in w czerwcowym meczu z Ukrainą. Nie można go usprawiedliwiać, że jest niezbędny itp. - tłumaczysz go. To nie jest jakiś junior, od zawodnika tej klasy oczekuje się o wiele więcej.
            • Znafca Zgłoś komentarz
              Tylko jedna uwaga, liga mistrzów to nie koniec świata, tam jest lika meczów, chodzi o to by na codzień grać z mocnymi rywalami a tego francja czy nawet hiszpania nie zapewni, dlatego
              Czytaj całość
              bundesliga jest tak zachwalana. Pózniej to ma przełozenie na reprezentacje, jak zaowndik gra z dobrymi rywalami ma szanse na wysoka forme, z ogórami jej nie wypracuje, nie podniesie swoich umiejetnosci
              • hbll Zgłoś komentarz
                Jurecki to akurat taki gracz, który jeśli nie złapie formy ze swojego najlepszego okresu, w Kielcach nie będzie niezbędny. W ataku na jego pozycji może grać Tkaczyk i Rosiński, a pewnie
                Czytaj całość
                w przeciągu 2-3 lat jeszcze Vive się wzmocni. Moim zdaniem Jurecki (jeśli nie wróci do bardzo wysokiej formy) może przestać być ważna postacią Vive i wrócić do Bundesligi, choć napewno nie do 4-5 czołowych klubów. Wogóle nie rozumiem tego całego zachwalania bundesligi - owszem, bezsprzecznie najsilniejsza,najciekawsza, najbardziej medialna liga.Ale jeśli ktoś chce grać w lidze mistrzów, to tylko 3-4 kluby w bundesllidze mu to gwarantują. Można grać w takim Gummersbach czy Lemgo i nigdy niczego istotnego nie wygrać. Można grać w Kielcach,Veszprem,Croatii czy Montpelier - zdobywać mistrzostwa, puchary a przy tym lepiej zarabiać. Nie dla każdego jest miejsce w Kiel,HSV,Barcelonie czy Ciudad
                • kenaJ Zgłoś komentarz
                  Kola myśl,myśl może cos wymyślisz.
                  • kaziu Zgłoś komentarz
                    Brawa dla autora, ciekawy wywiad, przyjemnie się go czyta. Dobre tematy zostały poruszone. Z tym Jureckim nie zdziwię się jak wróci do Bundes, bo w Kielcach sportowe się cofnął, zyskał
                    Czytaj całość
                    tylko finansowo.
                    • kola Zgłoś komentarz
                      Bardzo interesujacy wywiad, sklania do przemyslen.
                      • Iskra Zgłoś komentarz
                        No ciekawy jestem czy słowa trenera się sprawdzą i Jurecki jeszcze raz wyjedzie do Niemiec... wątpię...
                        • Prezes Zgłoś komentarz
                          To jest rzeczywiście problem że nasi zawodnicy myslą krótkowzrocznie i nie mają parcia na zrobienie prawdziwej kariery, może nei wierzą we własne możliwośći, Bo po co młody gracz ma
                          Czytaj całość
                          zostawiać, rodzinę, znajomych, przyjaciął i jechać grać zagranice za nawet słabszą kasę. Musiałby mieć przekonanie że to mu się opłaci i że robi krok w tył by zrobić dwa kroki w przód...
                          • NF Zgłoś komentarz
                            Szkoda że Polacy nie chcą grać w tej 2. Bundeslidze, na pewno wtedy by się czegoś nauczyli a później jak mówi trener bramy do pierwszej Bundesligi są otwarte. wielu polskich graczy jak
                            Czytaj całość
                            np. Tłuczynski grało w słabszych klubach a teraz w pierwszej gra
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×