Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

WTA Stanford: Venus Williams zaświeci na środowym niebie Magdy Linette

Magda Linette pokonała Kristynę Pliskovą 2:6, 6:2, 7:5 w I rundzie turnieju WTA Premier na kortach twardych Uniwersytetu Stanforda. Stawką tego pojedynku było spotkanie z najwyżej rozstawioną Amerykanką Venus Williams w środowej sesji wieczornej.
Rafał Smoliński
Rafał Smoliński
Magda Linette WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Magda Linette

Leworęczna Kristyna Pliskova dotychczas trzykrotnie mierzyła się z Magdą Linette na zawodowych kortach i dwukrotnie opuszczała je pokonana. W Stanfordzie nastąpiło to po raz trzeci, gdyż po 126 minutach trzysetowe zwycięstwo odniosła jej 24-letnia polska rówieśnica.

Obie panie miały bardzo niską skuteczność trafienia pierwszego podania w partii otwarcia (Pliskova 45 proc., zaś Linette 39 proc.) i znakomicie wykorzystała to notowana obecnie na 119. pozycji w rankingu WTA Czeszka. Już w drugim gemie tenisistka z Poznania wpakowała się w kłopoty, popełniając podwójny błąd. Kolejny punkt doskonale rozegrała zawodniczka naszych południowych sąsiadów, której precyzyjny forhend po linii dał cenne przełamanie.

Nadzieja na odrobienie strat przez Linette pojawiła się w piątym gemie. Niestety w momencie zagrożenia Czeszka zachowała zimną krew i krosowym zagraniem zmusiła naszą reprezentantkę do błędu. Więcej break pointów w partii otwarcia Polka już nie wypracowała. W ósmym gemie podała za to pomocną dłoń rywalce, popełniając dwa podwójne błędy i prezentując trzy piłki setowe. Przy pierwszej Pliskova posłała głęboki return i po nieco ponad dwóch kwadransach było już po secie.

W drugiej odsłonie tenisistki trafiały pierwszym podaniem na większym procencie, co teoretycznie mogło oznaczać, że zdobywanie punktów przy serwisie rywalki powinno stać się trudniejsze. Mimo tego Linette udało się zaskoczyć przeciwniczkę. Najpierw doprowadziła w trzecim gemie do równowagi, zaś po zmianie stron postarała się o przełamanie. Opłaciła się cierpliwa gra, ponieważ dwa break pointy dał Polce zepsuty lob Czeszki, a prowadzenie poznanianka zdobyła wymuszając błąd uderzeniem po krosie.

To był bez wątpienia moment przełomowy drugiego seta. Nasza zawodniczka poczuła się swobodniej na korcie i wygrywała zdecydowaną większość wymian. Tak było w siódmym gemie, kiedy jej niesamowity lob (z pewnością jedna z akcji warta zobaczenia) uniemożliwił Pliskovej skończenie gema. Po chwili podenerwowana Czeszka z łatwością straciła serwis, co było skutkiem solidnej postawy poznanianki. Polka zwieńczyła seta wynikiem 6:2, zagrywając przy drugiej okazji forhend w wolny kort.

Linette bardzo chciała pójść za ciosem na początku decydującej partii. Miała nawet cztery break pointy, ale trzeba przyznać, że Pliskova zagrała wówczas znakomicie i albo ratowała się wyrzucającym serwisem, albo wygrywała bardzo długie wymiany po perfekcyjnych uderzeniach z forhendu. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. W trzecim gemie Czeszka zepsuła bekhend i Polka miała dwie kolejne okazje na breaka. Tym razem idealnie trafiła returnem i speszona rywalka popełniła kolejny błąd.

Ale Pliskova nie zrezygnowała z walki o triumf we wtorkowym pojedynku. W szóstym gemie wypracowała break pointa, którego nasza zawodniczka skasowała wspaniałym kończącym uderzeniem z bekhendu po linii. Po zmianie stron sytuacja się powtórzyła, choć tym razem Czeszka wpakowała w siatkę prosty return. Linette za każdym razem z trudem utrzymywała serwis i przybliżała się do upragnionego celu. W dziewiątym gemie tenisistka naszych południowych sąsiadów oddaliła dwa meczbole, ratując się serwisem i wygrywającym forhendem.

Nerwy dały znać o sobie, kiedy Polka starała się domknąć mecz w 10. gemie. Pliskova wywalczyła wówczas dwa break pointy. Pierwszego nie wykorzystała, ale przy drugim pomogła jej Linette, gdyż popełniła podwójny błąd. Na szczęście dla naszej tenisistki chłodnej głowy nie zachowała również Czeszka, która po dwóch podwójnych błędach sprezentowała rywalce trzy break pointy. Polka wzięła tego ostatniego, kiedy przeciwniczka wpakowała po krótkiej wymianie forhend w siatkę. Po zmianie stron tenisistka z Poznania już nie czekała i po świetnym uderzeniu po krosie zmusiła Pliskovą do błędu, czym zakończyła pojedynek.

Pokonując Pliskovą, Linette odniosła szóste zwycięstwo w tegorocznym głównym cyklu. Notowana na 87. pozycji w rankingu WTA poznanianka zdobyła tym samym na kortach Uniwersytetu Stanforda 55 punktów. W środowy wieczór (w naszym kraju będzie już godz. 4:00 w czwartek rano) druga rakieta Polski spotka się na głównej arenie z najwyżej rozstawioną Venus Williams. Siódma aktualnie tenisistka świata grała wcześniej z Linette w ramach meczu I rundy Grupy Światowej II Pucharu Federacji 2016 i straciła na Hawajach zaledwie trzy gemy.

Bank of the West Classic, Stanford (USA)
WTA Premier, kort twardy, pula nagród 846 tys. dolarów
wtorek, 19 lipca

I runda gry pojedynczej:

Magda Linette (Polska) - Kristyna Pliskova (Czechy) 2:6, 6:2, 7:5

ZOBACZ WIDEO Soft tenis, czyli Polak też potrafi (źródło TVP)

Kto awansuje do ćwierćfinału turnieju w Stanford?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (3):
  • Wracający Juan Zgłoś komentarz
    Pierwszy set słabiutki, ale później się jakoś rozegrała i było ok, za dużo błędów troche, ale mam nadzieję że do meczu z Venus wszystko przeanalizuje z trenerem i będzie dobrze,
    Czytaj całość
    ale nie robie sobie nadziei na wiele. Ale oby się udało.
    • Direk Zgłoś komentarz
      Brawo Magda! Dwie nasze dziewczyny w Stanfordzie dalej w grze i żadna z nich to nie Agnieszka :D Madzi brak ogrania. Cała roztrzęsiona jakaś, to znowu usztywniona przy serwisie, no makabra
      Czytaj całość
      w I secie. Magda jak na mój gust za mało gra i przez to ta bojaźń przy każdym uderzeniu tak jakby liczyła każdą odbitą piłkę. Trzy tygodnie minęły od Wimbledonu a ona dopiero teraz wyszła do rywalizacji. Stanowczo za mało, trzeba walką na korcie narzucić sobie tempo gier aby nie myśleć za dużo o tym że każda piłka się liczy, tylko grać, grać aby "zamazać" stres i wpaść w rutynę i automatyzm. Ona wyraźnie za dużo przeżywa każdy występ. Dobrze że wygrała, punkty się przydadzą ale bardziej kolejne starcie, w którym można na gorąco poprawić błędy z poprzedniego meczu. O szansach nie ma co mówić, raczej o kolejnym doświadczeniu. .
      • Kike Zgłoś komentarz
        Brawo za dziś ale z Venus będzie ciężko bo ze stresu trzeba będzie walczyć z powstrzymywaniem łez, jak to u niej bywa... no ale może Venus jakoś słabo wypadnie... I chyba tylko na to
        Czytaj całość
        trzeba liczyć...
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×