WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Był pijany, broń wystrzeliła, jego kierowca zmarł. Dramatyczna historia koszykarza NBA

Wystąpił w Meczu Gwiazd z Michaelem Jordanem, wielka kariera stała przed nim otworem. Wszystko poszło nie tak. Najpierw ciężka kontuzja, a potem śmierć kierowcy.
Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk
Getty Images / Frank H. Conlon-Pool

Jayson Williams grał w NBA w latach 1990-1999 w zespołach: Philadelphia 76ers i New Jersey Nets. Początkowo uznawany był za mało znaczącego zmiennika, ale poprawiał się z każdym rokiem. W sezonie 1997/98 notował średnio 12,9 pkt i 13,6 zb. na spotkanie. Był jednym z najlepszych zawodników całej ligi.

Wystąpił w Meczu Gwiazd (w jednym składzie z m.in. Michaelem Jordanem), a działacze z New Jersey zaoferowali mu porządny kontrakt. Williams za 6 lat gry miał dostać 90 mln dolarów. W kolejnym sezonie wszystko się posypało. 1 kwietnia 1999 roku zderzył się z kolegą podczas meczu i wylądował na stole operacyjnym. Uszkodzone kolano trzeba było "naprawić" za pomocą śrub i metalowej płytki. To był początek końca.

Był mocno pijany

Nie zagrał przez cały kolejny sezon i w czerwcu 2000 roku oficjalnie zakończył karierę. Przez osiem lat w NBA zarobił nieco ponad 63 mln dolarów. Za blisko 8 mln kupił rezydencję, w której w 2002 roku doszło do tragedii.

Williams był wtedy nie tylko spokojnym emerytem NBA, ale też ekspertem stacji NBC. Oficjalnie żadnych większych skandali. Zawodnik był dwukrotnie żonaty, adoptował córkę i syna swoich przyrodnich sióstr, które zmarły w latach osiemdziesiątych na AIDS.

Zobacz Mistrz świata idzie do więzienia. Bokser zrobił awanturę o samochód

14 lutego zaprosił grupkę znajomych i prowadzał po swojej ogromnej posiadłości w Alexandria Township. Kiedy zabrał się do pokazywania kolekcji broni (zawodnik NBA słynął z tego, że miał mały arsenał), był już mocno pijany. 55-letni Costas Cristofi, osobisty kierowca koszykarza, był jedną z osób, której Williams prezentował broń.

W pewnym momencie strzelba wystrzeliła. Kula trafiła Christofiego w klatkę piersiową. Ciężko ranny zmarł chwilę później.

Drugi O.J. Simpson

Jak wykazywali potem obrońcy koszykarza, doszło wtedy do nieszczęśliwego wypadku. Żadna brawura, szaleństwo czy popisy - po prostu wypadek, jaki mógł zdarzyć się każdemu, nie tylko osobie pod wpływem alkoholu. Nastąpił samoistny wystrzał, po którym śmierć poniósł Christofi - taką przyjęto wersję.

Jak wykazało śledztwo, Williams od razu po tragedii wytrzeźwiał i to na tyle, że zaczął zacierać ślady przestępstwa. Najpierw włożył broń w ręce szofera, co miało sugerować samobójstwo. Prosił wszystkich gości, żeby kłamali i potwierdzali taką właśnie wersję wydarzeń. Potem spalił ubranie, w którym doszło do wypadku, wreszcie wziął kąpiel, żeby tylko usunąć ślady zabójstwa. Adwokaci byłego koszykarza tłumaczyli to szokiem.

Z tej broni zginął 55-letni Costas Christofi (fot. Getty Images) Z tej broni zginął 55-letni Costas Christofi (fot. Getty Images)
Jeszcze w 2002 roku Williams zapłacił rodzinie Christofiego 2,7 mln dolarów w ramach porozumienia w pozwie cywilnym. Przed sądem zawodnik dalej odpowiadał za śmierć kierowcy, jednak przez błędy prokuratury zmieniono zarzut - z "zabójstwa" na "napaść z bronią z ręku", co automatycznie stawiało byłego koszykarza w lepszej sytuacji.

Opinia publiczna była wstrząśnięta. Wymiarowi sprawiedliwości zarzucano, że próbuje - wskutek politycznej poprawności - uratować czarnoskórego Williamsa za wszelką cenę. Przypominano w tym kontekście, że nie wszyscy są równi wobec prawa, a za przykład podawano proces O.J. Simpsona.

Z nożem pod poduszką

Wyrok w sprawie śmierci kierowcy zapadł po ośmiu latach. W 2010 roku Williams został skazany na pięć lat, ale - zgodnie z wyrokiem - mógł wyjść z więzienia po osiemnastu miesiącach za dobre sprawowanie. Tak też się stało. Za kratkami nawrócił się, a po odbyciu kary zaangażował w życie lokalnego kościoła.

NA DRUGIEJ STRONIE DOWIESZ SIĘ, DLACZEGO POLICJA MUSIAŁA UŻYĆ WOBEC WILLIAMSA PARALIZATORA I KIEDY KRZYCZAŁ, ŻE ZNOWU KOGOŚ ZABIJE.

Polub SportowyBar na Facebooku
Zgłoś błąd
Sports Illustrated/ESPN

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • mirek gra 0
    czarnocie sie w dopach popszewracalo
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • aarthus 0
    Typowa historia typowego murzyńskiego sportowca, który nie radzi sobie ze sławą, kasą, alkoholem lub narkotykami...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×