KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Aleksander Butko broni Bartosza Bednorza: Gdy trzeba było mu pomóc, wszyscy myśleli o sobie

Zenit Kazań ma za sobą najgorszy sezon od wielu lat, wśród różnych głosów przewija się opinia, że jednym z winowajców złych wyników jest polski przyjmujący Bartosz Bednorz. W obronę wziął go Aleksander Butko, kapitan drużyny, tłumacząc jego problemy.
Filip Korfanty
Filip Korfanty
Bartosz Bednorz WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: Bartosz Bednorz

Po raz pierwszy od 15 lat Zenit Kazań zakończył ligę bez zdobycia medalu. Zespół prowadzony przez Władimira Alekno nie awansował nawet do półfinału Superligi, wcześniej odpadając na etapie półfinałów z Ligi Mistrzów i Pucharu Rosji. Jedynym trofeum, które w tym sezonie wywalczył zespół Bartosza Bednorza jest Superpuchar kraju.

Polski przyjmujący raczej nie zaliczy tego sezonu do udanych. Spadło na niego dużo krytyki, nawet z ust samego trenera Alekno, który po jednym z meczów nazwał jego grę "obrzydliwą". Reprezentanta Polski w obronę wziął jednak Aleksander Butko, rozgrywający ekipy z Kazania.

- Chcę zabrać głos w obronie Bartosza Bednorza. Potencjalnie jest on bardzo silnym graczem. W początkowych kolejkach zaraz po przybyciu był naszym najlepszym zawodnikiem. Później różne czynniki zaczęły na niego negatywnie wpływać - mówi Butko w wywiadzie dla rosyjskiego Biznes Online Sport.

ZOBACZ WIDEO: Szef misji olimpijskiej Tokio 2020 o szczepieniach dla sportowców. "To ma dodać im pewności w przygotowaniach"

- Myślę, że nieco zszokowała go historia z Earvinem Ngapethem  (przedstawiona w dalszej części tekstu przyp. red.). W pewnym momencie dotknął go też brak jego najbliższych. Osobliwością tego sezonu było to, że z powodu epidemii nie wszyscy obcokrajowcy byli w stanie sprowadzić do Rosji swoich bliskich - tłumaczy problemy Polaka rosyjski rozgrywający.

- Gdy wszyscy wracaliśmy do domu i mogliśmy odłączyć się od siatkówki z naszymi rodzinami, jemu ciągle doskwierały negatywne myśli, co doprowadziło do jego zamknięcia się. Kiedy trzeba było mu pomóc, wszyscy myśleli tylko o sobie. Do tego doszła pewna presja wysokiego kontraktu - dało się zauważyć, że oczekiwano od niego więcej. Po odejściu Wilfredo Leona wszyscy obcokrajowcy w Kazaniu porównywani są do niego. Ta cała sytuacja z pewnością go przydusiła - wyjaśnia siatkarz urodzony w Grodnie na Białorusi.

- Starał się na treningach, co przenosiło się na grę, ale gdy przytrafiała się seria błędów, załamywał się psychicznie. Oczywiście profesjonaliści powinni być w stanie radzić sobie ze stresem, ale nadal jesteśmy tylko ludźmi, każdy z własnym charakterem. Jestem przekonany, że przyszły sezon będzie dla niego znacznie lepszy. Chciałbym, aby skupił się na pracy, a nie na krytyce w jego kierunku - puentuje rozgrywający.

Ze słów mistrza olimpijskiego z Londynu wynika, że w tym sezonie w Zenicie atmosfera była daleka od najlepszej. - Myślę, że każdy w drużynie może mieć do kogoś o coś pretensje. W niektórych momentach nie byliśmy zespołem. To także moja wina, jako kapitana. To był najtrudniejszy sezon w mojej karierze. Nawet mając już 35 lat i duże doświadczenie, niektóre chwile były trudne do przetrwania - tłumaczy zawodnik.

- Najgorzej było na przełomie roku, przegraliśmy siedem meczów. Atmosfera była ciężka, wręcz przytłaczająca. Napięcie było takie, że powietrze można było kroić nożem. Wszyscy byli tym zmartwieni, przeżywaliśmy całą paletę uczuć - przytrafiały się napady złości, a chwilami nienawidziliśmy się i po prostu chcieliśmy zostać w domu. Jednocześnie presja z zewnątrz była olbrzymia - przyznaje kapitan Zenitu.

Na sytuację w zespole z pewnością wpływ miał samowolny wyjazd do Francji Earvina Ngapetha, który na kilkanaście dni odłączył się od drużyny po turnieju fazy grupowej Ligi Mistrzów w Berlinie w grudniu. - Konflikt w rzeczywistości wziął się z niczego, miał lekką nadwagę. Wściekł się, gdy mu to oznajmiono. Alekno był nieugięty, ale zawodnicy bronili Earvina, potrzebowaliśmy go - wspomina rozgrywający.

Dalej przyznaje jednak, że było to nieprofesjonalne. - Jeśli jesteś profesjonalistą, twoim obowiązkiem jest spełnienie wymagań dotyczących wagi. Jakim problemem jest schudnięcie 3 lub 4 kg? Cała ta historia to jedno wielkie nieporozumienie. Na początku sezonu był jednym z najlepszych, był otwarty i znaleźliśmy ze sobą dobry kontakt. Ludzie często patrzą tylko na zdobyte punkty, a nie zauważają ciężkiej pracy, jaką on wykonuje. Nie widzę innego gracza w lidze, który byłby w stanie robić takie rzeczy w obronie i asekuracji - przyznaje Butko, kontynuując: - Gdy wrócił, byliśmy już w kryzysie. Nie pomogło zdanie: "Chłopaki, przepraszam". Mechanizm został uszkodzony. Atmosfera była ciężka i pogarszała się po każdej porażce - kończy.

Rosyjski rozgrywający opuszcza Zenit i przenosi się do Kuzbassu Kemerowo. Zastąpi go Amerykanin Micah Christenson, z którym Bednorz dobrze zna się ze względu na wspólne występy w Modenie.

Czytaj również:
Tragedia w USA. Nie żyje siatkarka. Media: Zastrzelił ją mąż
Jastrzębianie rozpoczęli źle. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Jurij Gladyr. Kolega powiedział, co zrobił

Czy na Bartosza Bednorza spadła słuszna krytyka za ten sezon?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×