WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Byli mistrzostwie świata pokonani przez outsiderów

[tag=13631]Graeme Dott[/tag], [tag=6346]Mark Williams[/tag] i [tag=5770]Peter Ebdon[/tag] przed laty święcili triumfy w mistrzostwach świata. Tegoroczny turniej w Crucible obejrzą jednak w telewizji, gdyż zostali wyeliminowani już w kwalifikacjach.
Grzegorz Lemański
Grzegorz Lemański

Największą sensacją wydaje się być odpadnięcie w tak wczesnej fazie turnieju Greama Dotta, który w historii trzykrotnie dochodził do finału tych zawodów. Mistrz świata z 2006 roku w ostatnich tygodniach zdawał się powracać do wysokiej formy, o czym świadczyły dobre wyniki w dwóch chińskich turniejach - World Open i China Open.

Podróż do Europy wyraźnie nie wyszedł jednak szkockiemu snookerzyście na dobre. W pojedynku z Kyrenem Wilsonem wysoką dyspozycję zaprezentował bowiem jedynie w pierwszych pięciu partiach, po których prowadził pewnie 4:1. Korzystny wynik z początku pojedynku prawdopodobnie jednak uśpił czujność doświadczonego Szkota, który w kolejnych frejmach grał już poniżej oczekiwań i ostatecznie uległ niżej notowanemu rywalowi 10:7

Nieoczekiwanie w turnieju nie zobaczymy również Marka Williamsa. Popularny Borsuk w Crucible pojawiał się nieprzerwanie od 1997 roku, zazwyczaj zapewniając sobie miejsce w turnieju na podstawie rankingu. Po tegorocznych słabych występach Walijczyk wypadł jednak poza szesnastkę i był zmuszony do walki w kwalifikacjach.

Pech chciał, że los nie skojarzył go Li Yanem (rozstawionym z numerem 84) czy Stuartem Carringtonem (numer 96 w światowym rankingu), lecz z Alanem McManusem, który przed laty docierał nawet do półfinału tych zawodów. Słaba forma Szkota w tym sezonie raczej nie pozwoli mu na powtórzenie tego wyniku, ale nie przeszkodziła w sprawieniu sensacji i wysłaniu Marka Williamsa do domu.

Zamiast uznanych nazwisk w tegorocznych mistrzostwach świata będziemy mieli natomiast kilku debiutantów. Po zwycięstwach w decydujących frejmach na czarnych bilach w Crucible zameldowali się dwaj Anglicy - Michael Wasley oraz Robbie Williams. Wśród 32 najlepszych zawodników znaleźli się również Xiao Guodong oraz Robin Hull. Fin co prawda broni się przed wypadnięciem z grona zawodowców, ale nie przeszkodziło mu to w pokonaniu takich zawodników jak Tony Drago, Tian Pengfei czy Peter Ebdon. W kategoriach niespodzianki można również traktować awans do fazy telewizyjnej Jamiego Cope’a, który wyeliminował Marka Kinga.

Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • RedEvil 0
    Ach, przypomniało mi się parę fajerwerków z gry Doherty'ego. Kto nie widział czerwonej wbitej przy wychodzeniu ze snookera (wyjście od prawej bandy, zaliczenie czerwonej, ta odbija się od lewej bandy i wpada do zielonej kieszeni) i tej czarnej z ostatniego frejma, gdy widać było, że Ken chce uderzyć na pałę, bo ani nie potrzebuje jej wbijać, ani nie było dobrej pozycji... tymczasem czarna, z samego dołu stołu, po dwóch krótkich odbiciach od dolnej i lewej bandy wpada sobie samym środkiem do zielonej kieszeni, niech żałuje ;)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • RedEvil 0
    Zresztą Hullm chociaż wynik tego nie odzwierciedla, zaskakująco dobrze poczyna sobie z Ronniem. Wygrał tylko 2 frejmy, ale mógł równie dobrze wygrać 5. Szans mu nie brakowało. Zaimponował między innymi brejkiem zbudowanym na niebieskiej bili - zagrywał ją aż dziesięciokrotnie. Niestety, ale już wbicia na długich były na bardzo niskiej skuteczności, a takich prób mu nie brakowało. Tymczasem Ronnie wbijał na długich dystansach praktycznie wszystko. Fin miał też chyba za dużą świadomość, z kim przyszło mu się mierzyć, bowiem komentatorzy Eurosportu nie raz napomykali o trzęsących się rękach.
    Ogółem szkoda, że Hull nie trafił na łatwiejszego przeciwnika, prawdopodobnie wówczas miałby szansę na ugranie czegoś więcej, niż tylko kilku frejmów.
    Natomiast to niesamowite, jak z grą męczy się Bingham. Cudownie pewne wbicia miesza z takimi pudłami, że aż przykro się robi. Gdyby za przeciwnika miał kogoś w wyższej formie, jak nic przegrywałby pierwszą sesję, bowiem Doherty dwukrotnie miał taką sytuację, że prowadził kilkunastoma, czy też dwudziestoma kilkoma punktami, by ostatecznie, po walce na kolorach, przegrać frejma. Niemniej, jak na swój wiek, Irlandczyk ma momenty całkiem dobrej gry. Osobiście cieszyłbym się gdyby przeszedł do drugiej rundy ;)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • RedEvil 0
    Mnie osobiście najbardziej boli, że Steve Davis poległ w drugiej rundzie kwalifikacji ze Steadmanem, co z kolei poskutkuje wypadnięciem z Main Touru :( A tak chciał dociągnąć jako profesjonalista do sześćdziesiątki. Do tego właśnie czytam, że Davis nie zamierza zapisywać się do Q School.
    Co do reszty zawodników - póki grają dobrze, niech wchodzą do głównej fazy mimo, że ich nazwisko nic nikomu (jeszcze) nie mówi ;)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)