Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Do trzech razy sztuka, Canarinhos wyraźnie lepsi - relacja ze spotkania Brazylia - Polska

Trzecia wygrana z Brazylijczykami z rzędu? Nie tym razem. Podopieczni Andrei Anastasiego zagrali najsłabszy mecz w tej edycji LŚ i przegrali z dalekimi od optymalnej formy Canarinhos.
Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk

Jeszcze do niedawna każda wyprawa polskich siatkarzy do Brazylii rodziła niemal wyłącznie pytania o rozmiar porażki i rozważania, dlaczego i tym razem nie udało się pokonać Canarihnos. Rok 2012 odciążył polskich kibiców od nieprzyjemnych refleksji: po dwóch zwycięstwach, które kadra Andrei Anastasiego odniosła nad kanarkowymi w tegorocznej edycji Ligi Światowej, można było nawet stawiać Polaków w roli faworyta niedzielnego meczu w Sao Bernardo.

Żółto-niebieskie trybuny hali Ginasio Municipal i odśpiewany a capella hymn Brazylii robił wrażenie nie mniejsze niż doping w katowickim Spodku. Polscy siatkarze w tak głośnej hali czuli się jak ryby w wodzie i bez problemów punktowali na skrzydłach. Rywale, których ofensywą kierował Bruno Rezende, nie pozostawali im dłużni (7:8). Wallace, mało skuteczny w poprzednim starciu obu zespołów, tym razem raz po raz przedzierał się przez blok biało-czerwonych. Brazylijczycy pewnie grali środkiem i doskonale bronili kolejne ataki Polaków, jednak w końcu przebudził się polski blok w osobie Łukasza Żygadły. Dzięki obronom tego zawodnika (a także niezawodnego Krzysztofa Ignaczaka) polscy siatkarze uzyskali dwupunktowe prowadzenie. Stopniało ono po blokach na Zbigniewie Barmanie i Michale Winiarskim (16:16). Gdy wydawało się, że dzięki zagrywce Sidao Brazylijczycy zakończą seta na swoją korzyść, polskim asem z rękawa okazał się serwis Michała Ruciaka. Doprowadziła ona do zaciętej końcówki pierwszej partii, którą rozstrzygnęła decyzja arbitra o błędzie Bartmana (27:25).

Uskrzydleni początkiem meczu Brazylijczycy bezlitośnie wykorzystywali niepewne przyjęcie i atak rywali. Choć wynik na to nie wskazywał, gospodarze zdominowali polski zespół (8:5). Trener Anastasi, przerażony niemocą swoich podopiecznych, brał kolejne czasy, jednak nie dawało to rezultatu. Nawet zwijający się jak w ukropie Ignaczak nie mógł podbić wszystkich ataków rozpędzonych przeciwników. Pojedyncze dobre zagrania (jak bloki na Murilo i Dantem) pozwalały mieć nadzieję na odmianę losów seta, ale błędy popełniane przez Polaków - już nie (16:13). Lekarstwem na słabą skuteczność miał być Jakub Jarosz, jednak to jego vis a vis z drużyny rywala, czyli Wallace, imponował swoją grą, podobnie zresztą jak jego koledzy z zespołu. Zawodnicy Bernardo Rezendego wykorzystali okres wyraźnej słabości Polaków i za sprawą dwóch udanych akcji Murilo spokojnie doprowadzili do końca drugiego seta (25:17).

Aż sześć punktowych zagrywek kanarkowych musiało niepokoić sztab reprezentacji Polski, tym bardziej, że ostatnio słynący z pewnego serwisu biało-czerwoni w niedzielnym meczu ani razu nie zapunktowali w tym elemencie. Na parkiecie pozostali Jarosz, Paweł Zagumny i Grzegorz Kosok, za Kurka wszedł Michał Kubiak. Zmiany w składzie nie odmieniły diametralnie gry polskiej drużyny, ale błędy gospodarzy przyniosły jej pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie (7:8). Gra Polaków odżyła, stać ich było na prowadzenie wyrównanej walki z rywalem (także w statystyce popełnionych błędów). Korzyści efektownych akcji biało-czerwonych w bloku były niwelowane przez proste błędy, mimo to polscy siatkarze utrzymali przewagę (15:17). Zdenerwowani Brazylijczycy dyskutowali z arbitrem, lecz na nieszczęście przeciwników nie ograniczyli się tylko do tego; po zatrzymaniu ataku Jarosza i atakach Thiago na tablicy wyników pojawił się remis (21:21). W ostatnich akcjach pomogło szczęście: dzięki pomyłkom dotychczas nieomylnych Thiago i Murilo Polacy pozostali w grze!

Obraz gry w kolejnej partii zmienił się niewiele: polski zespół straszył rywali blokiem, zaś kanarkowi demonstrowali szybkie rozegranie i bezlitosny atak. Słabszą stroną Polaków była obrona, której trudności sprawiały nawet plasy Murilo. Dzięki niezwykle aktywnemu Kurkowi polska drużyna utrzymywała niezły rezultat (8:7). Paweł Zagumny próbował zaskakiwać rywali niekonwencjonalnymi zagraniami (jak iście brazylijska krótka z Kosokiem), ale nie wystarczało to na Bruno Rezende i jego skuteczne kombinacje. Niezawodny w polu serwisowym Thiago godnie zastępował Dantego Amarala (16:13). Nerwowa atmosfera udzieliła się obu ekipom: Polacy nie potrafili powstrzymać zbić Wallace i przełamać brazylijskiej "ściany", zaś kapitan oraz trener zespołu Brazylii wyładowywali swój gniew na sędziach. Ostatni zryw biało-czerwonych, zapoczątkowany przez atak Kosoka i blok na atakującym rywali, przyniósł wiele emocji, ale nie odmienił losów meczu. Po ataku Lucasa wiadomo było, że to mistrzowie świata zajmą pierwsze miejsce w tabeli grupy B.

Brazylia - Polska 3:1 (26:24, 25:17, 23:25, 25:23)

Brazylia: Wallace, Bruno, Sidao, Murilo, Lucas, Dante, Sergio (libero) oraz Thiago, Ricardo, Theo, Rodrigao

Polska: Nowakowski, Kurek, Bartman, Winiarski, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Kosok, Jarosz, Zagumny, Kubiak

Tabela grupy B:

LŚ grupa B

Drużyna M Z P Ratio set Ratio m. punkty Punkty
Polska 12 10 2 2.538 1.099 29
Brazylia 12 8 4 1.824 1.135 26
Kanada 12 3 9 0.500 0.905 10
Finlandia 12 3 9 0.387 0.873 7

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (13):

  • jaet Zgłoś komentarz
    To nie do końca tak,że nie szła zagrywka, bo przynajmniej kilka serwów, szczególnie w czwartym secie było piekielnie silnych, tylko Sergio, Murillo i Thiago brali wszystko praktycznie w
    Czytaj całość
    punkt. I na tym właściwie wyglądała cała różnica pomiędzy jedną i drugą reprezentacją w tym meczu. Co do Zagumnego, to faktycznie gubił blok Brazylijczyków bez najmniejszych problemów,ale w decydującym momencie czwartego seta, najpierw nie podbił banalnej kiwki Thiago, a potem zagrał w dwóch kontrach tak niedokładne piłki do Kurka i Kubiaka, że ci nie mieli szans nic znich zrobić. Kuba Jarosz zgasł w końcówce meczu jak świeczka bez tlenu. O ile dobrze policzyłem, to nie skończył pięciu swoich ostatnich piłek.
    • qasta Zgłoś komentarz
      Słabszy dzień miał i trener (za późne zmiany !) i zawodnicy, nie szła zagrywka (chyba pierwszy raz nam się zdarzył mecz bez asów), głupie nieporozumienia w przyjęciu, błędy własne
      Czytaj całość
      itd itd. Zemściło się ustawiczne granie jedną szóstką. Cóż, kiedyś trzeba było za to zapłacić. Po powrocie do Europy będzie lepiej, wierzę w to. Oby tylko nasz trenero wyciągnął najlepsze wnioski. I żeby wyciągnął Gumę, Rucka i Wiśnie z zamrażarki. Kiedy się mają zgrywać meczowo jak nie teraz !
      • Pan wszystkich Panów Zgłoś komentarz
        Przegrana z Finami może kosztować...
        • stary kibic Zgłoś komentarz
          Taki dzień też musiał przyjść. Może to i lepiej, że w Brazylii. Nawet Anastasi miał słabszy dzień. Mają za to materiał do przemysleń. Może być tylko lepiej.
          • toja Zgłoś komentarz
            Tragedii nie ma , a to okeślenie wyrażnie lepsi to wcale nie prawda , szacunek dla reprezentantów Polski
            • domma Zgłoś komentarz
              Widać, że Łukasz i Zbyszek zmęczeni po 3 turniejach, które rozegrali prawie w całości, zmiana stref i podróże też zrobiły swoje. Dzisiaj nie tylko ta dwójka źle grała, ale cały
              Czytaj całość
              zespół. Zdarza się, nawet najlepszym. W Finlandii, miejmy nadzieję, będzie znacznie lepiej.
              • duszyczka Zgłoś komentarz
                Nie spodziewałam się że Polska po raz kolejny pokona Brazylie bo jednak tej klasy zespól aż 3 meczów pod rząd z jednym rywalem nie przgrywa. Cieszmy się że w "zapasie" jest jeszcze
                Czytaj całość
                turniej w Finlandii. Mam nadzieję, że tam Polacy wygrają z Brazylią, no albo się Brazylijczykom noga powinie w innym meczu i jakoś wyjdziemy z tej rywalizacji zwycięsko.
                • Aga BDG Zgłoś komentarz
                  Szkoda tego meczu. W czwartym secie już zanosiło się na tie-break. Pierwszy też bardzo głupio przegrany, przecież mieliśmy już przewagę. Miejmy nadzieję, że Finlandii pójdzie lepiej.
                  • natti Zgłoś komentarz
                    Przegrany mecz na własne życzenie. Trafił się słabszy dzień naszej "pierwszej" szóstce. Wg mnie Anastasi przegapił w drugim secie dobry moment na zmiany. Bartmanowi widocznie nie szło,
                    Czytaj całość
                    Żygadło też wystawiał niedokładnie piłki - być może gdyby Guma i Jarosz weszli wcześniej dało by się "coś" uratować. Szkoda, no ale mam nadzieje, że ta porażka nie zaważy o awansie.
                    • McGreen Zgłoś komentarz
                      Spokojnie w Finlandii pokażemy im jak się gra :PPP Brazylijczycy grali u siebie to też im napewno pomagało , lecz polacy nie zagrali najlepiej dużo własnych błędów
                      • Eroll Zgłoś komentarz
                        Zagumny pokazał, jak się rozgrywa. Gubił blok brazylijski totalnie. Szkoda,że to nie wystarczyło. Cały zespół zagrał słabo, nie było zagrywki, siły ognia w ataku.
                        • MDmaster1212 Zgłoś komentarz
                          Pierwszy set zawalony przez Żygadłę. Od kiedy wszedł Zagumny, wszystko było pod kontrolą. Ale ogólnie mecz słaby. Za to zniszczymy ich w Finlandii!!!
                          • rzeszowiak Zgłoś komentarz
                            Cholera szkoda tego przegranego meczu, ale mimo wszystko w ogólnym rozrachunku ligi światowej Polska wygrywa z małpoludami 2:1. Na końcu po tym jak nie dobiegł do piłki chyba kubiak mógł
                            Czytaj całość
                            sobie pofetować mocnym kopnięciem piłki przed siebie .
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×