Kokpit Kibice

Nazwiska same nie grają - rozmowa z Adamem Skrabanią, zawodnikiem Siódemki Miedź Legnica

Pierwsza runda fazy play off PGNiG Superligi Mężczyzn dobiegła końca. Szczypiornistów zespołów nie uczestniczących w Pucharze Polski czeka blisko miesięczna przerwa w rozgrywkach. Adam Skrabania, jeden z najskuteczniejszych graczy Superligi w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl opowiada m.in. o nastrojach panujących w zespole Miedzi przed pojedynkami z Azotami Puławy, a także o sytuacji finansowej klubu z Legnicy.
Maciej Wojs
Maciej Wojs

Maciej Wojs: Po pierwszym, dość zaskakująco dobrym spotkaniu przeciwko Vive Targom Kielce, na wyjeździe ulegliście różnicą aż dwudziestu bramek. Przestraszyliście się rywali na ich własnym parkiecie?

Adam Skrabania: - Na pewno nie można mówić o strachu. Oczywiście mieliśmy jednak tą świadomość, że w tym meczu może nam być o wiele trudniej, co niestety okazało się prawdą.

Co zadecydowało o waszej porażce w tamtym spotkaniu?

- Po pierwsze, Vive to zespół z zupełnie innej półki. Natomiast po drugie, to oni w drugim meczu musieli udowodnić, że w Legnicy mieli po prostu słabszy dzień. Do tego doszedł atut własnego parkietu, czego efektem była niestety nasza kompromitacja w pierwszej połowie. Nie mogliśmy się przebić przez kielecką obronę i nadziewaliśmy się na kontry. O tym meczu wszyscy zawodnicy z pewnością chcą jak najszybciej zapomnieć.

W starciu o miejsca 5-8 waszym pierwszym przeciwnikiem będą Azoty Puławy. Rywale są w waszym zasięgu?

- Z pewnością tak.

W trakcie sezonu zasadniczego dwukrotnie ulegliście puławianom różnicą zaledwie trzech bramek. Stać was teraz na poprawienie tego rezultatu i odniesienie choćby jednego zwycięstwa?

- Azoty w tym sezonie uzbierały zdecydowanie więcej punktów od nas, ale w bezpośrednich starciach radziliśmy sobie z nimi całkiem nieźle. Rzeczywiście, losy obydwu spotkań rozstrzygały się w końcówce. To zespół z Puław jest faworytem, ale na pewno nie jesteśmy skazani na wysoką porażkę. Chcemy powalczyć o zwycięstwo, a jak będzie - zobaczymy.

Co według pana może okazać się kluczowym elementem gry w kontekście tej rywalizacji? Jakie są mocne i słabe strony puławian?

- Bardzo dobrze grają w obronie, a do tego mają trzech dobrych bramkarzy. To powoduje, że tracą mało bramek. Nasz trener dobrze zna jednak ten zespół i z pewnością znajdzie na niego receptę. Ponadto, mamy dużo czasu żeby przygotować się do tego dwumeczu. Ważne, żebyśmy realizowali przygotowaną taktykę od pierwszego do ostatniego gwizdka.

Adam Skrabania w meczu przeciwko Vive Targom Kielce Adam Skrabania w meczu przeciwko Vive Targom Kielce

Zarząd klubu określił swoje oczekiwania względem końca sezonu? Miedź walczy o 5. lokatę, czy zadowoli was 8. miejsce?

- Zarząd nie postawił nam żadnego ultimatum. Ambicja nie pozwala nam jednak zadowolić się wyłącznie ósmym miejscem. Dopóki będzie szansa, zrobimy wszystko, żeby zająć jak najwyższą lokatę.

Wróćmy do początku sezonu. Miedź znakomicie rozpoczęła rozgrywki, wygraliście cztery mecze w pierwszych sześciu kolejkach. Spodziewaliście się tak dobrego startu w lidze?

- Czuliśmy, że jesteśmy zdecydowanie silniejsi, niż w poprzednim sezonie. Kadrowo wyglądaliśmy przecież całkiem nieźle, a to przełożyło się na dobre wyniki. Niestety później zaczęły się problemy...

Właśnie - potem nastały jednak zdecydowanie gorsze czasy. Przegraliście dziewięć kolejnych spotkań, co w znaczący sposób powiązane było z kłopotami finansowymi klubu. Sytuacja ta odbiła się na waszej dyspozycji i motywacji?

- Niestety tak. Wszyscy mamy rodziny, zobowiązania... Trudno trenuje się i gra mając świadomość, że za kilka dni klub może przestać istnieć, a my zostaniemy bez pracy.

Pomimo licznych osłabień kadrowych byliście w stanie podnieść się z kolan. Pozycja skazywanej na porażkę i spadek z ligi drużyny chyba wam służyła?

- Po odejściu kilku zawodników ustaliliśmy, że ci, którzy zostali zrobią wszystko, żeby utrzymać w Legnicy ekstraklasę. Graliśmy bez obciążenia psychicznego, a przebyty wspólnie trudny okres spowodował, że staliśmy się prawdziwym kolektywem. Jak się okazało - nazwiska nie grają i ambicją można wiele zdziałać.

Odrodzenie przyszło w Olsztynie, potem były jeszcze wygrane z Jurandem i ta najważniejsza w Wągrowcu, która zapewniła wam udział w fazie play off. Nie spodziewaliście się chyba takiego sukcesu?

- Wierzyliśmy, że się uda. Jednak trzeba przyznać, że od początku liczyliśmy się z walką w fazie play-out.

Adam Skrabania zdobył dla Miedzi 126 bramek w 23 meczach Adam Skrabania zdobył dla Miedzi 126 bramek w 23 meczach

Przejdźmy teraz do kwestii pozasportowych. Sytuacja finansowa klubu uległa poprawie? Kibice w Legnicy mogą liczyć, że w przyszłym roku zobaczą swych ulubieńców na parkietach PGNiG Superligi?

- Poza Kielcami i Płockiem chyba każdy zespół w naszej lidze ma mniejsze lub większe problemy finansowe. O szczegóły jednak trzeba pytać działaczy, nie mnie. Wydaje mi się jednak, że klub powoli wychodzi na prostą i z pewnością Miedź zagra w ekstraklasie w przyszłym sezonie.

Jak już wspominałem, w trakcie sezonu Miedź opuściło kilku kluczowych zawodników. Pan także miał ofertę zmiany barw klubowych? Dlaczego zdecydował się pan pozostać w Legnicy?

- Miałem możliwość zmiany klubu, ale decyzja o przeprowadzce w środku sezonu jest bardzo trudna. Gdy dowiedziałem się jednak, że po odejściu kilku kolegów uda się domknąć budżet i dograć do końca sezonu, zdecydowałem się zostać. Dziś nie żałuję tej decyzji.

Na przestrzeni tegorocznych rozgrywek wyrósł pan na lidera zespołu. Obecnie zajmuje pan trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców. Przywiązuje pan uwagę do tej klasyfikacji?

- Skłamałbym, jeślibym powiedział, że w ogóle nie zwracam na to uwagi. Ale zdecydowanie bardziej cieszy mnie nasza pozycja w tabeli. Nawet jeśli byłbym królem strzelców, a spadlibyśmy z ligi, to przecież nie mógłbym być zadowolony.

Zamierza pan włączyć się w walkę o koronę króla strzelców?

- Zamierzam grać jak najlepiej potrafię.

Jaka będzie końcówka sezonu 2011/12 w ocenie Adama Skrabanii?

- Co do innych zespołów, nie spodziewam się zbyt wielu niespodzianek. Tytuł raczej wywalczy Vive Kielce, a dalej uplasują się Płock, Kwidzyn i Mielec. A jeśli chodzi o nas - liczę, że uda się nam wywalczyć wyższe miejsce niż ósme, ale to wszystko pokaże czas.

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×