Polka jest jedną z głównych faworytek do zwycięstwa w kończącym sezon turnieju WTA Finals. Udział w nim bierze osiem najlepszych zawodniczek tego roku. Iga Świątek w światowym rankingu zajmuje drugie miejsce. Wyprzedza ją jedynie Białorusinka Aryna Sabalenka.
Reprezentantka Polski ma już za sobą pierwszy mecz w meksykańskim Cancun. W dwóch setach wygrała z Marketą Vondrousovą. Nie obyło się bez problemów. Świątek w pierwszej partii przegrywała już 2:5, ale zdołała odwrócić jej losy. Zwyciężyła 7:6, a w drugim secie była już bezkonkurencyjna. Triumfowała do zera.
Po meczu Polka zdradziła, co ją najbardziej zaskoczyło w Cancun. - Na pewno obecność polskich kibiców pozytywnie mnie zaskoczyła, choć przyznam, że w większości miejsc, w których gram pojawia się wielu rodaków. Jest to dla mnie ogromne wsparcie - powiedziała, dziękując jednocześnie za doping.
ZOBACZ WIDEO: Medalistka olimpijska zachwyca w ciąży. Co za kreacja!
Świątek nie ukrywała, że początkowo problemy sprawiły jej warunki panujące w meksykańskim Cancun. - Było bardzo wilgotno i kibice mogli zobaczyć jak bardzo byłam mokra po 10 minutach meczu - dodała.
Później Świątek była już bardziej rozluźniona, a i warunki się poprawiły. To przełożyło się na lepszą grę wiceliderki rankingu WTA.
- Po prostu czasami w pierwszym meczu turnieju trzeba poczuć kort i cieszę się, że go mi się to udało, pomimo że byłam w dużych tarapatach w pierwszym secie - oceniła.
Kolejny mecz w Cancun Polka zagra 1 listopada. Rywalką będzie Coco Gauff.
Czytaj także:
Iga Świątek z awansem już w środę? Wiemy, co musi się stać
Totalna demolka w meczu Coco Gauff z Ons Jabeur