WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Chuligański pościg na ulicach Warszawy. Wstrząsająca opowieść fana Górnika Zabrze

Powrót kibiców Górnika Zabrze z sobotniego meczu w Legionowie był pełen scen rodem z filmów akcji. Goście zostali zaatakowani przez fanów Legii Warszawa. - Napadli na busa, w którym jechali emeryci, kobiety i dziecko - relacjonuje jeden z zabrzan.
Marcin Ziach
Marcin Ziach
WP SportoweFakty / Michał Domnik

- Jestem kibicem i na mecze jeżdżę od dwóch lat. Opowiem, co się stało w Warszawie, ale nie chcę zaszkodzić kolegom po szalu. Dlatego też zastrzegam anonimowość - mówi jeden z uczestników zajść.

- Wszystko zaczęło się jeszcze przed meczem. Część osób była już na hali, a potem okazało się, że jednego z naszych kolegów zaatakowali w czterech na jednego. Potargali mu koszulkę i wyrzucili do kosza. Próbował ją potem odzyskać, ale nie miał na to szans. Podejrzewam, że ją potem zabrali, bo ta koszulka miała herb Górnika Zabrze. A wiadomo jak to z kibicami, cały czas walczą o barwy. Inny kolega mówił, że próbowali mu ukraść szalik, ale się nie dał - opowiada rozmówca portalu WP SportoweFakty.

Podczas spotkania w Legionowie nic nie wskazywało na to, że zajścia sprzed meczu mogą mieć swój ciąg dalszy. - Na hali panowała spokojna atmosfera. Z kibicami z Legionowa żyjemy na zasadach dobrej współpracy. Nawet temu koledze, który stracił koszulkę dali potem swoją. Po meczu mówili nam, żebyśmy poczekali, to nas odprowadzą do busów. Było przy tym dwóch policjantów. Na samych trybunach ekscesów żadnych nie było - dodaje sympatyk Trójkolorowych.

- Gdy wsiadaliśmy do busów pod halą stała jedna, dość podejrzana osoba. Nie miała na sobie żadnych barw Legii, była ubrana jak na - przysłowiowego - grilla. Rzucił mi się jednak w oczy. Był to niski, dość dobrze zbudowany facet, który cały czas nas obserwował. Wydaje mi się, że patrzył jak siadamy i gdzie chowamy barwy. Jak ruszaliśmy, to wyciągnął telefon i gdzieś dzwonił. Po tym zaczęła się ta cała akcja z kibicami Legii - wyjaśnia kibic śląskiej drużyny.

ZOBACZ WIDEO Zygfryd Kuchta: oczekujemy medalu piłkarzy ręcznych w Rio (źródło TVP)

- Jechało nas łącznie dwadzieścia osób. Siedemnaście jechało busami, a reszta samochodem. Mieli to szczęście, że auto mieli na warszawskich blachach. Spokojnie wyjechali i nic im się nie stało. Gorzej było z busami, którymi jechaliśmy. Z naszym akurat - w którym byli sami mężczyźni - nic się nie działo. W drugim jechali emeryci, kobiety i dziecko. To na tego busa napadli - opisuje szalikowiec Górnika.

- Dojeżdżaliśmy do świateł, zapaliło się czerwone. My się zatrzymaliśmy, a nasz drugi bus - po klaksonie - przejechał na czerwonym. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, ale jak nasz kierowca skontaktował się z drugim, powiedział mu krótko: "jadą za nami kibice Legii". Krótko po tym podjechało białe, jakieś starsze auto. Siedziała w nim grupka kibiców Legii z zamaskowanymi twarzami - kontynuuje fan zabrzańskiej ekipy.

Kierowca zaatakowanego busa wpadł w lekką panikę, chciał gdzieś skręcać w boczne uliczki, ale kazaliśmy mu jechać główną drogą. Gdyby ich dopadli gdzieś na boku, to mogło być ciężko. Mieliśmy na tyle szczęścia, że cały czas było zielone światło i nie musieliśmy się zatrzymywać. Na bodajże trzecim skrzyżowaniu udało nam się ich zgubić, bo oni skręcili w lewo, a my pojechaliśmy prosto. To wszystko trwało 2-3 minuty, ale było bardzo nerwowo - przyznaje nasz rozmówca.

Sprawa skończyła się na komisariacie policji na Białołęce. - Koledzy z pierwszego busa zadzwonili na policję i pokierowali nas jak jechać na najbliższy komisariat. Potem nam opowiadali, jak kibice Legii próbowali się dostać do ich busa. Tam mieliśmy pochowane barwy, flagi, bębny. Wszystko co wzięliśmy na wyjazd. Kopali w auto, próbowali się szarpać z drzwiami. Na szczęście nie dostali się do środka - nie ukrywa ulgi sympatyk górniczej ekipy.

Nasz rozmówca nie ukrywa, że służby policyjne nie potraktowały początkowo sytuacji na poważnie: - Rozmawiałem z kolegami, którzy potem poszli zeznawać. Z tego co mi potem przekazali, to policjant, który ich przesłuchiwał miał im powiedzieć: "to jest wasz świat kibolski, czego oczekujecie?". Wszystko trwało dość długo, bo staliśmy pod komendą z 1,5 godziny. Dopiero później podjechał jakiś radiowóz, który nas eskortował na główną drogę do Katowic.

- Na wyjazdy jeżdżę już dwa lata i byliśmy wszędzie. W Kielcach, Głogowie, Puławach, Mielcu... Wszędzie zostaliśmy fajnie przyjęci, nigdzie nie było jakichś ekscesów kibicowskich związanych z piłką nożną. Jedynie jak jechaliśmy na mecz Pucharu Polski do Oławy, to tam dostali cynk, że jedzie Górnik Zabrze - a pierwsze skojarzenie, to piłka nożna. Postawili na nogi całą miejscową policję, a my jechaliśmy jednym busem i na dwa auta. Spisywali nas, niby dla bezpieczeństwa. Nic się jednak nie działo, bardziej gospodarze się wystraszyli, że jadą kibice piłkarscy i możemy im zrobić demolkę - wspomina.

Wydarzenia z stolicy mogą pozbawić Górnika dopingu podczas Final Four Pucharu Polski. - Już część osób z wyjazdu na Final Four do Warszawy zrezygnowało. To dla nas przykre, bo jest nam ciężko zorganizować jakikolwiek wyjazd, a teraz może być jeszcze trudniej. Ludzie się boją. Na ten moment na ten wyjazd zapisanych jest 5-6 osób. Pojedzie pewnie 10-12. Nie wiem jak z innymi miejscowościami, ale wiele osób, które w Legionowie było w sobotę powiedziało, że już do Warszawy i w tamtejsze okolice nie pojedzie. Bo się boją...

***

Kontaktowaliśmy się z policją celem uzyskania stanowiska dotyczącego sobotnich zdarzeń na ulicach stolicy. Otrzymaliśmy jedynie lakoniczny komentarz, w którym służby informują, że na podstawie miejskiego monitoringu trwają poszukiwania sprawców. Po szerszy komentarz zgłosimy się, gdy sprawa nabierze biegu prawnego.

Co sądzisz o zachowaniu kiboli Legii Warszawa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • HANDBALL ZABRZE 0
    Chciałem was uspokoić ,bo z tego co mi wiadomo,Komenda Stołeczna przejęła sprawę i traktują ja bardzo priorytetowo. Może chodzi o PP
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Big Lebowski 0
    To jest wzorcowy przykład na kibolowską patologię. Kiedyś takie rzeczy były nie do pomyślenia. Goniono się i tłukło mordy ale tylko w swoim gronie. To było coś w rodzaju kibolskiego kodeksu honoru, by nie ruszać sportowców, małolatów, kobiet i starców w klubowych barwach. Dzisiaj to wszystko poszło w zapomnienie. To już jest zmutowane bandyckie, a nie kibolskie środowisko. Zatrważająca była też reakcja policji: "to jest wasz świat kibolski, czego oczekujecie?" Nie widział dureń jeden z drugim kobiet i dzieci. Wrzucił Ich wszystkich do kotła pod nazwą "kibole" i umył ręce. Czyli innymi słowy: "odpiexxolcie się od nas, pozabijajcie sami, a nam dajcie święty spokój". Po czasie(a jakże) wrzucili jakąś "biedę", że przejrzeli monitoring i poszukiwania już trwają. Jestem pewien, że o ich wynikach nikt już nic nie usłyszy.
    Pzdr!
    handballer Kilka lat temu, pojechaliśmy do Gdańska na kwietniowy(lub majowy) turniej piłki ręcznej jako kadra Mazowsza żeby się ograć przed TNO. Ostatniego dnia turnieju, gdy szliśmy na halę rozegrać mecz, zaczepiło nas kilku typków i zaczeli szarpać jednego z chłopaków z Płocka ze względu na koszulkę(dres) z herbem Wisły Płock. Byliśmy w wieku 14-15 lat, chłopak popuścił w gacie, reszta też była trochę zmieszana ale raczej podeszliśmy do tego jako do głupiego żartu. Trener nawet nie zdążył zarejestrować sytuacji bo szedł przodem, a sytuacja trwała kilka sekund ale to wystarczyło, żeby zastraszyć chłopaka i niewiele brakowało aby zerwali z niego dres.Po jakichś 30minutach, zebrała się na hali całkiem okazyjna grupka kibiców Lechii, przyśpiewski, szaliki itp itd. Nic dziwnego, byliśmy w Gdańsku ale nikt nie spodziewał się, że tak się mogą zmobilizować przed herb Płocka - a to właśnie był ich główny powód. Po meczu finałowym poszliśmy na kolację - pod eskortą tych zwierząt, nasłuchaliśmy się wyzwisk i gróźb - konieczny był telefon do lokalnego trenera (wtedy chyba Sokół Gdańsk) który porozmawiał grupą kiboli i jakoś udało mu się nas wyprowadzić ze stołów i wsiąść do podstawionego busa.To już kilka lat temu było i nie mogę sobie przypomnieć czy dzwonił ktoś na policje czy nie ale trener też był zmieszany, grupa dzieciaków pod jego opieką, a podczas obiadu słyszysz, że jak zejdziesz na dół to Ci ryj rozpie......rdolą...Co tu dużo mówić - dla mnie to zwierzęta, które reagują na bodziec - najczęściej ten negatywny i nie myślą o konsekwencjach, piana na pysku, spuścimy wpier....dol i będzie szacuneczek na dzielni..
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Eberhard Mock. 1
    ale ty jesteś goopi...
    Cameleon Niedzielny kibic na meczu i niewiele co to barwy klubowe. Kolega to rąk nie ma do obrony ? Takie ciamajdy jeżdżą na mecze Janusze
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×