KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Helene Rousseaux: Gdyby tylko Olsztyn był bliżej

Wiecznie uśmiechnięta Belgijka jest czołową postacią nie tylko Developresu SkyRes Rzeszów, ale i całej Ligi Siatkówki Kobiet. Helene Rousseaux ma tylko jeden powód do narzekania: 500 kilometrów, jakie dzieli ją od brata.

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk
Helene Rousseaux WP SportoweFakty / Justyna Serafin / Helene Rousseaux

Michał Kaczmarczyk, WP SportoweFakty: Pewnie byłyście zaskoczone, kiedy MKS Dąbrowa Górnicza wygrał drugiego seta 25:22 i wyrównał wynik spotkania z wami. Zarówno postawą rywala, jak i własną niemocą w elementach, które dobrze funkcjonowały.

Helene Rousseaux, belgijska przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów: Nie straciłyśmy wtedy zimnej głowy, ale z pewnością to nas poddenerwowało i wpłynęło na nasze zachowanie w dalszej części meczu. Nasz trener też dobrze wykonał swoją pracę, "budząc" nas w przerwie po drugim secie... Niezależnie od respektu wobec rywala trzeba zawsze pokazywać swoją najlepszą grę, a tego nam wtedy zabrało.

24 punkty, aż 68 procent skuteczności - to naprawdę niezły występy. Kończyła pani kolejne akcje z takim uśmiechem, jakby to było najłatwiejsze zajęcie w życiu.

Taka już po prostu jestem, przechodzę przez życie radośnie i z uśmiechem na twarzy. Na boisku też nie mam w tym problemu! A co do spotkania w Dąbrowie, chyba już rozgrywałam lepsze mecze w tym sezonie. Może moja skuteczność w ataku wyglądała całkiem nieźle, ale mam na koncie kilka takich błędów, których zwykle nie popełniam i chyba mogłam zdziałać nieco więcej w bloku i zagrywce.

ZOBACZ WIDEO: Sławomir Majak: Częściej byliśmy ludźmi niż piłkarzami

Na początku rozgrywek Developres stracił punkty z BKS-em, przegrał niespodziewanie z KSZO, ale chwilę potem nastąpiła przemiana i zdobyłyście komplet punktów już trzeci raz z rzędu.

Tamta porażka w Ostrowcu okazała się bardzo pomocna, bo po niej zaczęłyśmy grać zdecydowanie lepiej niż wcześniej i teraz stać nas na dużo większą koncentrację. Nauczyłyśmy się na swoim przykładzie, że należy dawać sto procent swoich możliwości, bo nie ma na naszej drodze słabych drużyn i wszyscy chcą z nami walczyć.

Walczycie o jak najlepszy wynik w Polsce, a poza tym debiutujecie w Lidze Mistrzyń i po losowaniu grup już wiemy, że nie jesteście na stracone pozycji. 

Oczywiście nie celujemy w wygraną w Lidze Mistrzyń, ale faktycznie trochę nam się poszczęściło w losowaniu i zamierzamy wykorzystać tę okazję do pokazania całej Europie, na co nas stać. Walka o zwycięstwo w każdym meczu i sprawdzanie swojej form z dobrymi zespołami z kontynentu na pewno nas wzmocni i pomoże nam w rywalizacji w polskiej lidze.

Wróciła pani do polskiej ligi po latach spędzonych we Włoszech i Turcji. Jaki jest to powrót? Punkty zdobywa się łatwiej niż za czasów gry w Łodzi i Muszynie?

Często mnie teraz o to pytają i muszę wyjaśnić tę kwestię raz, a porządnie. Grałam w różnych rozgrywkach i po tych wszystkich latach czuję się lepszą siatkarką na każdym poziomie, zwłaszcza mentalnym. Jestem bardziej pewna siebie i swoich zachowań. W Polsce gra teraz sporo młodych drużyn, ale one walczą o każdy punkt i to nie jest tak, że tutaj wygrywa się łatwiej niż w Turcji czy we Włoszech. Przede wszystkim musisz patrzeć nie na rywala, tylko na swoją dyspozycję i być pewnym, że stać cię na odpowiedni poziom koncentracji i agresji na boisku.

Zapewne sporą motywacją do zagrania po raz kolejny w Polsce był dla pani brat, który występuje w PlusLidze.

Kolejna rzecz, o którą mnie pyta tylu ludzi... Niedawno odwiedziłam go w Olsztynie! Mój brat jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu i zdecydowanie uwielbiam to, że żyjemy teraz w tym samym kraju i mam szansę oglądać jego mecze nie tylko w telewizji, ale i na żywo. Dzięki temu czuję, że jest całkiem blisko mnie i dystans, który nas dzieli, nie jest tak straszny. Gdyby tylko Olsztyn był trochę bliżej Rzeszowa!

Pewnie słyszała pani, co spotkało Tomasa w meczu Indykpolu AZS Olsztyn w Radomiu?

Nie, co się tam stało?

Zespół z Olsztyna stracił punkt po tym, jak Tomas dotknął siatki włosami.

Nie wiedziałam tego, pierwszy raz o tym słyszę! Ale to całkiem zabawne, chyba do niego za chwilę zadzwonię i trochę sobie pożartuję na ten temat. Tomas ma świetne włosy, warte zdecydowanie więcej niż ten jeden punkt!

Blog Vitala Heynena - trener mistrzów świata pisze specjalnie dla Czytelników WP!

Czy Helene Rousseaux jest gwiazdą Ligi Siatkówki Kobiet?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×