KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Bez cudów w "cudownym mieście". Polacy zrobiliby to lepiej (opinia)

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro dobiegły końca. Wszystkie medale rozdane, wszystkie sensacyjne triumfy, druzgocące porażki i wielkie rozczarowania już za nami.

Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Efektowna ceremonia otwarcia IO Rio 2016 Getty Images / Efektowna ceremonia otwarcia IO Rio 2016

Dla mnie były to pierwsze igrzyska, które widziałem na własne oczy. I pierwsze, gdy nie czułem smutku po zgaszeniu olimpijskiego znicza.

Przyjeżdżając na igrzyska do Rio, które sami jego mieszkańcy nazywają "ciudade maravillosa", czyli "cudownym miastem", liczyłem na to, że zobaczę wyjątkowy i zachwycający dwutygodniowy spektakl. Zobaczyłem festiwal prowizorki i bylejakości, nierzadko z dodatkiem brzydoty i niekompetencji.

Jeśli Rio jest gdzieś cudowne, to na pewno nie w dzielnicy Barra de Tijuca, gdzie stoi olimpijski park. Tam przez całe igrzyska królowały niezbyt urodziwe obiekty, a ich dwór stanowiły wszelkiego rodzaju barierki, rury, plandeki i agregaty prądotwórcze. Do tego wszędzie stały ogrodzenia, które sprawiały, że dojście z punktu A oddalonego od punktu B o jakieś 100 metrów, wymagało pokonania odległości o wiele większej, lub wręcz skorzystania z autobusu. Kierowca ruszał z punktu A, objeżdżał cały park dookoła i po 15-20 minutach szczęśliwie docierał na miejsce, w którym chcieliśmy się znaleźć.

Złe wrażenie dopełniały wszechobecne budki ze śmieciowym jedzeniem jakości podłej, za to za skandalicznie wysoką cenę. No i wolontariusze, mili, uczynni, pomocni, pod warunkiem, że mówisz po portugalsku i jesteś w stanie wytłumaczyć im, czego chcesz. Jakikolwiek inny język znał jeden na dziesięciu i z reguły nie wywodził się z Brazylii.

ZOBACZ WIDEO Kamila Lićwinko ze łzami w oczach: wydarzyła się tragedia Kamila Lićwinko ze łzami w oczach: wydarzyła się tragedia

Kogoś, kto przyjechał na igrzyska do pracy, frustrowały też wiecznie spóźniające się autobusy z szalonymi kierowcami, horrendalnie droga stołówka dla dziennikarzy i nieustanne problemy z dostępnością kawy. Nie wspominam już o zaoferowaniu chociażby krówek ciągutek, bo przecież wściekle głodna rzesza przybyszów z zagranicy powinna w zamyśle organizatorów karnie ustawiać się w kolejce do wspomnianej stołówki.

Poza parkiem olimpijskim wcale nie było lepiej. Przytłaczające wrażenie robił kompleks o wdzięcznej nazwie "Sambodromo", który przypominał typowy stadion piłkarski w Polsce w latach 90. Betonowy, podniszczony obiekt, naprawdę był arena zmagań olimpijczyków.

Nie spodziewałem się też, że na igrzyskach zobaczę coś takiego jak kompleks Rio Centro. W sześciu halach nazwanych Pawilonami rywalizowali między innymi pięściarze, tenisiści stołowi, badmintoniści i ciężarowcy. Kiedy odwiedzałem to miejsce, czułem się, jakbym przyjechał do hurtowni lub jednego z warszawskich zagłębi magazynowych. Zresztą te wielkie, prostokątne, prowizoryczne budowle bez krzty wdzięku i urody pewnie zostaną teraz magazynami. Ewentualnie, co zalecam i czemu kibicuję, zostaną rozebrane.

W samym mieście Rio de Janeiro też jakoś nie dostrzegłem cudowności, którą chwalą się jego mieszkańcy. Widziałem za to obszarpane ulice między którymi płynęły brudne rzeczki i na których unosiły się przykre zapachy. I to wcale nie w fawelach, a w dzielnicy, która uchodzi za enklawę bogaczy. Bardzo brzydką zresztą, bo składającą się z dziesiątek zamkniętych, pilnie strzeżonych osiedli. Każde z tak zwanych "kondominiów" to kilka stojących obok siebie architektonicznych koszmarów - ogromnych ponad dwudziestopiętrowych bloków o wdzięku wyremontowanej wielkiej płyty.

Usłyszałem niedawno, że wskaźnikiem rozwoju cywilizacyjnego w mieście jest prymat pieszego nad zmotoryzowanym. Jeśli zastosować go do Rio, mamy do czynienia z trzecim światem. Pieszy, który nie orientuje się w tutejszych warunkach, walczy o przetrwanie. Często na próżno szuka wyznaczonego przejścia czy kładki i aby uniknąć niekończących się spacerów w nieznane musi przemykać między pędzącymi autami. Kierowcy tychże aut o zwyczaju przepuszczenia pieszego, czy choćby zwolnienia przed nim, nigdy nie słyszeli. O takim urządzeniu jak kierunkowskaz, chyba też nie.

Dla przybysza z Europy komunikacja w Rio to prawdziwy małpi gaj. Niektóre miejsca wydają się blisko, ale wychodzi na to, że żeby do nich dotrzeć, trzeba trzy razy pojechać naokoło. Korki występują praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Rozbrajają przystanki autobusowe - wbite w ziemię słupy ze znakiem autobusu. Rozkładu jazdy brak, informacji o kursujących tą trasą liniach brak. O wiacie czy ławeczce zapomnij. Stój i czekaj na to, co akurat przyjedzie. Może od kierowcy dowiesz się, gdzie zmierza. Nie znasz portugalskiego? No cóż, twój problem.

Trzy tygodnie spędzone w Rio de Janeiro wystarczyły mi do wyrobienia sobie nieprzychylnej opinii o tym mieście. Były co prawda chwile, mające w sobie pewien mistycyzm - kiedy widziałem spoglądającego na miasto ze wzgórza Corcovado Chrystusa Odkupiciela. Większość rzeczy zaskoczyła mnie jednak negatywnie. Myślałem, że skoro to moje pierwsze igrzyska, to może zawsze tak jest. Bardziej doświadczeni koledzy rozwiali jednak moje wątpliwości i mówili, że to najgorzej zorganizowane igrzyska olimpijskie od wielu lat. Nigdy nie byłem w Tokio, ale po przygodzie w "cudownym mieście" już o pobycie w japońskiej stolicy marzę.

Po zobaczeniu igrzysk w Rio jestem przekonany, że bardziej przygotowana na taką imprezę od Brazylii jest Polska. W Warszawie transport stałby na dobrym poziomie, dziennikarzom starano by się zapewnić komfort pracy i ciepły posiłek, prawie wszyscy wolontariusze mówiliby po angielsku. Stadion Narodowy jest o wiele ładniejszy od Maracany, żeglarzy wysłano by nad Zegrze, kolarzy torowych na tor w Pruszkowie, a siatkarzy na odnowiony i powiększony Torwar. Stadion olimpijski stanąłby pewnie gdzieś w Wawrze. I jestem przekonany, że zaangażowanie ludzi byłoby większe, a obiekty sportowe zapełniałyby się nie tylko wtedy, gdy miejscowi walczą o medale. Zrobilibyśmy po prostu lepsze igrzyska, niż Brazylijczycy.

Moja ocena jest surowa i przepełniona rozczarowaniem, ale żeby być sprawiedliwym muszę dodać, że nie sposób odmówić igrzyskom w Rio pewnego uroku. Urok ten związany jest przede wszystkim z serdecznością i ciepłem zwykłych ludzi, którzy byli częścią tych igrzysk. Z ich radością z bycia Brazylijczykami w tych wyjątkowych dla nich dniach. XXXI igrzyska olimpijskie miały swoje dobre strony. Może jako ktoś, dla kogo były one pierwsze, oczekiwałem zbyt wiele? Może po prostu tej lepszej strony Rio nie było mi dane zobaczyć.

Grzegorz Wojnarowski z Rio de Janeiro

ZOBACZ WIDEO "Halo, tu Rio": jak miasto odnajdzie się po igrzyskach? (źródło TVP)
Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (18)
  • mtay Zgłoś komentarz
    Od strony organizacyjnej można trochę ponarzekać na gospodarzy. Jednak od strony sportowej "dali radę". Dlaczego? Najbardziej doceniam ich złote krążki w sportach drużynowych męskich,
    Czytaj całość
    tj. w siatkówce i w piłce nożnej. Byli faworytami przed rozpoczęciem olimpiady i spełnili oczekiwania swoich kibiców, nie zawiedli. IMHO nasze przewidywania, co do kilku polskich reprezentantów/reprezentantek też były wysokie, bo sięgające miejsc na podium czyli olimpijskich medali. Jeszcze przed rozpoczęciem IO w Rio wielu wypatrywało zdobyczy medalowych siatkarzy, bądź, chyba mniejsze grono - piłkarzy ręcznych, jednak zwłaszcza w kilku dyscyplinach indywidualnych. Nie będę wymieniał tych sportowców z nazwiska, każdy kibic wie, kto z naszych olimpijczyków mniej lub bardziej rozczarował.
    • karlik21 Zgłoś komentarz
      Polska organizatorem olimpiady -śmiechu warte ,Brazylia to bogaty kraj 4- gospodarka świata organizuje olimpiadę i mistrzostwa świata w piłce nożnej prawie równocześnie a co do
      Czytaj całość
      prowizorki po co budować obiekty które nie będą wykorzystane po olimpiadzie - to ekonomia i klimat na to pozwala w Rio mieszka 6 mil.ludzi a w San Paulo 18 mil. pokarz mi takie miasto w polsce i dla tego są problemy
      • Szymon Nazar Zgłoś komentarz
        Zgadzam się ze stwierdzeniem, że IO w Rio, był festiwalem prowizorki i bylejakości. Nawet PiŚ na Błoniach krakowskich i na Narodowym mógł zrobić to lepi.
        • Mo Nika Zgłoś komentarz
          Zapewne Polacy zrobiliby to lepiej , drożej , pozamykaliby miasta ,autostrady i lotniska i cała Polska " zylaby" igrzyskami a nasze prawnuki by to spłacały . Uwazam ze takie imprezy powinny
          Czytaj całość
          sie odbywać w wersji ekonomicznej przy jak najmniejszym zamieszaniu a nie wyrzucanie miliardów zeby pismaki spędziły cudowny czas , napisali kilka pochwalnych peanów a pieniądze ... Którzby liczył wszak nie "my "na to pracujemy . Brawo Brazylia !
          • Piotr Quaz Zgłoś komentarz
            Polacy robią w tej chwili najlepiej zorganizowane masowe imprezy na świecie - z taką opinią spotykałem się wśród wielu ludzi z zagranicy, którzy byli w Polsce na takich wydarzeniach -
            Czytaj całość
            od Euro 2012 po Światowe Dni Młodzieży. Skoro tak mówią, to trzeba to przyjąć do wiadomości.
            • Pan wszystkich Panów Zgłoś komentarz
              Polacy zrobiliby to lepiej...macior z kaczką bez wątpienia
              • Marcin Wie Zgłoś komentarz
                Moze i zrobilibysmy lepsze igrzyska tylko po co? Malo mamy wydatkow? Najpierw mistrzostwa swiata teraz igrzyska olimpijskie i budzet Brazylii lezy i kwiczy. W Brazylii nie ma pieniedzy na
                Czytaj całość
                edukacje. lecznictwo czy policje ale wielcy tego swiata wydrenowali kase z tego kraju organizujac dwie wielkie imprezy. Czekac az budzet Brazyli isie zalamie.
                • teknokiller Zgłoś komentarz
                  Sądzę,że obecnie Olimpiada to światowa pralnia pieniędzy i nabijanie kasy miejscowym kacykom i globalnym rekinom.Smutne jest to ,że nie możemy tego zatrzymać.Mocny katar.
                  • Kazimierz Jodkowski Zgłoś komentarz
                    lepiej olimpiady w Polsce nie robic. Szkoda pieniedzy. Niech robia je inni frajerzy
                    • yes Zgłoś komentarz
                      Rio de Janeiro było stolicą Brazylii. Stolicę przeniesiono do nowo (wówczas) powstałej Brasilii. Wiadomo, że Rio jest miastem kontrastów. Nie mogli na nowo wybudować tego miasta i
                      Czytaj całość
                      dostosować do potrzeb Igrzysk oraz wszystkich w nich uczestniczących w różnym charakterze.. "jestem przekonany, że bardziej przygotowana na taką imprezę od Brazylii jest Polska" - czy któreś polskie miasto (nie państwo) ubiegało się lub ubiega o organizację letnich IO? Nie chodzi o wymienienie uwag i wskazanie miejsc. Chodzi o pieniądze i organizację, ale też chęci i odwagę. Było w 2016 miasto brazylijskie będzie w 2020 - japońskie i dzięki im za to.
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×