Rywalizacja play-out rozpoczęła się od sporej sensacji. Białostoczanki miały nie mieć najmniejszych szans w starciu z legionowiankami. Podopieczne Jacka Malczewskiego postanowiły jednak zadać kłam tej tezie. W sobotę wzniosły się na wyżyny swoich możliwości i po siatkarskim horrorze zwyciężyły. Sukces ten jest o tyle cenniejszy, że w ostatnim czasie ze składu wypadła kolejna siatkarka z drużyny z Podlasia - Rheeza Grant. Trynidadka narzeka na uraz barku i prawdopodobnie dopiero za pięć dni będzie zdolna do gry.
- Wszystkie wykonałyśmy ogromną pracę zwłaszcza, że przez całą przerwę w między rozgrywkami przygotowywałyśmy się do grania innym składem. W tym tygodniu się okazało, że musimy wystąpić, tak jak już to bywało, czyli pomieszanie z poplątaniem. Tak że bardzo się cieszę, iż wygrałyśmy i że pokazałyśmy, iż mimo przeciwności można walczyć - mówiła po pojedynku niezwykle zmęczona, ale zarazem uradowana przyjmująca AZS-u Metal-Fach Białystok, Natalia Kurnikowska.
Białostoczanki wszystkich zaszokowały swoją odpornością psychiczną. Trzykrotnie triumfowały w setach, które kończyły się grą na przewagi. - Tak naprawdę nie wiem, jak to zrobiłyśmy. Zazwyczaj bywało tak, że w końcówkach nasze głowy nie wytrzymywały. Coś się w nas zmieniło i pokazałyśmy, że potrafimy grać i to zaowocowało zwycięstwem - powiedziała kapitan Akademiczek, która miała niemały wkład w sensacyjny wynik swojej drużyny i zasłużenie została nagrodzona statuetką MVP.
- Chyba w ogóle nie stresowałyśmy się tym meczem. Nie miałyśmy nic do stracenia, to legionowianki były faworytkami. Podeszłyśmy na luzie i chciałyśmy wygrać to spotkanie dla siebie, bo nic innego nam nie zostało - dodała w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.
Siatkówka na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku. Dla wszystkich fanów volleya i nie tylko! Kliknij i polub nas. Wolisz ćwierkać? Na Twitterze też jesteśmy!
Kurnikowska podkreśliła również, iż Siódemka Legionovia na pewno je nie zlekceważyła. - Grałyśmy z nimi parę razy i raz wygrałyśmy, teraz odniosłyśmy drugie zwycięstwo. Myślę, że nas nie zlekceważyły. Po prostu my zrobiłyśmy wszystko, co się dało - stwierdziła.
Siatkarki AZS-u w sobotę sprawiły miłą niespodziankę nie tylko sobie i kibicom, ale także koleżance klubowej - Annie Łozowskiej. - Zrobiłyśmy Ani Łozowskiej prezent na urodziny - wyjaśniła kapitan białostoczanek.
Wiem, że może to głupio zabrzmi, ale część z nich powinna się znale Czytaj całość