Blisko trzygodzinna batalia w Wieluniu. Barkom obronił się przed Lubinem

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski / Na zdjęciu: Gracze Barkomu Każany Lwów
WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski / Na zdjęciu: Gracze Barkomu Każany Lwów
zdjęcie autora artykułu

Barkom Każany Lwów i Cuprum Lubin w zaległym meczu 16. kolejki PlusLigi zafundowały kibicom blisko trzygodzinne pięciosetowe widowisko. Po pełnym emocji pojedynku po zwycięstwo sięgnęli jednak siatkarze z Ukrainy.

Barkom Każany Lwów w tym sezonie lubi sprawiać niespodzianki. Do nich możemy bez wątpienia zaliczyć ostatnie wygrane z Aluron CMC Wartą Zawiercie oraz Jastrzębskim Węglem. Zwycięską passę lwowian przerwała dopiero Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Po 22. rozegranych meczach w PlusLidze Barkom plasował się na 11. miejscu. W gorszej sytuacji było zdecydowanie Cuprum Lubin, które już od dłuższego czasu piastuje przedostatnią pozycję.

Gospodarze po ostatnich bardzo dobrych występach wydawali się faworytem starcia z Miedziowymi. Początek spotkania jednak nie należał do ukraińskiej drużyny. Zawodnicy Barkomu popełniali sporo błędów w ofensywie, a te szybko wykorzystali rywale, budując kilkupunktową przewagę (6:2). Mimo słabszego otwarcia lwowianie szybko wyciągnęli wnioski i zdołali doprowadzić do remisu. Z akcji na akcję Barkom wyglądał coraz lepiej i po udanej zagrywce Vasyla Tupchiiego prowadził 14:12.

Taki rezultat nie utrzymał się długo. Cuprum wyrównało wynik i przez chwilę oba zespoły szły ramię w ramię. W drugiej części seta jednak to Barkom ponownie zaatakował. Lwowianie bardzo dobrze prezentowali się na linii blok-obrona i nie marnowali szans w kontrach. W ofensywie skutecznością popisywał się przede wszystkim Luciano Palonsky. Gospodarze złapali rytm, odnotowali imponującą serię i prowadząc 21:17, zbliżyli się do wygranej w secie.

ZOBACZ WIDEO: "Cudowna dziewczyna". Tymi zdjęciami Brodnicka zachwyciła

Siatkarze Cuprum nie złożyli jednak broni i w końcówce wzięli sprawy w swoje ręce. Miedziowi przestali psuć zagrywki, poprawili skuteczność w ofensywie i po efektownym bloku Kamila Kwasowskiego obrócili wynik na swoją korzyść (23:22). To właśnie wtedy rozpoczęło się prawdziwe granie. Obie drużyny nie odpuszczały w końcówce, a kibice mogli śledzić pełną emocji walkę na przewagi. Zaciętą rywalizację zakończył dopiero Paweł Pietraszko, który dwoma asami serwisowymi zapewnił Cuprum wygraną w pierwszym secie (36:34).

Zmotywowani gracze z Lubina dobrze weszli także w kolejną odsłonę, rozpoczynając ją od kilkupunktowego prowadzenia (5:2). I tym razem jednak powtórzył się scenariusz z poprzedniej partii. Barkom szybko dogonił rywali, a dokładając do swojej gry mocną i kąśliwą zagrywkę oraz szczelny blok przejął inicjatywę na boisku (12:9). Miedziowi próbowali odrabiać straty, ale rozpędzeni gospodarze skutecznie im to uniemożliwiali.

Liderem ofensywy Barkomu w dalszym ciągu był utrzymujący wysoki poziom Luciano Palonsky. Na środku z kolei świetnie prezentował się Mousse Gueye. Taka gra pozwalała ukraińskiej ekipie utrzymywać kilkupunktowe prowadzenie. Tym razem spektakularnego zwrotu akcji i trzymającej w napięciu pogoni ze strony Cuprum nie było. Barkom do końca nie oddał inicjatywy, a kropkę nad "i" atakiem postawił Luciano Palonsky (25:22).

Na początku trzeciej partii po zmianę na pozycji rozgrywającego sięgnął Paweł Rusek. W miejsce Danilo Gelinskiego pojawił się Kajetan Kubicki. Ta rotacja pozytywnie wpłynęła na drużynę gości. Cuprum nie pozwoliło rywalom odskoczyć w początkowej fazie seta i bardzo długo obie drużyny szły ramię w ramię, prezentując wyrównany poziom. Barkom kilkukrotnie próbował przechylać szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak Miedziowi zawzięcie trzymali się wyniku.

W końcówce to właśnie Cuprum przystąpiło do ataku. Przyjezdni dominowali w ofensywie i coraz bardziej dawali się rywalom we znaki na siatce, świetnie pracując blokiem. Miedziowi po udanym natarciu mieli po swojej stronie piłkę setową, lecz Barkom potrafił przedłużyć losy rywalizacji. Podobnie jak w premierowej partii o wszystkim zadecydowała więc gra na przewagi. I tym razem lepsi w niej okazali się lubinianie, którzy mogli liczyć na kluczowe zagrywki Pawła Pietraszki (34:32).

Podrażnieni gracze Barkomu w kolejnej odsłonie już na samym początku narzucili swoje warunki. Lwowianie nie zwalniali ręki zarówno w polu serwisowym, jak i ataku i po świetnym otwarciu prowadzili już 8:3. Ten set długo był teatrem jednego aktora. Cuprum rozpoczęło źle i na dystansie nie potrafiło tego odrobić. Gospodarze z kolei robili swoje na czele z Luciano Palonskym, dokładając kolejne punkty do swojego dorobku (15:7).

Trener Paweł Rusek przy tak wysokiej stracie swojej drużyny dał odpocząć swoim podstawowym graczom. Dogranie seta i zwycięstwo Barkomu wydawało się więc formalnością. Zmiennicy z Lubina weszli jednak z nową energią i krok po kroku odrabiali straty. Przyjezdni przy zagrywkach Kajetana Kubickiego popisali się fenomenalną serią i z wysokiej przewagi gospodarzy niespodziewanie pozostał tylko punkt (20:19). Mimo problemów ukraińska drużyna obudziła się w końcówce i wygrywając odsłonę 25:22, doprowadziła do tie-breaka.

W decydującej partii również nie brakowało wyrównanej walki. Od momentu zmiany stron to jednak Barkom był krok przed rywalami i w końcu powiększył prowadzenie do dwóch punktów (12:10). Cuprum nie pozostawił tego bez odpowiedzi, odrabiając straty w samej końcówce. Przy stanie 13:13 mecz rozpoczął się więc na nowo. Tym razem jednak ostatnie słowo należało do gospodarzy, a zwycięski punkt zagrywką zdobył Mousse Gueye.

Barkom Każany Lwów - KGHM Cuprum Lubin 3:2 (34:36, 25:22, 32:34, 25:22, 16:14)

Barkom: Tupchii, Petrovs, Shchurov, Gueye, Kovalov, Palonsky, Pampushko (libero) oraz Kucher, Dardzans

Cuprum: Hanes, Gelinski, Pietraszko, Strulak, Kwasowski, Berger, Masłowski (libero), Granieczny (libero) oraz Ferens, Lipiński, Kubicki, Czerny

MVP: Luciano Palonsky (Barkom Każany Lwów) Zobacz także:

Jastrzębski Węgiel chce podbić Europę. Klub sfinalizował rozmowy z kolejnym zawodnikiem Był uzależniony od alkoholu i pornografii. Polski siatkarz opowiedział o trudnej przeszłości

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (0)