Przez długi czas niewiadomą było, gdzie odbędzie się kończący sezon WTA Finals. Ostatecznie wybór padł na meksykańskie Cancun, a nie czeską Ostrawę. Z tego powodu w krótkim czasie musiał powstać kort.
Obiekt został oddany do użytku tenisistkom w sobotę, czyli na dzień przed rozpoczęciem turnieju. Tym samym organizatorzy spóźnili się, bo zawodniczki miały odbyć treningi już w czwartek.
Biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne, które panowały przez ostatni tydzień w Cancun, WTA otrzymało ostrą krytykę ze strony tenisistek, jak i społeczności. Z kolei Wojciech Fibak w wywiadzie dla "Faktu" postanowił ujawnić zaskakująca teorię, dlaczego wybór padł na Meksyk, a nie Czechy.
ZOBACZ WIDEO: W trybie pilnym Polka zawiesza karierę. Jest w ciąży
- Myślę, że ludzie z WTA nie chcieli, by kobiecy tenis jeszcze mocniej usadowił się we wschodniej Europie. No bo spójrzmy, kto przyjechał grać do Cancun: Polka, Białorusinka, rosyjska Kazaszka i Czeszka. Miały być nawet dwie, ale wycofała się Karolina Muchova. Same Słowianki. Umiejscowienie turnieju w Ostrawie jeszcze bardziej by dominację tej części świata zaakcentowało, a oni by chyba woleli wyprowadzić to bardziej w kierunku Ameryki i Azji - stwierdził były tenisista.
Fibak podkreślał również, że nie można winić organizatorów za to, jakie warunki panują obecnie w Cancun. Szczególnie, że jesienią pogoda w Meksyku powinna być zupełnie inna, niż jest obecnie.
Na całe szczęście wszystko wskazuje na to, że deszcz nie storpeduje finału WTA Finals. W nim o godzinie 22:30 naszego czasu zmierzą się Iga Świątek i Jessica Pegula. Transmisja telewizyjna w Canal+ Sport, a relacja tekstowa na WP SportoweFakty.
Przeczytaj także:
Na noże! Zobacz ranking WTA po zwycięstwie Świątek nad Sabalenką
Sabalenka na deskach! Nokaut w półfinale WTA Finals