Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PGNiG Superliga: wejście smoka Kiryła Kniaziewa. Pogoń znowu bez punktów

Sandra Spa Pogoń po meczu 11. kolejki PGNiG Superligi postawiła się w arcytrudnej sytuacji. Przegrała jedno z ważniejszych spotkań, bo z Energą MKS-em Kalisz 25:28. Świetny manewr wykonał Paweł Rusek, który pod koniec wpuścił Kiryła Kniaziewa.
Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski
Kirył Kniaziew Materiały prasowe / MKS ZAGŁĘBIE LUBIN / PRESS FOCUS / Na zdjęciu: Kirył Kniaziew

Szczecinianie, mimo ogromnych problemów kadrowych, wierzyli w sukces nad będącą w kryzysie Energą MKS-em. Trener Piotr Frelek mógł już skorzystać z usług Adama Wąsowskiego, ale za to zabrakło skrzydłowego, Jakuba Radosza. 13 zawodników dawało sobie jednak radę, choć ostatecznie ich wysiłek spełzł na niczym. Świetne wejście zanotował były gracz Portowców, Kirył Kniaziew. Miał 5 akcji i każdą skończył rzutem na bramkę.

Oba zespoły przystąpiły do meczu, jakby grały o mistrzostwo Polski. Nie inaczej bowiem można powiedzieć o pierwszej połowie, w której mieliśmy festiwal pięknych bramek przy naprawdę niezłej grze. Zaczął nie kto inny, jak oczywiście Paweł Krupa. Lider Portowców łatwo dochodził do pozycji rzutowych, potrafił też zatrzymywać blokiem ataki rywali. Po drugiej stronie imponował z kolei Marek Szpera. Prawy rozgrywający starał się wykorzystywać każdą lukę w defensywie Pogoni.

Po kwadransie mieliśmy remis, co tylko wpisywało się w boiskowe wydarzenia. Swoje robili również bramkarze. Nieźle spisywał się Marek Bartosik, który udowadnia, że działacze dobrze zrobili, że zdecydowali się na niego postawić. Nie można zapomnieć o Łukaszu Zakrecie. Obronił tyle, ile musiał. Im dłużej trwały zawody, tym więcej dawali z siebie goście z Kalisza. Na więcej niż dwa trafienia nie zdołali jednak wyjść, choć mieli ku temu okazje. Brawa należały się Paulo Grozdkowi. Szczypiornista rzucał niemal w ten sam sposób, ale nie dał się zatrzymać.

Druga część to niemal kopia pierwszej. Żadna z drużyn nie potrafiła wyraźnie zdominować drugiej. Źle się ona zaczęła dla Zbigniewa Kwiatkowskiego. Doświadczony obrotowy bardzo ostro potraktował Dawida Fedeńczaka. Sędziowie wahali się tylko chwilę. Wydawało się, że otrzyma dwie minuty kary, co i tak oznaczałoby dla niego czerwoną kartkę. Niemniej zdecydowali się pokazać mu ją od razu. Wcale nie wpłynęło to na boiskowe wydarzenia.

Pogoń nie zamierzała dawać za wygraną. Po bramce z dystansu w wykonaniu Piotra Rybskiego ponownie wyszła na prowadzenie 21:20. Nie chwyciła rywala za gardło, nie zadała nokautującego ciosu. Sama zaś zaczęła nieźle obrywać. W roli głównej wystąpił Kniaziew. Białorusin pojawił się w 48. minucie zawodów i parkietu już nie opuścił. Zaczął od asysty do Szpery, a potem sam wziął sprawy w swoje ręce i dokończył dzieła. Gospodarze stracili szansę na złapanie kontaktu z resztą stawki i będą mieli o czym myśleć przed starciem w Mielcu.

PGNiG Superliga, 11. kolejka:

Sandra Spa Pogoń Szczecin - Energa MKS Kalisz 25:28 (12:12)

Sandra Spa Pogoń: Bartosik - Wąsowski, Krupa 7, Bosy 2, Jońca 1, Matuszak 4, Rybski 6 (2/2), Miłek 1, Zaremba 2, Fedeńczak 2 (0/1).
Karne: 2/3
Kary: 12 min. (Matuszak, - 4 min., Rybski, Zaremba, Miłek, Wąsowski - 2 min.)

Energa MKS: Zakreta, Padasinow - Kwiatkowski, Bałwas, Bożek, Paweł Adamczak, Drej 1, Klopsteg 1 (1/2), Misiejuk, Grozdek 5, Piotr Adamczak 2, Szpera 8, Pilitowski 3, Kniaziew 5, Krycki 1, Czerwiński 2 (1/2).
Karne: 2/4
Kary: 8 min. (Kwiatkowski - 6 min., Misiejuk - 2 min.)
Czerwona kartka: Zbigniew Kwiatkowski w 37. minucie za faul na Dawidzie Fedeńczaku.

Sędziowie: Bąk, Ciesielski (obaj z Zielonej Góry).
Widzów: 400.

ZOBACZ WIDEO Bundesliga: Efektowna wygrana RB Lipsk z Bayerem [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Czy Pogoń utrzyma się w PGNiG Superlidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

  • HANDBALL PL Zgłoś komentarz
    Oglądałem tylko drugą połowę i jestem w szoku. Poziom - mecz co najwyżej czołowych ekip pierwszej ligi. Kalisz gra z przewagą dwóch zawodników i remisuje ten okres bezbramkowo. Grając
    Czytaj całość
    dwóch więcej Drej kończy ze słabej pozycji na skrzydle a akcje później Balwas już w nieco lepszej sytuacji wyleczony z piłki ręcznej przez bramkarza. Tempo słabe a błędy techniczne na poziomie juniora młodszego. Wszystko do środka, bez pomysłu. Zawodnicy nie myślą na boisku, nie analizują tego co dzieje się na bieżąco. Frelek bierze czas i mówi co mają zagrać w kolejnej akcji. Idzie zagrywka i kończy się tak jak trener chciał, tylko że... obrotowy w tej akcji miał kończyć z czystej pozycji, a po tych kalecznych zmianach pozycji wylądował w gąszczu obrońców. Mimo wszystko piłka i tak poszła na koło co skończyło się stratą. Przecież można puścić piłkę dalej jeśli nie ma miejsca na podanie jak było ustalone. Przecież akcja nie musi zakończyć się tak jest została rozpisana. Większość bramek to akcje indywidualne i przypadkowe sytuacje. Kniaziew rusza się jak wóz z węglem a robił co chciał. Krupa przy stanie 25:26 ma piłkę na 6tym metrze i próbuje wkrętke zamiast rzucić mocno, było mniej niż 3 minuty do końca. Chociaż do niego nie można mieć pretensji bo gra obrona - atak po 60 minut, widać że ledwo stał na nogach. Z całego towarzystwa znów wyróżniał się Pilot. Na hali atmosfera jak na otwartym treningu przed sezonem. Jest mi przykro że w takim miejscu jest nasz szczypiorniak.
    • kruck Zgłoś komentarz
      Nie jestem fanem Zbyszka Kwiatkowskiego, ale nie mogę spokojnie patrzeć jak sędziowie prowokują zawodnika swoimi decyzjami. Dwa razy dwie minuty za mocną obronę i karny w ostatnich
      Czytaj całość
      sekundach pierwszej połowy nie wiem za co, ale na pewno nie za obronę w kole ? Dają kary nie tym zawodnikom, co trzeba. Zdaję sobie sprawę, że w TV nie wszystko można zauważyć, ale też powtórki pokazują niezbicie, że sędziowie popełniają błędy. Takie zachowanie sędziów powinno być oficjalnie ocenione. Dlaczego związek nie informuje nas kibiców, jaką ocenę otrzymali sędziowie po meczu? Czy sędziowie, to święte nieomylne krowy, które bezkarnie mogą popełniać błędy kosztem zawodników?
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×