Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wszystko, co chcemy wiedzieć o kadrze siatkarek, ale boimy się zapytać

Po Igrzyskach Europejskich wiemy już całkiem sporo o możliwościach drużyny pod wodzą Jacka Nawrockiego. Jednak nie wszystkie wątpliwości zostały wyjaśnione w pełni.
Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk

Co tak naprawdę oznacza srebrny medal zdobyty w Baku?

Można narzekać, że turniej Igrzysk Europejskich był jakościowo drugiej kategorii, jako że większość biorącym w nim udział reprezentacji nie wystawiła swoich najlepszych składów, skupiając się na rzetelnych przygotowaniach do zmagań w World Grand Prix i mistrzostw Europy. A w związku tym można również deprecjonować wartość rywalizacji w stolicy Azerbejdżanu, argumentując, że Polki tak naprawdę nie miały okazji sprawdzić się w boju z przeciwnikami w możliwie najlepszych składach.


Na razie wypada odłożyć takie utyskiwania na bok i po prostu cieszyć się z wykonania zadania, którego co prawda nikt nie odważył się głośno określić w obawie przed oskarżeniami o pompowanie balonika oczekiwań, ale które krążyło w gronie zainteresowanych od samego początku: miejsca w pierwszej trójce Igrzysk. Należało go oczekiwać, patrząc na listę powołanych do kadry Biało-Czerwonych, a skoro polskie kadrowiczki posłały w świat radosne zdjęcia ze srebrnymi medalami na szyjach, pozostaje odetchnąć z ulgą, że polskim kibicom zostało oszczędzone rozczarowanie, czyli główne uczucie, jaki towarzyszyło dokonaniom reprezentacji siatkarek w ostatnich latach. 

Dlaczego mecz finałowy z Turcją był tak jednostronny?

Niektórzy obserwatorzy azerskiej imprezy śmiało odwoływali się do finału mistrzostw Starego Kontynentu z 2003 roku, sugerując, że finałowe starcie Polski z Turcją w Baku będzie doskonałą klamrą kompozycyjną okresu wzlotów i upadków Złotek oraz początkiem ery triumfów ich sukcesorek. Wracanie pamięcią do wspaniałej przeszłości nie wytrzymało brutalnej rzeczywistości, a można się było przygotować na ten scenariusz, pamiętając o tym, że polskie siatkarki wciąż nie zrewanżowały się Turczynkom za finał europejskich kwalifikacji olimpijskich z 2012 roku. Podopieczne Alojzego Świderka (który również wystawiał nominalną atakującą na przyjęcie - niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają, prawda?) były w Ankarze o krok od sensacji po odprawieniu Rosjanek, Serbii i Niemiec, by kończyć turniej w Ankarze ze łzami w oczach po gładkiej porażce z gospodyniami, odbierającej im marzenia o występie na igrzyskach.

Być może polskim siatkarkom brakuje po prostu doświadczenia w grze o najwyższą stawkę, nabytego i znakomicie wykorzystywanego przez Turczynki. W końcu występują one w VakifBanku, Fenerbahce czy Eczacibasi Vitra Stambuł, drużynach rokrocznie walczących o prymat w Europie i poddawanych olbrzymiej presji w ojczyźnie. Nasze zawodniczki otrzymują szansę na posmakowanie wielkich finałów zaledwie okazjonalnie i w starciu z obytymi w walce o prymat przeciwniczkami nie mają prawa czuć się pewnie. Da się to zmienić, ale potrzeba na to czasu (i sukcesów rodzimych ekip w europejskich pucharach, na co pewnie jeszcze trochę poczekamy).

Polskie siatkarki wyróżniały się w Baku swoim Polskie siatkarki wyróżniały się w Baku swoim "team spirit" / fot. cev.lu
Jakie jest prawdziwe oblicze tej kadry?

Jeśli wierzyć porzekadłu, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz, powinno się być pełnym obaw, ale przecież pamiętamy o zasłużonych zwycięstwach Biało-Czerwonych w fazie pucharowej Igrzysk z reprezentacjami Niemiec i Serbii, w których o sukcesie jednej lub drugiej kadry decydowała lepsza odporność mentalna w najważniejszych fragmentach meczów, a ta była domeną właśnie polskiej drużyny. Z jednej strony wciąż bolą zmarnotrawione na własne życzenie przewagi w dwóch ostatnich setach meczu z Belgią, z drugiej nikt nie powie, że w wyczerpujących fizycznie i psychicznie spotkaniach z Turcją czy Serbią zespołowi Nawrockiego cokolwiek zostało podarowane: zwycięstwo przyszło mu wtedy nie bez wysiłku, ale właśnie dlatego smakowało wyjątkowo.

Dopiero teraz, po pierwszych oficjalnych meczach tej reprezentacji, zostały utwardzone fundamenty, na których będzie się opierała cała kadrowa konstrukcja w obecnym sezonie. Reprezentantki Polski mają już za sobą dobre i złe chwile, mecze udane, średnie i wręcz fatalne, niemniej każde z tych doświadczeń powinno zaprocentować w niedalekiej przyszłości, zakładając, że projekt Nawrockiego będzie kontynuowany w obecnym kształcie. Na pewno cieszy ambicja i bojowe nastawienie naszych zawodniczek: miały one prawo ustępować rywalom czysto sportowe, ale prawie nigdy nie pozwoliły sobie na stłamszenie własnej woli walki i niezależnie od sytuacji na parkiecie dążyły do osiągnięcia założonego celu, co mocno ucieszyło fanów "Sreberek".  

Anna Werblińska: To największy sukces żeńskiej siatkówki od 2009 roku

Czy reprezentacja siatkarek idzie w dobrym kierunku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (4):

  • niania Zgłoś komentarz
    Nawrocki tylko, uzupełnił vacat reprezentacji Polski,nie ma mowy o prawdziwym trenerze.Zostawmy Nawrockiego, a co robi w reprezentacji B - Kowal, jakie ma wyniki,a Popik w II reprezentacji
    Czytaj całość
    kobiet, jakie mają sukcesy w klubie.Papke niech poukłada Orlen Ligę.Jaki polski trener ma sukcesy w klubie. Z czego to wynika, ja wiem, ale niech myśli PZPS.Temu towarzystwu ten stan odpowiada, pieniądze biorą, wysilać się nie muszą.Dlaczego zawodniczki kadry w większości nie grają w klubie,bo trenerzy zagraniczni z taką motoryką i chęcią do pracy ich nie wezmą.Jest totalny bałagan.
    • jowisz Zgłoś komentarz
      Kibice muszą się wstrzymać z oceną Nawrockiego, ponieważ nie wiadomo czy zawodniczki jego tolerują czy akceptują, a może jest im obojętny.Trenera muszą lubić, poważać widzieć w nim
      Czytaj całość
      autorytet. Jeżeli tak nie jest, to szkoda czasu.
      • stary kibic Zgłoś komentarz
        Bałbym się (?) jakichkolwiek porównań tego co było w ostatnich latach w żeńskiej siatkówce, do tego co jest obecnie. To jest zupełnie nowa rzeczywistość, zupełnie nowe relacje i
        Czytaj całość
        zupełnie nowe otwarcie się na kadrę, przede wszystkim dziewczyn, dla realizacji zamierzeń sportowych. W moim przekonaniu postęp mentalny zawodniczek jest proporcjonalnie większy, niż wola PZPS-u do stworzenia im komfortu grania i przygotowań. To jest moja subiektywna sugestia. Abstrahuję tu od możliwości generowanych w zarządzie. Osoba trenera dla kibiców jeszcze długo będzie osobą kontrowersyjną z prostej przyczyny - jego personalne osiągnięcia w siatkówce żeńskiej przed podjęciem kadry mają się nijak do indywidualnych pozycji zdecydowanej większości kadrowiczek. Takie wciśnięcie na siłę w zespół i odmienną rzeczywistość nie daje pretekstu do pozytywnych skojarzeń - inną sprawą jest, jak ten zespół w trakcie pracy zafunkcjonuje. Dziewczyny wykazały maksimum dobrej woli akceptując rozwiązanie, mimo ich innych sugestii - i to już jest ogromny plus dla zespołu. Sam trener mówił po powołaniu, że rzeczywistości żeńskiej siatkówki dopiero musi się nauczyć, więc trudno dziwić się nieufności kibiców. Medal bez wątpienia jest sukcesem - bez znaczenia jakbyśmy dzielili wpływy na jego wywalczenie. Mecze były bardzo nierówne i widać było, że jest to dopiero początkowy etap tworzenia zespołu. Koncepcje składu wymagają weryfikacji w dłuższym czasie - jeden turniej wskazał silniejsze i słabsze elementy, jakiś kierunek pracy nad zespołem. Najważniejsze w tym wszystkim wydają się właściwe reakcje na problemy i właściwa ocena etapu budowania drużyny. Co się sprawdziło, co wymaga zmian i w jakim kierunku idą drużyny przeciwne. Jak widać np. Turczynki w finale potrafiły bez atakującej zdeklasować naszą drużynę ustawioną zdecydowanie na siłę ataku.. Nie chciałbym, żeby zespół przeżył kolejne rozczarowania z przyczyn niezależnych od ich wysiłku - żeby o jakości zespołu zdecydowały decyzje podejmowane poza nim. Dla kilku najlepszych jest w kadrze jeszcze miejsce przed IO, rywalizacja jest niezbędna do utrzymania wysokiego poziomu, nie można zamykać się na wąskiej grupie - co pokazuje w męskiej kadrze francuski duet. O sile zespołu zadecyduje właściwa jego konstrukcja i odpowiednie wsparcie poza boiskiem - bo potencjał zawodniczek jest ogromny.
        • Elos Zgłoś komentarz
          Mam wrażenie że tą kadrę powinien prowadzić ktoś inny niz Nawrocki, który wg. mnie jest po prostu słabym trenerem. Wiem srebro zdobył ale myślę że Skowrońska więcej dyrygowała
          Czytaj całość
          niż sam Pan Nawrocki. Jak sobie przypomnę ostatnie wyniki SKRY zajego "rządów" to mi się śmiać chce że nadal ma takie poparcie w PZPS'ie
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×