WTA Linz: Porażki Aliony Bondarenko i Cibulkovej

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Rozstawiona z numerem trzecim Aliona Bondarenko (WTA 34) przegrała z Robertą Vinci (WTA 46) 2:6, 2:6 w I rundzie turnieju Generali Ladies na kortach twardych (hala) w Linzu.

W trwającym 63 minuty spotkaniu Włoszka przegrała tylko pięć piłek przy swoim pierwszym podaniu oraz wykorzystała sześć z 11 break pointów. 26-letnia Bondarenko, która w tegorocznym Australian Open po raz pierwszy w karierze osiągnęła 1/8 finału Wielkiego Szlema, w 2007 i 2008 roku doszła w Linzu do ćwierćfinału. Starsza o rok Vinci, która w Tokio i Pekinie odniosła dwa zwycięstwa nad zawodniczkami z czołowej 20 (pokonała Nadię Pietrową i Swietłanę Kuzniecową) wyrównała stan bezpośrednich pojedynków z Ukrainką na 2-2.

Odpadła też turniejowa czwórka Dominika Cibulková (WTA 32), która przegrała z Eleni Daniilidou (WTA 204) 2:6, 4:6. Grecka kwalifikantka popełniła dziewięć podwójnych błędów serwisowych, ale pierwsze podanie było jej dużym atutem (przegrała przy nim tylko dziewięć piłek). 28-letnia tenisistka z Salonik cztery razy przełamała serwis młodszej o siedem lat Cibulkovej, półfinalistki Roland Garros 2009 i ćwierćfinalistki tegorocznego US Open. Mająca na swoim koncie pięć tytułów Daniilidou w tym sezonie główne odpadała w kwalifikacjach. Nie przeszła eliminacji aż do 14 turniejów, w tym do Australian Open, Roland Garros i US Open. Udało się jej dostać do głównej drabinki Wimbledonu, ale odpadła w I rundzie przegrywając z Aleksandrą Woźniak. We wrześniu wystąpiła w dwóch turniejach ITF, z których jeden (w Atenach) wygrała. W Linzu Greczynka gra po raz czwarty i po raz trzeci przeszła I rundę.

Oprócz Daniilidou we wtorek do II rundy awansowała jeszcze jedna kwalifikantka Renata Voráčová (WTA 74), która pokonała byłą 11. rakietę rankingu WTA Alizé Cornet (WTA 80) 6:1, 6:3 zamieniając na przełamanie wszystkie pięć break pointów jakie miała. 27-letnia Czeszka to przede wszystkim specjalistka od turniejów ITF, w tym sezonie wygrała cztery imprezy rozgrywane pod egidą Międzynarodowej Federacji Tenisowej, w tym dwa we wrześniu. W WTA Tour pokazała się w Fes, gdzie doszła do półfinału. Dla 20-letniej Cornet, która w ubiegłym sezonie doszła do 1/8 finału Australian Open, to 10. porażka w I rundzie w tym sezonie. Francuzka w 2008 roku doszła w Linzu do ćwierćfinału.

Rozstawiona z numerem dziewiątym Sara Errani (WTA 40) pokonała sensacyjną ćwierćfinalistkę Roland Garros 2005 Sesil Karatanczewą (WTA 144) 6:2, 6:2. W trwającym 62 minuty spotkaniu było aż 12 przełamań, z czego osiem powędrowało na konto Włoszki. 23-latka z Bolonii w ubiegłym sezonie doszła w Linzu do ćwierćfinału. 21-letnia dziś Karatanczewa w latach 2006-2007 nie mogła grać w tenisa, bo została zdyskwalifikowana na dwa lata za podwyższony poziom nandrolonu. Po powrocie zderzyła się z ponurą rzeczywistością: w latach 2008 i 2009 w sumie 20 razy nie przeszła kwalifikacji do turniejów WTA. Sezon 2010 jest dla reprezentantki Kazachstanu już dużo bardziej udany. W lutym doszła do półfinału w Pattai, a w czerwcu do ćwierćfinału w Birmingham.

Dwukrotna finalistka imprezy Patty Schnyder (WTA 47) pokonała Giselę Dulko (WTA 48) 6:2, 6:3 odnosząc nad Argentynką piąte z rzędu zwycięstwo i drugie w tym sezonie. W maju w dużej imprezie w Rzymie półfinalistka Australian Open 2005, była siódma rakieta rankingu WTA obroniła trzy piłki meczowe i zwyciężyła 6:7(5), 6:2, 7:6(5). W meczu tym Dulko urwała Schnyder jedynego seta w ich dotychczasowych konfrontacjach.

Grająca z dziką kartą reprezentantka gospodarzy Sybille Bammer (WTA 72) pokonała Annę Czakwetadze (WTA 66) 7:5, 6:0. Austriaczka wyrównała bilans bezpośrednich spotkań z Rosjanką na 3-3 i wygrała dopiero czwarty mecz w swoim siódmym starcie w tej imprezie. Dwa z tych zwycięstw odniosła w 2005 roku, gdy doszła do ćwierćfinału.

Źródło artykułu: