Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Maciej Wojs: Piłka ręczna potrzebuje zmian. Teraz! (komentarz)

Vive Tauron Kielce pokonał Flensburg-Handewitt (29:28) i awansował do Final Four Ligi Mistrzów. Więcej emocji od samego sukcesu budzą jednak wydarzenia z ostatnich minut meczu. I decyzje sędziów. To pokazuje, że zmiany w piłce ręcznej są konieczne.
Maciej Wojs
Maciej Wojs
WP SportoweFakty / Tomasz Fąfara

Środowe spotkanie w Kielcach było jednym z lepszych, na jakich w życiu byłem. Elektryzująca atmosfera, ogromna stawka. I choć gra obu drużyn była toporna - nie można tu nawet wspominać o cieszącym oko "sexy handballu" - to widowisko obejrzeliśmy przednie. Szkoda, że cieniem na całości położyły się sędziowskie błędy i wydarzenia ostatnich akcji.

Cień całkowicie zakrył to, co powinniśmy wspominać - niesamowitą technikę Lasse Svana Hansena, który w pierwszych dwóch akcjach niemal z zerowego kąta pokonywał Marina Sego; fizyczną potęgę Michała Jureckiego, który znowu żył każdą akcją; przemianę Rasmusa Lauge Schmidta z zahukanego zmiennika w playmakera i egzekutora pełną gębą; chłodzącego głowy swoich graczy Tałanta Dujszebajewa, który co chwila sygnalizował im, by nie wdawali się w słowne potyczki; fenomenalne szybkie wznowienia Flensburga; pięć niewykorzystanych karnych przez Vive, "nieobecność" Holgera Glandorfa; wreszcie trzeci w historii awans kielczan do Final Four.

Tymczasem tematem numer jeden jest ostatnia akcja meczu. Przypomnijmy - Flensburg ma piłkę i trzy sekundy na zdobycie bramki dającej awans do Final Four. Niemcy grają siedmiu na czterech. Lauge Schmidt decyduje się na podanie do kołowego, ten stojąc na linii szóstego metra piłkę łapie, ale bramki nie zdobywa. Gracze Flensburga domagają się karnego, lecz francuscy sędziowie pozostają niewzruszeni. Powtórki pokazują, że Tobias Reichmann w początkowej fazie akcji ciągnął za koszulkę, a następnie pchał próbującego złapać piłkę Kresimira Kozinę.

ZOBACZ WIDEO Vive Tauron Kielce w Final Four!

Nie dziwię się rozgoryczeniu zawodników Flensburga. Nie dziwię się Ljubomirowi Vranjesowi mówiącemu podczas pomeczowej konferencji, że jego zespołowi należał się rzut karny. Nie dziwię się też niemieckim mediom "grzejącym" temat. Dziwię się jedynie Mattiasowi Anderssonowi, który uderza w ckliwe tony i pisze na Twitterze: "Jak wytłumaczyć to, co wydarzyło się w środę, 9-letniemu synowi, który sam gra w piłkę i zna zasady?".

Szwed jest wielkim bramkarzem, ale pamięć musi mieć krótką, bo nie wspomina o faulu na Mateuszu Jachlewskim z 33. minuty i przerwaniu kontry, za co nie otrzymał żadnej (!) kary. Ale takie jego prawo.

Jednocześnie cieszy mnie, że nikt z Vive nie zdecydował się na wejście w ten słowny spór i udowadnianie swoich racji. A przecież kielczanie mieliby sporo argumentów - wystarczy przywołać wspomniany faul Anderssona na Jachlewskim czy też brak trzeciego dwuminutowego wykluczenia dla Lauge Schmidta za atak na twarz Jureckiego. Każdy kij ma dwa końce.

Cały problem w tym, że temat szybko ostygnie, a w przepisach gry nic się nie zmieni. Czy EHF wyciągnie z tego wnioski? Przypuszczam, że zamiecie raczej sprawę pod dywan. Jak zawsze. I to mimo, że tym razem temat dotyczy niemieckiego klubu. 

A zmiany są konieczne. Ile w ostatnich - powiedzmy dwóch - latach było sytuacji, w których rażące błędy sędziów decydowały o wyniku meczu? Zawodnicy Vive znają sprawę z autopsji, bo choćby w październiku Barcelona wyrwała im remis po sędziowskim babolu. By nie sięgać pamięcią daleko, wystarczy inne magiczne słowo: Katar. W kraju takich sytuacji też mieliśmy multum. Wiedzą o tym w Płocku (finał Pucharu Polski), Zabrzu (mecz z Wisłą w tym sezonie) i innych miastach.

Co z tym zrobić? Jak "ugryźć" temat, by nie zmieniać oblicza gry? Te najczęściej pojawiające się propozycje - tak zwiększenie liczby sędziów, jak i wideo challenge dla arbitrów (nie tylko ten bramkowy, na razie nieudany po skandalu z kobiecych MŚ w Danii) powinny być wzięte pod uwagę. Choćby na tym najwyższym poziomie - turniejach mistrzowskich czy Lidze Mistrzów.

Może zacznijmy od dwóch dodatkowych arbitrów bramkowych? Gra stała się zbyt szybka, by jeden stojący przy bramce sędzia był w stanie przez 60 minut kontrolować 4 przepychających się na kole zawodników, sprawdzać czy skrzydłowi nie podparli rzutów (co jest nagminne) i jeszcze weryfikować, czy bramkarz wpadł z piłką do bramki czy nie. Nie wspominając o innych kwestiach - przekroczeniu linii szóstego metra czy bronieniu w kole.

Wśród zawodników i kibiców coraz powszechniejsze jest zdanie, że tylko zawodowi sędziowie pomogą dyscyplinie. Bzdura. Błędy nadal będą się pojawiać. Ale jeśli arbitrzy nie są pewni swojej decyzji - niech sprawdzą powtórkę na monitorze. Skrzydłowy podparł rzut? Zweryfikujmy to. Zawodnik padł po rzekomym kontakcie z rywalem? Sprawdźmy.

W środowym meczu w Kielcach takich stykowych i dwuznacznych sytuacji było co najmniej 10. Spotkanie prowadzili Francuzi Thierry Dentz i Denis Reibel - przez wielu (głównie zagranicznych) dziennikarzy uważani za jedną z najlepszych par na świecie. To, że się nie sprawdzili, nie podlega dyskusji.

Główny argument przeciwko wideo challenge to spowolnienie tempa gry. Czy te przerwy rzeczywiście miałyby tak wielki wpływ? W mojej ocenie - nie. A nawet jeśli - sprawiedliwość i ludzie zostawiający zdrowie na parkiecie są tego warci. Niech sędziowie w ostatnich trzech minutach meczu weryfikują nawet każdą sporną akcję. To nie tylko pomoże grze, ale i ściągnie presję z arbitrów.

Legendarny niemiecki szczypiornista Stefan Kretzschmar napisał na Twitterze, że sędziowie mają zbyt wielki wpływ na wyniki meczów i to jest wada tego sportu. Zgadzam się z nim. Można jednak sprawić, by nie wszystko było zależne od tego, co dwóch arbitrów zauważy/nie zauważy lub wyegzekwuje/nie wyegzekwuje. Należy się to i trenerom, i zawodnikom i nam wszystkim.

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (8):

  • Petrochemia Zgłoś komentarz
    [quote]Legendarny niemiecki szczypiornista Stefan Kretzschmar napisał na Twitterze, że sędziowie mają zbyt wielki wpływ na wyniki meczów i to jest wada tego sportu. Zgadzam się z nim.
    Czytaj całość
    Można jednak sprawić, by nie wszystko było zależne od tego, co dwóch arbitrów zauważy/nie zauważy lub wyegzekwuje/nie wyegzekwuje. Należy się to i trenerom, i zawodnikom i nam wszystkim.[/quote] Ta, super. Po prostu marzę o tym, aby oglądać sędziów wpatrujących się w monitory..
    • endriu122 Zgłoś komentarz
      Taki artykuł jaki jego autor.
      • hrabia Zgłoś komentarz
        Strasznie dęty ten felieton. Rola nie przyznanego Niemcom karnego podniesiona na piedestał symbolu ułomności sędziowania w handbalu. Autor zapomniał, że wiele razy polskie drużyny też
        Czytaj całość
        przegrywały ważne mecze, bo sędziowie nie zauważyli czegoś lub zinterpretowali wydarzenia na boisku nie po naszej myśli i tylko myśmy o tym mówili. Nikt inny się nie przejmował. Mnie piłka ręczna odpowiada w takiej formie jak obecnie. Każdy, kto w nią gra (kibicuje jej) wie jakie jest ryzyko błedów sędziowania i że należy się z nim liczyć. Zjawisko, z którym trzeba walczyć, to drukowanie meczy (patrz Katar). Pomyłki w miarę sprawnych sędziów wyniku nie wypaczą. Najczęściej pomyłki sędziowskie tyle samo drużynie dają, co zabierają. A że tym razem ta pomyłka (jeżeli miała miejsce) zabrała Niemcom awans ... Nie prawda, ten karny, którego nie było nie był jedyna przyczyną porażki Flensburga. Niemcy zmarnowali wiele okazji do zdobycia bramki ( w całym dwumeczu), podobnie jak Vive. Gdyby je wykorzystali mieliby awans. A, że ich frustracja zżera - nie dziwię się. Byli bardzo blisko i nic z tego.
        • onereds Zgłoś komentarz
          Fajny artykuł, poruszający ważna kwestie, ale tezy w nim brzmią jak słowa kandydatki na miss world" chce pokoju na świecie i nakarmić biednych" poprostu utopia. EHF i IHF nie zmienią aż
          Czytaj całość
          tak zasad, tylko będą wprowadzać głupoty jak niebieska kartka czy zejście zawodnika na 3 akcje..
          • Czarcik Zgłoś komentarz
            Obaj macie trochę racji, ale zarazem jej nie macie tak do końca xD. Można wprowadzić wideoweryfikację, ale sensownie. Np można określić sytuacje które zawsze podlegają takiej
            Czytaj całość
            weryfikacji - nie są przez nikogo żądane - ja np proponowałbym trzy takie wydarzenia. 1. Czerwona kartka za brutalny atak, faul, wybiegniecie bramkarza itp (pojedyncze wydarzenie). Wtedy zawsze gra jest przerwana praktycznie, czy to bezpośrednio, czy po dokończeniu akcji i można spokojnie to sprawdzić bez szkody dla żadnej drużyny. Tak samo kara dla zawodnika. 2. Każdy faul kończący się ciężkim urazem zawodnika - wtedy też gra jest przerywana. 3. W ostatniej minucie podyktowanie karnego - wtedy też z reguły jest czas zatrzymany i można sprawdzić. Poza tym można przyznać prawo dla trenerów np po dwa sprawdzenia w meczu tylko to dokładnie sprecyzować. Np pierwsze bez konsekwencji jeżeli trener nie miał racji ale do 55 (50?) minuty. Drugie sprawdzenie i po 55 (nawet jak pierwsze) obłożyć jakąś karą jeżeli nic nie wykazało - np wzięte specjalnie aby przerwać kontrę, a nic nie było - karny dla przeciwnika. Oczywiście to jest tylko taka propozycja, ale wg mnie nie spowodowałaby ona zmniejszenia dynamiki i atrakcyjności meczu.
            • Amrot Zgłoś komentarz
              Reczna to taki sport gdzie wiele rzeczy jest nie do uchwycenia, kontrowersyjnych sytuacji conajmniej kilka na mecz itd. Tu niewiele pomoze jakis czelendz.
              • EQ Iskra Zgłoś komentarz
                Różne rzeczy w życiu czytałem, ale takich bredni już dawno. No to jedziemy po kolei. Kontrowersje w sędziowaniu, są były i będą, bo każda dyscyplina sportu która nie wymaga tylko
                Czytaj całość
                jednego konkretnego parametru (np. odległości) podlega interpretacji sędziowskiej, nawet powtórki video WYMAGAJĄ INTERPRETACJI, która może być różna w wykonaniu różnych sędziów czy ekspertów. Wyobraźmy sobie, że wizja Pana Wojsa się sprawdza. Ostatnie 10 minut meczu, co 20 sekund przerwa na powtórkę video bo co chwila któryś trener coś będzie wyłapywał (w większości przypadków słusznie!). A to pociąganie kołowego, a to nie taka jak trzeba zasłona, a to rzut podparty, który będzie się weryfikowało na stop klatkach w milisekundach. Nie zobaczymy już na pewno żadnych efektownych rzutów skrzydłowych, bo powiedzmy to szczerze 60% wszystkich rzutów ze skrzydeł jest podpieranych. Czy to 0,2-0,3 sekundy ma jakieś znaczenie dla kogokolwiek? Wolę oglądać piękne bramki niż video weryfikacje co akcja. Autor sugeruje tu też 3 sędziów, a ja się pytam co to da? Utrudni tylko komunikację między arbitrami, zwiększy ilość stanowisk i umieści na boisku kolejnych słabych sędziów. Teoria jakoby szkolenie sędziowskie nie pomagało jest również idiotyczna. Postawmy obok siebie naszego Kaszubskiego i Wojdyra z dowolną parą sędziowską w Europie. Przepaść. Oddzielić należy jeszcze jedną kwestię. Błędy sędziowskie od ewidentnego ustawiania meczu. W Katarze mecze gospodarzy były ustawione przez sędziów (Macedończyków), tam gdzie trzeba było dobrze posędziować wysyłali zaufanych drukarzy z Macedonii. EHF niczym nie różni się od takiej FIFA czy UEFA po prostu w grę wchodzą mniejsze pieniądze. Reguły są te same (myślicie, że za darmo Katar wybrali do organizacji turnieju? :P) Wracając do meczu VIVE. To że Niemcy coś tam buczą w mediach, absolutnie powinno nam latać koło nosa. Może nawet lepiej, bo trochę ludzi nie w temacie, zainteresuje się meczem klikając taki czy inny artykuł. Sytuacja w naszej dyscyplinie jest taka a nie inna, i trzeba się z tym jakoś pogodzić. Można biadolić pisząc artykuły na sportowychfaktach, które nie dają żadnych rozwiązań, a można wspierać tak czy inaczej ludzi chcących nadkruszyć skostniały po prl-owski beton ZPRP. Najpierw patrzmy na nasze podwórko i jego sprzątaniem się zajmijmy.
                • miki Zgłoś komentarz
                  "Niech sędziowie w ostatnich trzech minutach meczu weryfikują nawet każdą akcję. To nie tylko pomoże grze, ale i ściągnie presję z arbitrów." - serio? To gramy bez kontr i wznowień,
                  Czytaj całość
                  tylko atak pozycyjny? W piłce ręcznej nie ma możliwości oglądania powtórek. Gra w ostatnich latach tak przyśpieszyła, że zespoły na każdym poziomie z nieudanej akcji przeciwnika ciągną kontrę w 3 tempa. Gra jest za dynamiczna, a ocena na monitorze również może nie być jasna. To nie siatkówka, gdzie aut, to aut, a dotknięcie piłki do dotknięcie piłki. W piłce ręcznej nie każdy kontakt z przeciwnikiem jest faulem. Jedyna recepta to być może zwiększenie ilości arbitrów, ale na pewno nie powtórki. To całkowicie zmieniłoby charakter dyscypliny i spowodowało powrót do czasów kiedy nie istniało coś takiego jak szybkie wznowienie, a kontry grano tylko bezpośrednio w I tempo. Przynajmniej w sprawdzanych akcjach.
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×