KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Jeden mecz, dwa oblicza

W hicie kolejki Gwardia Wrocław okazała się lepsza od Piasta Szczecin, pokonując go 3:1 (25:15, 25:18, 17:25, 25:23). Gospodynie pierwsze dwa sety oddały praktycznie bez walki przeciwniczkom. Dopiero w dwóch ostatnich partiach mogliśmy zobaczyć prawdziwe oblicze obu drużyn. Wrocławianki po tym meczu objęły prowadzenie w ligowej tabeli.

Łukasz Płócienniczak
Łukasz Płócienniczak

Piast Szczecin - Impel Gwardia Wrocław 1:3 (15:25, 18:25, 25:17, 23:25)

Składy drużyn:

Piast Szczecin: Edyta Rzenno, Marlena Zielonka, Katarzyna Bury, Paulina Chojnacka, Marta Szymańska, Małgorzata Plebanek, Joanna Kuchczyńska (libero) oraz Anna Róg, Katarzyna Ciesielska, Anna Związek.

Gwardia Wrocław: Agnieszka Starzyk, Katarzyna Mroczkowska, Ewelina Taborek, Marta Solipiwko, Bogumiła Barańska, Małgorzata Kupisz, Agnieszka Jagiełło (libero) oraz Joanna Kaczor, Marta Haładyn, Zuzanna Efimienko, Joanna Koprowska.

Przed meczem dużo mówiło się o tym jak obie drużyny maja zagrać, żeby zdobyć komplet punktów. Piast jako lider zapowiadał walkę od pierwszej piłki jako równorzędny partner dla spadkowicza. Natomiast Gwardia musiała zmazać plamę po porażce u siebie z Wisłą. Spotkanie dwóch drużyn, które z pewnością będą walczyć o awans do LSK spowodowało, że hala Szczecińskiego Domu Sportu wypełniła się po brzegi. Nie można było sobie wymarzyć lepszej atmosfery. Jak się jednak okazało pełne trybuny i nadzwyczajne zainteresowanie mediów nie zawsze może przynosić wymierne korzyści. Wręcz przeciwnie, pokonanie tej niecodziennej sytuacji okazało się trudniejsze, niż wygranie z Gwardią.

Pierwszy set rozpoczął się od niewielkiego prowadzenia gospodyń (5:3), ale co później się stało to tak naprawdę nikt w hali nie potrafił wytłumaczyć. Zawodniczki Piasta stanęły na boisku i patrzyły w sufit, albo miały nogi powiązane i nie mogły się ruszać. Teorii na ten temat można snuć dużo. Fakt jest jeden. Gwardzistki podarowały dwa punkty przeciwniczkom psując zagrywki, ale na swoje konto zapisały ich czternaście. W ten sposób zrobiło się dziesięć oczek przewagi (7:17). Trener Marek Mierzwiński interweniował przeprowadzając zmiany, wykorzystał mu przysługujące przerwy - nie pomogło. Miejscowe zdążyły się w porę pozbierać z desek. Co prawda przegrały tą dziesięciopunktową różnicą (15:25), ale pierwotnie przebieg seta wskazywał na to, że szczecinianki nie wyjdą nawet z "dziesiątki".

Przed rozpoczęciem drugiej odsłony pozostawała tylko nadzieja na dobre, siatkarskie widowisko dwóch pretendentów do awansu. Początkowa faza tej partii rzeczywiście wyglądała o niebo lepiej jak pierwszy set. Szczecinianki przede wszystkim popełniały mniej błędów. Gwardzistki odskoczyły na dwa punkty przy stanie 4:2, ale miejscowe na zdobycie większej przewagi nie pozwoliły. Do remisu po 9 doprowadziła Paulina Chojnacka zdobywając dwa punkty z rzędu i jak jeszcze kilka kolejek temu zasługiwała na falę krytyki, tak teraz jest zdecydowanie najmocniejszym filarem tej drużyny. W tym momencie, drugi raz w meczu gospodynie usnęły, straciły sześć oczek w jednym ustawieniu (9:15). To był kluczowy moment w tym secie, przyjezdne dociągnęły przewagę do samego końca po drodze powiększając ją o jedno oczko (18:25).

Gdyby patrzeć tylko na przebieg tych dwóch partii można było wywnioskować, że gra rzeczywiście pretendent do awansu - Gwardia, a po drugiej stronie stremowany zespół ze środka tabeli, albo nawet walczący o utrzymanie w pierwszej lidze - Piast. Nikt już chyba w cuda nie wierzył. Po tej deklasacji w pierwszych dwóch wydawało się, że spotkanie jest już niemal rozstrzygnięte. W to, że Piast się podniesie zwątpił zapewne każdy. Pozostało tylko czekać, aż skończy się to jednostronne widowisko.

Miejscowe nie miały już nic do stracenia. Najwyraźniej nerwy je opuściły, bo od samego początku przycisnęły przeciwniczki do muru. Gwardzistki z pewnością się tego nie spodziewały. Szczecinianki zaczęły mocno zagrywać odrzucając przeciwniczki od siatki, co spowodowało szybki wzrost przewagi. (4:0, 8:2). Przez blok podopiecznych Rafała Błaszczyka zaczęły się przebijać przyjmujące Katarzyna Bury i Anna Związek, które wcześniej były skutecznie blokowane i tylko sporadycznie zdobywały punkt. W ten sposób, podobnie jak Gwardia w pierwszym secie, miejscowe uzyskały dziesięciopunktową przewagę (18:8). Przy stanie 17:8 żółtą kartkę obejrzał trener gości za głośne komentowanie decyzji sędziego. Mogło się wydawać, że dziesięć oczek to przewaga bezpieczne. Zawodniczki Piasta pokazały, że i taką przewagę można roztrwonić, albo po prostu chciały dać swoim kibicom trochę większą dawkę adrenaliny. Najpierw straciły trzy punkty w jednym ustawieniu. Trener Mierzwiński wziął czas, a po nim miejscowe zdobyły dwa punkty z rzędu, ale pięć kolejnych straciły (20:16). Bliżej podejść rywalkom już nie dały. Zdobyły pięć punktów, oddając tylko jeden przeciwniczkom (25:17). Dzięki temu rozpaliły iskierkę nadziei wśród swoich kibiców.

Czwarty set był najbardziej wyrównany. Od samego początku oba zespoły szły łeb w łeb. Gdy jedna z drużyn odskakiwała na dwa - trzy punkty, druga natychmiast ja goniła. Siłą rzeczy wszystko musiało się rozstrzygnąć w samej końcówce. Dopiero przy stanie 21:21 przyjezdne skutecznie przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Najpierw punkt z ataku zdobyła Bogumiła Barańska, chwilę później punkt blokiem zdobyła Joanna Kaczor. Zrobiło się 21:23 i doprowadzić do remisu szczecinianki już nie potrafiły. Przegrały tą partię 23:25, a przez to cały mecz 1:3.

W całym spotkaniu mogliśmy oglądać tak naprawdę dwa zespoły Piasta. Jeden w pierwszych dwóch setach. Popełniający bardzo dużo błędów, sprawiały wrażenie stremowanych tym, że przyjechał do nich spadkowicz z LSK. Natomiast w secie trzecim i czwartym zobaczyliśmy gospodynie rzeczywiście walczące o awans. Nie bojące się trudnych zagrań i podejmowania ryzyka. Na pewno Gwardia z perspektywy całego spotkania zasłużyła na komplet punktów. Grała solidnie, na równym poziomie. Na szczególne uznanie zasługuje libero Agnieszka Jagiełło, która kilkanaście razy popisała się teoretycznie niemożliwymi do podbicia obronami. Zresztą sportowa kapituła nagrodziła ją statuetką za ten występ. Dzięki tej wygranej Gwardia obejmuje prowadzenie w ligowej tabeli.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×